Wyroby parówkowo-podobne tego producenta są w kilku wariantach : śniadaniowe, classic, chili oraz właśnie "kiełbaski wędzone". Są one z soi, więc nie ma tu żadnego mięsa. Ja soję lubię (choć nie kocham) - jadam sojowe pieczywo, ostatnio próbowałam sojowych kotletów.
Strasznie spodobały mi się te kiełbaski, zatem je kupiłam (przy okazji wędlinę imitującą salami oraz tofu wędzone). Bardzo zasmuciła mnie cena : 7,50 zł za 4 kiełbaski = 200 g. Złodziejstwo w biały dzień! Chleb z soją jest w miarę tani, kotlety sojowe a'la schabowe są bardzo tanie, nawet mielone sojowe nie są bardzo drogie (firmowe w okolicach 4 zł). Niestety napoje sojowe i kiełbaski drenują kieszeń. Człowiek jednak powinien się rozwijać i próbować nowych rzeczy, toteż jakoś przełknęłam wydanie "ciężko zarobionych pieniędzy".
Kiełbaski oprócz zwykłej folii opakowania są dodatkowo, pojedynczo zafoliowane. Folia schodzi łatwo. Skoro mają imitować wędzone - ich kolor jest też nieco ciemniejszy. W przekroju ukazują małe, ciemniejsze kropeczki.
W zapachu lekko wędzona, przetworzona soja imitująca mięso. Jednak jest to ładny zapach. W konsystencji o wiele bardziej kremowe niżeli zwykłe parówki, delikatnie sprężyste, gęste. A smak? Tu aromat wędzenia się wytraca (co jednak obserwowałam też przy mięsnych parówkach), pozostaje nie-mięso udające mięso. Nic gąbczastego, paskudnego; po prostu bardziej kremowe, dziwne parówki. Zjedzone przeze mnie z musztardą chrzanową - łącznie bardzo smaczne, całkiem zapomina się, że to soja. Smakowały mi i gdyby były dwa razy tańsze kupowałabym je czasami - jednak będą musiały pozostać w kategorii "spróbowane, fajne, nie do powtórzenia", niestety.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 181 kcal/100 g (porcja 2 szt.)
sobota, 9 kwietnia 2011
piątek, 8 kwietnia 2011
Z cyklu : wish to try
Skoro od ładnych paru miesięcy "siedzę" w temacie jedzenia, zgromadziłam całkiem sporą listę (a czasem i zdjęcia) produktów : interesujących (dziwnych) lub "wanna buy" (w Polsce niedostępnych lub trudno dostępnych). Chcę się trochę z Wami tym podzielić :)
Dumle
Ponad 10 lat temu były to jedne z moich ulubionych słodyczy, dostępne w wersji oryginalnej, jako cukierki czekoladowe (toffi w czekoladzie). Potem zniknęły z rynku, by znów powrócić. Oczywiście pech chce, by w kraju dostępne były oryginalne toffi oraz baton (snack); tylko. A Dumle to przecież coś więcej : inne smaki, inne formy. Dla przykładu :
Kit kat
W kraju dostępny w całkiem dużej ilości wariantów. O ile na zachodzie pierwotną wersją były 4-paluszki (ew. 2), a chunky (pojedynczy gruby baton) wszedł dużo później, to u nas było odwrotnie. Obecnie dostępny chunky oryginalny, biały, orzechowy, karmelowy; pop choc; 4-paluszki oryginalne; senses. W różnych krajach pojawiają się serie limitowane/inne smaki : kubes, peanut butter, senses caramel; ponadto :
Jednak nic nie przebije Japonii. Sprawdzcie sobie w Internecie ile smaków jest tam dostępnych i jakiego typu są to smaki.
Udało mi się wynotować : ohagi (wanilia i hazelnut), milk coffee, raspberry i passion fruit, sok jabłko-marchewka, ginger ale, maple, wersja minis z chili, wiśnia, tiramisu, green tea, winogronowy, caramac, caramel macchiato, hokkaido dainagon azuki bean, kinako ohagi, cranberry+strawberry+blueberry, french rock salt, chocolate overload, blood orange, mango and passionfruit, orange, red berry, tiramisu, luscious lime, white lemon and yogurt, christmas pudding, strawberrys & cream, miętowy, sparkling strawberry, royal milk tea, jasmine tea, salted caramel little mini bites, sweet potato minis, custard pudding, cookies & cream, peanut butter, yellow & white peach, maccha tiramisu, watermelon/mandarin/orange/brown sugar/apple, kinako soy, dough, ser gouda.
Aero
Klasyczne, biało-ciemne, truskawkowe. Obok tego istnieją : miętowe, melonowe, cappucino, chocolate truffle, honeycomb, pomarańczowe, snow (z białą czekoladą w środku?), sticky toffee, irish cream, 70% cocoa, z karmelem, z ciasteczkami.
Jest również forma bubbles - na zasadzie pop choc w kit kacie.
3bit
Nie dość, że sam w sobie jest dobry, to obecnie można go doświadczać również w smaku orzechowym i cappucino. Ponadto w wersji intessimo.
Ferrero
Yogurette
U nas - wersja truskawkowa=nuda. Inne kraje? Limitowane wersje - limetka, wiśnia i wiele innych.
Duplo
To nie tylko płasko-wypukły, zaczekoladowany, mały wafelek (swoją drogą - nic nadzwyczajnego) w wersji mlecznej. Jest też wersja dark. Poza tym - tylko Polska i Niemcy mają taką wersję Duplo, gdzie indziej wygląda ona inaczej i zawiera całe orzechy.
Maxi king czekoladowy
Kinder Choco
Obok pingui, maxi kinga.
Kinder Happy hippo, w 2 smakach :
Milch jumbo
Niemieckie coś a'la Kinder bueno (z zasadniczymi różnicami). 3 smaki.
Mars, Snickers, Twix, Bounty
Starczy sięgnąć na strony wikipedii, by poczytać sobie o ich najróżniejszych wersjach.
Nawet Milky way doczekał się wersji smakowej.
Jest, ale oczywiście nie w Polsce też baton 3 musketeers - wersja klasyczna, miętowa oraz z herbatnikiem. Z tego co się orientuję - podobny do Milky waya.
Dove
Moja dziecięca miłość. Batonik z karmelem, a także mleczne zawijane czekoladki, dwa razy droższe niż inne tego typu produkty. Kilka lat płakałam za Dove. A teraz? Można je już gdzie-niegdzie kupić. Baton w dwóch wersjach. Oglądając jednak stronę producenta można się załamać - Polska to aż takie zad***? Oferują czekolady w wielu smakach, napoje, a przede wszystkim Dove promises (kwadratowe płaskie czekoladki), za które "mogłabym zabić" (tylko nie wersja miętowa - za nią nawet nie podziękuje, heh).
Dumle
Ponad 10 lat temu były to jedne z moich ulubionych słodyczy, dostępne w wersji oryginalnej, jako cukierki czekoladowe (toffi w czekoladzie). Potem zniknęły z rynku, by znów powrócić. Oczywiście pech chce, by w kraju dostępne były oryginalne toffi oraz baton (snack); tylko. A Dumle to przecież coś więcej : inne smaki, inne formy. Dla przykładu :
Kit kat
W kraju dostępny w całkiem dużej ilości wariantów. O ile na zachodzie pierwotną wersją były 4-paluszki (ew. 2), a chunky (pojedynczy gruby baton) wszedł dużo później, to u nas było odwrotnie. Obecnie dostępny chunky oryginalny, biały, orzechowy, karmelowy; pop choc; 4-paluszki oryginalne; senses. W różnych krajach pojawiają się serie limitowane/inne smaki : kubes, peanut butter, senses caramel; ponadto :
Jednak nic nie przebije Japonii. Sprawdzcie sobie w Internecie ile smaków jest tam dostępnych i jakiego typu są to smaki.
Udało mi się wynotować : ohagi (wanilia i hazelnut), milk coffee, raspberry i passion fruit, sok jabłko-marchewka, ginger ale, maple, wersja minis z chili, wiśnia, tiramisu, green tea, winogronowy, caramac, caramel macchiato, hokkaido dainagon azuki bean, kinako ohagi, cranberry+strawberry+blueberry, french rock salt, chocolate overload, blood orange, mango and passionfruit, orange, red berry, tiramisu, luscious lime, white lemon and yogurt, christmas pudding, strawberrys & cream, miętowy, sparkling strawberry, royal milk tea, jasmine tea, salted caramel little mini bites, sweet potato minis, custard pudding, cookies & cream, peanut butter, yellow & white peach, maccha tiramisu, watermelon/mandarin/orange/brown sugar/apple, kinako soy, dough, ser gouda.
Aero
Klasyczne, biało-ciemne, truskawkowe. Obok tego istnieją : miętowe, melonowe, cappucino, chocolate truffle, honeycomb, pomarańczowe, snow (z białą czekoladą w środku?), sticky toffee, irish cream, 70% cocoa, z karmelem, z ciasteczkami.
Jest również forma bubbles - na zasadzie pop choc w kit kacie.
3bit
Nie dość, że sam w sobie jest dobry, to obecnie można go doświadczać również w smaku orzechowym i cappucino. Ponadto w wersji intessimo.
Ferrero
Yogurette
U nas - wersja truskawkowa=nuda. Inne kraje? Limitowane wersje - limetka, wiśnia i wiele innych.
Duplo
To nie tylko płasko-wypukły, zaczekoladowany, mały wafelek (swoją drogą - nic nadzwyczajnego) w wersji mlecznej. Jest też wersja dark. Poza tym - tylko Polska i Niemcy mają taką wersję Duplo, gdzie indziej wygląda ona inaczej i zawiera całe orzechy.
Maxi king czekoladowy
Kinder Choco
Obok pingui, maxi kinga.
Kinder Happy hippo, w 2 smakach :
Milch jumbo
Niemieckie coś a'la Kinder bueno (z zasadniczymi różnicami). 3 smaki.
Mars, Snickers, Twix, Bounty
Starczy sięgnąć na strony wikipedii, by poczytać sobie o ich najróżniejszych wersjach.
Nawet Milky way doczekał się wersji smakowej.
Jest, ale oczywiście nie w Polsce też baton 3 musketeers - wersja klasyczna, miętowa oraz z herbatnikiem. Z tego co się orientuję - podobny do Milky waya.
Dove
Moja dziecięca miłość. Batonik z karmelem, a także mleczne zawijane czekoladki, dwa razy droższe niż inne tego typu produkty. Kilka lat płakałam za Dove. A teraz? Można je już gdzie-niegdzie kupić. Baton w dwóch wersjach. Oglądając jednak stronę producenta można się załamać - Polska to aż takie zad***? Oferują czekolady w wielu smakach, napoje, a przede wszystkim Dove promises (kwadratowe płaskie czekoladki), za które "mogłabym zabić" (tylko nie wersja miętowa - za nią nawet nie podziękuje, heh).
CDN :)
Manna poranna czekoladowa, Maćkowy
Białko 3,3%, węglowodany 16,7%, tłuszcz 7% (zgroza). Mleko odtłuszczone 51,8%, śmietanka 21,7%, kasza manna z pszenicy 7,3%, cukier (tu brak informacji ile %), czekolada 2% (miazga kakaowa, cukier, proszek kakaowy, lecytyna sojowa), sól, fosforan sodu (stabilizator). Gluten, mleko łącznie z laktozą, soja - może zawierać.
Opakowanie 150 g.
W kolorze jak czekoladowy budyń. Pachniała mlecznie-czekoladowo. Jej konsystencja była rzadsza od poprzednich smaków, które miały wsad na dnie opakowania. Ten smak był już fabrycznie wymieszany, domyślam się więc, iż jakby był oddzielnie, to sama kaszka byłaby tak samo gęsta. Jej ogólna gęstość była jednak normalna, przelewała się po łyżeczce, nie odskakiwała, nie była żelowa, a raczej kremowa.
W smaku : przypominała czekoladowy budyń, który został zrobiony z ciut za dużej ilości mleka; hm, no właśnie taki rzadki budyń (nie pudding) czekoladowy ze sprężystymi ziarenkami kaszy w sobie. Klasyczny smak, dobre wykonanie. 2% czekolady wystarczyło, by była "czekoladowa" (pudding czekoladowy lub gęsta czekolada do picia to to oczywiście nie była). Zastrzeżenie mam do dużej zawartości tłuszczu - nie czuć tego, a jednak tłuszcz jest. Przetestuję jeszcze inne smaki :)
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 143 kcal/100 g, 214,5 kcal/opak. 150 g
Opakowanie 150 g.
W kolorze jak czekoladowy budyń. Pachniała mlecznie-czekoladowo. Jej konsystencja była rzadsza od poprzednich smaków, które miały wsad na dnie opakowania. Ten smak był już fabrycznie wymieszany, domyślam się więc, iż jakby był oddzielnie, to sama kaszka byłaby tak samo gęsta. Jej ogólna gęstość była jednak normalna, przelewała się po łyżeczce, nie odskakiwała, nie była żelowa, a raczej kremowa.
W smaku : przypominała czekoladowy budyń, który został zrobiony z ciut za dużej ilości mleka; hm, no właśnie taki rzadki budyń (nie pudding) czekoladowy ze sprężystymi ziarenkami kaszy w sobie. Klasyczny smak, dobre wykonanie. 2% czekolady wystarczyło, by była "czekoladowa" (pudding czekoladowy lub gęsta czekolada do picia to to oczywiście nie była). Zastrzeżenie mam do dużej zawartości tłuszczu - nie czuć tego, a jednak tłuszcz jest. Przetestuję jeszcze inne smaki :)
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 143 kcal/100 g, 214,5 kcal/opak. 150 g
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































