Bardzo podobne do Oreo. Pisałam też o wersji crunchy choco 5,0.Herbatniki-markizy kakaowe z kremem o smaku mlecznym 23%. Ponownie o wiele mniej kremu niż w "dużej" wersji.Bardzo ciemny herbatnik, może być niesłodki. Kakao to aż 7,3%. A mleczny krem nie rokuje dobrze. Przynajmniej jest szczerze określony jako mleczny, a nie waniliowy :>W 100 g : 482 kcal, 7,7 g białka, 60,7 g węglowodanów (24,6 cukrów), 22,3 g tłuszczu (13,5 nasyconego), 4 g błonnika i 0,39 g sodu. 6 sztuk ma 174 kcal.Ciastek 22 sztuki. Tłoczenie nazwy tylko na "górze" herbatnika, drugi herbatnik ma nazwę schowaną do środka. Krem nie jej poprowadzony zupełnie przez całe ciacho, jest go jednak sporo - tworzy grubą warstwę. Herbatnik jest bardzo ciemny, prawie czarny - jak w Oreo. Od Oreo jest jednak bardziej chrupiący, mniej mokry (od swojej klasycznej wersji natomiast zdecydowanie mniej chrupki). Dość wytrawny (nieco mniej od Oreo), kakaowy. Miła odmiana od zwykłej wersji. Niemaślany.Krem jasny, prawie biały. Z założenia - chyba mleczny. Przypuszczam, że to za sprawą temperatury, lecz moje ciacho miało dość gęsty krem, twardy, nie rozpływający się (choć ciągle kremowy). Bez najmniejszego problemu dało się oddzielić krem od ciastka - zarówno przy zdjęciu górnej warstwy, jak i później - krem nie był mocno przymocowany i można było go "oderwać" od wypieku. Podejrzewam, że gdyby ciacha poleżały w wyższej temperaturze, a potem zostały ściśnięte/podgniecione - krem mocniej by się przykleił, rozlał na całą powierzchnię i był cieńszy. Hm. Tak czy inaczej - był bardziej konkretny niż w wersji minis-cappuccino. A kwestia smaku kremu? Nie nastawiałam się na nic fajnego, a wyszedł normalny, mleczno-podobny krem. W smaku słodszy od herbatnika, lecz nie mocno słodki - nie równoważył niesłodkości ciastka na tyle, by całe ciacho było bardzo słodkie. Zdecydowanie smaczniejszy od kremu z Oreo, który tylko według napisu na opakowaniu miał być waniliowy...Ja jednak nie pałam miłością do markiz i kremów mlecznych. Dość dobre wykonanie ciacha, nieprzesłodzenie, krem o którym nie można powiedzieć ani bardzo dobrze, ani bardzo źle. Wersja crunchy choco smakowała mi nieco bardziej. Miło jednak zjeść czasem coś "innego".
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 482 kcal/100 g, 174 kcal/6 sztuk
Zakupione : Carrefour
Cena : 2,29 zł
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 września 2011
wtorek, 16 sierpnia 2011
Hit minis o smaku cappuccino, Bahlsen
130 g.Herbatniki-markizy z kremem o smaku cappuccino 27%. Więcej niż przy twistach. Wspominałam o nich przy opisie wersji klasycznej czekoladowej.
Mąka pszenna, tłuszcz roślinny, cukier, cukier inwertowany, słodka serwatka w proszku, wodorowęglan sodu i difosforan disodowy, mleko w proszku odtłuszczone, sól, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, skrobia pszenna, aromaty, kwas cytrynowy, jaja w proszku. 493 kcal, 6,3 g białka, 65,2 g węglowodanów (25 cukrów), 23 g tłuszczu (12,1 nasyconego), 2,4 g błonnika.
Gdy jestem w tym markecie zawsze, ale to zawsze kupię coś za dużo. Ostatnimi czasy, jak już widziałam minisy, to raczej tylko czekoladowe, a smak cappuccino lubię... więc mnie skusili. Cena była też do zaakceptowania.
Jeden markiz ma ponoć 6,5 g, powinno być 20 sztuk. Chciałam tu zauważyć, że to więcej niż przy wersji twist.
Jasny herbatnik, jasno-brązowy krem. Bahlsen idzie w stronę wymiany herbatników na kakaowe - w wersjach klasycznych tylko czekoladowe mają jasny, cała reszta ma już ciemne herbatniki.
Herbatników w istocie - znajdowało się 20 sztuk, w 2 rządkach. Ciasteczka niewielkie, przyjemne dla oka. Jednak konkrety, konkrety.
Zwyczajny dla Hitów herbatnik - chrupki, lekki, nie mocno maślany ani nie "ciężki", nie mokry. Z tłoczeniem nazwy. Ciacho złożone podobnie do Twist - tłoczenie widzimy tylko "na górze", a od dołu już nie. Krem ma jasno brązowy kolor i pachnie masą tłuszczowo-mleczną z aromatem cappuccino. Jedzony osobno - smakuje tymże cappuccino, a wraz z herbatnikiem nieco gubi smak - do przewidzenia oraz do zaakceptowania.
Ciacha smaczne, ale bez żadnych wielkich porywów. Twist choco wydały mi się smaczniejsze (chyba przez te czekoladowe chrupki w strukturze herbatnika).
Kaloryczność : 493 kcal/100 g. 5 sztuk = 32,5 g = 160 kcal.
Zakupione : supermarket Grosz
Cena : 2,46 zł
Mąka pszenna, tłuszcz roślinny, cukier, cukier inwertowany, słodka serwatka w proszku, wodorowęglan sodu i difosforan disodowy, mleko w proszku odtłuszczone, sól, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, skrobia pszenna, aromaty, kwas cytrynowy, jaja w proszku. 493 kcal, 6,3 g białka, 65,2 g węglowodanów (25 cukrów), 23 g tłuszczu (12,1 nasyconego), 2,4 g błonnika.
Gdy jestem w tym markecie zawsze, ale to zawsze kupię coś za dużo. Ostatnimi czasy, jak już widziałam minisy, to raczej tylko czekoladowe, a smak cappuccino lubię... więc mnie skusili. Cena była też do zaakceptowania.
Jeden markiz ma ponoć 6,5 g, powinno być 20 sztuk. Chciałam tu zauważyć, że to więcej niż przy wersji twist.
Jasny herbatnik, jasno-brązowy krem. Bahlsen idzie w stronę wymiany herbatników na kakaowe - w wersjach klasycznych tylko czekoladowe mają jasny, cała reszta ma już ciemne herbatniki.
Herbatników w istocie - znajdowało się 20 sztuk, w 2 rządkach. Ciasteczka niewielkie, przyjemne dla oka. Jednak konkrety, konkrety.
Zwyczajny dla Hitów herbatnik - chrupki, lekki, nie mocno maślany ani nie "ciężki", nie mokry. Z tłoczeniem nazwy. Ciacho złożone podobnie do Twist - tłoczenie widzimy tylko "na górze", a od dołu już nie. Krem ma jasno brązowy kolor i pachnie masą tłuszczowo-mleczną z aromatem cappuccino. Jedzony osobno - smakuje tymże cappuccino, a wraz z herbatnikiem nieco gubi smak - do przewidzenia oraz do zaakceptowania.
Ciacha smaczne, ale bez żadnych wielkich porywów. Twist choco wydały mi się smaczniejsze (chyba przez te czekoladowe chrupki w strukturze herbatnika).
Kaloryczność : 493 kcal/100 g. 5 sztuk = 32,5 g = 160 kcal.
Zakupione : supermarket Grosz
Cena : 2,46 zł
poniedziałek, 25 lipca 2011
Delicje Party bananowe w białej czekoladzie, Delic-pol
135 g.
371 kcal, 4% białka, 68% węglowodanów (56 cukrów), 9% tłuszczu (4,8 nasyconego) i 1% błonnika. Biszkopty z galaretką bananową w białej czekoladzie.
Galaretka 45% (cukier, woda, syrop glukozowy, przecier bananowy 0,5%, zagęszczony sok jabłkowy, pektyna, kwas cytrynowy, cytrynian trisodowy, aromat); biszkopt 35% (mąka pszenna, cukier, jaja, skrobia ziemniaczana i pszenna, glukoza, syrop g-f, emulgatory e471, e475, olej roślinny rzepakowy, e500ii, e450i, aromat, sól, beta-karoten) i czekolada biała 20% (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, lecytyna sojowa, e476, aromat).Gdy pisałam o delicjach paryskich z Biedronki, produkowanych przez Delic-pol właśnie, mówiłam że "choruję" na ciekawe smaki, że bananowe w białej byłyby bardzo ciekawe. http://tarayene.blogspot.com/search/label/delicpol . Toteż gdy zobaczyłam je na półce - ręka nie chciała się już cofnąć :>
Skoro na opakowaniu podane są wartości dla 1 delicji - 13,5 g, to całe opakowanie powinno ich zawierać 10 sztuk.
Generalnie nie uwielbiam białej czekolady, jednak akurat w ciastkach - jest ona dość ciekawa, o ile jest dobrej jakości; ta nie zapowiada się tak źle... i należy dodać, iż jest nazwana "czekoladą", a nie "polewą" (jaką mają np. Michałki białe lub Jogurtowy z czarną porzeczką z firmy Wawel).
Zaskoczyły mnie oznaczenia na opakowaniu - na folii napisane jest co innego, na nowej naklejce - co innego. Na naklejce zmieniony jest skład i ujęty przecier bananowy 0,5% w galaretce... Poza tym producent jest nierzetelny, gdyż na opakowanie 135 g sugeruje 10 porcji produktu i twierdzi, że jedno ciastko, mające ok. 13,5 g ma 50 kcal. Podczas gdy opakowanie ma sztuk... 12 :> Więcej przyjemności, no ale mogliby dokładniej pisać.
Delicje mają normalną wielkość, szerokość boczków biszkopta oblanych tylko czekoladą, a bez galaretki nie jest zbyt szeroka.
Pięknie pachną białą czekoladą z nutą waniliową, dość chemicznym, stłumionym bananem i odrobinę biszkoptem.
Czekolada jest przyjemnie dla oka biała, łamliwa - znaczy nie jest tłuszczową polewą. Ma odpowiednią konsystencję, przyjemny biało-czekoladowy smak z aromatem waniliowym. Czuć w niej jednak tłuszcz kakaowy - czuć że jest tłustawa. Jest też dość słodka, przynajmniej w zestawieniu z galaretką i biszkoptem.
Galaretka, mimo przecieru bananowego odpowiednio (dla mnie) bananowa nie jest, a szkoda. Nie jadłam co prawda nigdy galaretki bananowej samej w sobie, lecz oczekiwałabym bardziej owocowego i wyraźnego smaku, którego tutaj nie było. Nie była przesłodzona, nie była zbyt gęsta/twarda, po prostu typowa, lecz dobra, galaretka do takich słodyczy. Brakowało mi w niej jednak bananowego kopa :>
W kolorze była żółtawa, choć jak na banana, to chyba zbyt ciemna (a może to wina biszkoptu, który "przebijał" spod spodu?).
Biszkopt natomiast był dla mnie zbyt kruchy. Nie no, oczywiście, był miękki, ja wolę jednak jeszcze bardziej miękkie biszkopty, takie jak z Wedla jak tylko otworzy się opakowanie. Pod tym względem nawet delicje paryskie były nieco bardziej miękkie.
Biszkopt nie smakuje ani nie pachnie jakoś specjalnie tłuszczowo, maślanie itp, po prostu to biszkopt. Smaczny, fajnie wypieczony, najmniej słodki ze wszystkich trzech elementów.Całość bardzo fajna, najsłodsza z nich czekolada - biała - dość oryginalna, bo delicji z białą czekoladą jest jak na lekarstwo.
Super, że oryginalny smak. Smakowały mi, choć 10 sztuk naraz bym nie zjadła, zasłodziłabym się nadmiernie, 5-6 można jednak zjeść bez problemu, bo są dość wciągające.
Dobre do spróbowania, choć nie są w mojej top.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 371 kcal/100 g, 50 kcal/1 szt. 13,5 g ? po przeliczeniu sztuk ~ 42 kcal
Zakupione : supermarket Grosz
Cena : 2,75 zł
371 kcal, 4% białka, 68% węglowodanów (56 cukrów), 9% tłuszczu (4,8 nasyconego) i 1% błonnika. Biszkopty z galaretką bananową w białej czekoladzie.
Galaretka 45% (cukier, woda, syrop glukozowy, przecier bananowy 0,5%, zagęszczony sok jabłkowy, pektyna, kwas cytrynowy, cytrynian trisodowy, aromat); biszkopt 35% (mąka pszenna, cukier, jaja, skrobia ziemniaczana i pszenna, glukoza, syrop g-f, emulgatory e471, e475, olej roślinny rzepakowy, e500ii, e450i, aromat, sól, beta-karoten) i czekolada biała 20% (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, lecytyna sojowa, e476, aromat).Gdy pisałam o delicjach paryskich z Biedronki, produkowanych przez Delic-pol właśnie, mówiłam że "choruję" na ciekawe smaki, że bananowe w białej byłyby bardzo ciekawe. http://tarayene.blogspot.com/search/label/delicpol . Toteż gdy zobaczyłam je na półce - ręka nie chciała się już cofnąć :>
Skoro na opakowaniu podane są wartości dla 1 delicji - 13,5 g, to całe opakowanie powinno ich zawierać 10 sztuk.
Generalnie nie uwielbiam białej czekolady, jednak akurat w ciastkach - jest ona dość ciekawa, o ile jest dobrej jakości; ta nie zapowiada się tak źle... i należy dodać, iż jest nazwana "czekoladą", a nie "polewą" (jaką mają np. Michałki białe lub Jogurtowy z czarną porzeczką z firmy Wawel).
Zaskoczyły mnie oznaczenia na opakowaniu - na folii napisane jest co innego, na nowej naklejce - co innego. Na naklejce zmieniony jest skład i ujęty przecier bananowy 0,5% w galaretce... Poza tym producent jest nierzetelny, gdyż na opakowanie 135 g sugeruje 10 porcji produktu i twierdzi, że jedno ciastko, mające ok. 13,5 g ma 50 kcal. Podczas gdy opakowanie ma sztuk... 12 :> Więcej przyjemności, no ale mogliby dokładniej pisać.
Delicje mają normalną wielkość, szerokość boczków biszkopta oblanych tylko czekoladą, a bez galaretki nie jest zbyt szeroka.
Pięknie pachną białą czekoladą z nutą waniliową, dość chemicznym, stłumionym bananem i odrobinę biszkoptem.
Czekolada jest przyjemnie dla oka biała, łamliwa - znaczy nie jest tłuszczową polewą. Ma odpowiednią konsystencję, przyjemny biało-czekoladowy smak z aromatem waniliowym. Czuć w niej jednak tłuszcz kakaowy - czuć że jest tłustawa. Jest też dość słodka, przynajmniej w zestawieniu z galaretką i biszkoptem.
Galaretka, mimo przecieru bananowego odpowiednio (dla mnie) bananowa nie jest, a szkoda. Nie jadłam co prawda nigdy galaretki bananowej samej w sobie, lecz oczekiwałabym bardziej owocowego i wyraźnego smaku, którego tutaj nie było. Nie była przesłodzona, nie była zbyt gęsta/twarda, po prostu typowa, lecz dobra, galaretka do takich słodyczy. Brakowało mi w niej jednak bananowego kopa :>
W kolorze była żółtawa, choć jak na banana, to chyba zbyt ciemna (a może to wina biszkoptu, który "przebijał" spod spodu?).
Biszkopt natomiast był dla mnie zbyt kruchy. Nie no, oczywiście, był miękki, ja wolę jednak jeszcze bardziej miękkie biszkopty, takie jak z Wedla jak tylko otworzy się opakowanie. Pod tym względem nawet delicje paryskie były nieco bardziej miękkie.
Biszkopt nie smakuje ani nie pachnie jakoś specjalnie tłuszczowo, maślanie itp, po prostu to biszkopt. Smaczny, fajnie wypieczony, najmniej słodki ze wszystkich trzech elementów.Całość bardzo fajna, najsłodsza z nich czekolada - biała - dość oryginalna, bo delicji z białą czekoladą jest jak na lekarstwo.
Super, że oryginalny smak. Smakowały mi, choć 10 sztuk naraz bym nie zjadła, zasłodziłabym się nadmiernie, 5-6 można jednak zjeść bez problemu, bo są dość wciągające.
Dobre do spróbowania, choć nie są w mojej top.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 371 kcal/100 g, 50 kcal/1 szt. 13,5 g ? po przeliczeniu sztuk ~ 42 kcal
Zakupione : supermarket Grosz
Cena : 2,75 zł
piątek, 22 lipca 2011
Hit twist : crunchy choco, Bahlsen
Pisałam o zwykłych czekoladowych. O nowe "twist" pytałam w komentarzach. Wersja z czekoladowymi chrupkami wydała mi się ciekawsza, po doświadczeniach z Oreo, napiszę jednak później też i o smaku black&white.Opakowanie ma 130 g. Herbatniki-markizy z chrupkami kakaowymi 3% i kremem o smaku czekoladowym 23%. Co rzuca się w oczy - o wiele mniejsza ilość kremu w stosunku do zwykłych czekoladowych (42%).W 100 g : 493 kcal, 6,9% białka, 65,5% węglowodanów (26,5 cukrów), 22% tłuszczu (13,5 nasycone), 2,8% błonnika, 0,34% sodu. Sugerowaną porcją jest 6 sztuk, czyli ponoć 32 g, znaczy że jedno ciacho waży 5 i 1/3 g? Mniej więcej; ciastek powinno być wtedy 24 sztuki. No ale te 6 sztuk ma 158 kcal, 3 sztuki ~ 80, 1 szt. ~ 27 (dla osób liczących kalorie). To ponad 2 razy mniej niż normalny hit.Na boku opakowania narysowany jest sugerowany sposób jedzenia : twist it, zjedz nadzienie, potem herbatnik. Ja się pytam : a kto tak nie robi? Heh. Ciastek jest więcej, można więc jedząc mniej - więcej się pobawić, jakieś zjeść z przekręceniem i zjedzeniem kremu, inne zjeść w całości, inne odgryzać po kawalątku... Pełna dowolność.Ciastek było... 26, nie 24. Ciacha w rzeczy samej są malutkie, w porównaniu go oryginału. Przez co są raczej na gryza lub rozłożenie ciacha, zlizanie kremu i wciągnięcie herbatnika :>Krem jest klasyczny, czekoladowy, nie różniący się od normalnej wersji. Czekoladowy, tłustawy. Jego ilość, mimo innej zawartości procentowej w produkcie - jest jednak spora, nie jest to płaściutka warstewka, a normalna, "porządna" warstwa, oczywiście jak na tak niewielkie ciasteczko.Herbatnik jest raczej taki sam, jak przy wersji czekoladowej plus ma chrupki kakaowe. Nie wiem czy przez te chrupki czy sam w sobie - wydaje mi się jednak jakby nieco lepiej wypieczony, minimalnie przez co ciemniejszy, a biorąc pod uwagę moje gusta - przez to lepszy.Chrupki kakaowe są malutkie, ciemne, widać je w herbatniku zarówno po prostu, jak i w czasie jedzenia. Przypominają malutkie kuleczki typu Nesquik. Są bardzo leciutkie i bardzo chrupiące, miło chrupiące - chrupki właśnie, a nie kawałki czekolady lub kawałki jakiś ciasteczkowych bryłek kakaowych. Nadają herbatnikowi nie dość że uroku, to jeszcze super dodatkowej chrupkości. Czuć je bowiem przy jedzeniu - może nie dodają dużo smaku kakaowego, ale sprawiają iż markiza jeszcze fajniej chrupie i jest o wiele ciekawsza od klasycznej.Herbatniki mają tłoczenie nazwy, a ciacho jest inaczej złożone niż normalne. Z jednej strony bowiem strona z tłoczeniem nazwy złożona jest do środka - od strony kremu, nie z obu, jak przy klasycznych - nie robi to wprawdzie żadnej różnicy, lecz po rozłożeniu ciacha mamy dwa usmarowane mini-herbatniki, jeden usmarowany od strony bez nazwy, a drugi od strony z nazwą, która odciska się na kremie - śmiesznie to wygląda :>Ciacha, a ja przecież za markizami nie szaleję, bardzo mi smakowały. Także w tej mniejszej wersji "mój" sposób jedzenia markiz smakował mi najbardziej : odkręcić (nota bene : bardzo łatwo się rozkręcają! co chyba było zamysłem i oceniam jako plus), zjeść jeden herbatnik, podjeść część kremu, po czym schrupać drugi herbatnik z resztą kremu (lub kremu nie podjadać, a drugi herbatnik schrupać z całym kremem).Taka paczka jest akurat na przyjemną przekąskę dla... dwóch osób. Jedna by się ciut zasłodziła, a większa ilość - nie poczuła porządnie.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 493 kcal/100 g, 158 kcal/porcja 6 sztuk = 32 g
Zakupione : Carrefour
Cena : 2,29 zł
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 493 kcal/100 g, 158 kcal/porcja 6 sztuk = 32 g
Zakupione : Carrefour
Cena : 2,29 zł
czwartek, 30 czerwca 2011
Ciastka Oreo, Kraft foods
Herbatniki kakaowe z nadzieniem o smaku waniliowym 29%. Klasyczna wersja, za granicą dostępne jest mnóstwo wariacji - z kremem kakaowym, jasny herbatnik, nadzienia żółte, zielone, puchate (biszkoptowe) ciasto, oblane czekoladą...
22 g = 2 ciastka. Cukier, mąka pszenna, tłuszcz roślinny z przeciwutleniaczami (e306 i e304), kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 7%, syrop g-f, substancje spulchniające - wodorowęglan sodu, wodorowęglan amonu, serwatka w proszku, miazga kakaowa, sól, lecytyna sojowa, aromat.
5,7 białka, 65 węglowodanów, 21 tłuszczu w 100 g - 0,6; 7,2 i 2,3 na 1 ciastko.
Hm, ostatnio pisałam o Hit-ach... Co do Oreo mam bardzo mieszane odczucia.
Wielkość ciastka jest nieco mniejsza niż Hit-ów (średnica), przypominają zwyczajne markizy, jak Pieguski chociażby. Mają ładne, wyraźne tłoczenie na sobie. Są bardzo ciemne, praktycznie czarne. Krem jest biały i "o smaku waniliowym". Pachną wypieczoną mąką z masłem, cukrem i dużą ilością kakao.
Kakao w herbatniku jest aż 7%, to naprawdę dużo i przekłada się nawet na jego zapach. Masa natomiast pachnie tłuszczowo-mlecznie z dodatkiem cukru; nie jest przeprowadzona przez całe ciacho - zostają niepokryte brzegi, nie jest też bardzo gruba, ale zadowalająca.
Smak. Masa... paskudna :) Mogłabym powiedzieć o niej, że jest mleczna, ale waniliowa? Nigdy w życiu. Wiem, że nie ma wanilii, nie ma nawet cukru wanilinowego, a tylko "aromat", ale bez przesady! W dodatku nie lubię konsystencji takich kremów - strasznie tłuste, jakby wziąć margarynę z cukrem i dosypać mleka w proszku. Hm, no dobrze, nie krytykuję aż tak, bo jadało się o wiele gorsze kremy, heh. Przynajmniej był odpowiednio słodki - czyli słodki, ale nie nazbyt; bez dziwnych posmaków, kwaśności itp. Po prostu nie był waniliowy :> Herbatnik natomiast... bardzo dobry. Byłam nastawiona na ot, taki zwykły, niby to kakaowy herbatnik. Okazało się, iż był o wiele bardziej "mokry" niż Hit-y, nie chrupał tak dziko jak one, lecz rozłamywał się przyjemnie, nieco rozpadał pod naporem. Nie był może jak ciasto-ciasteczko, ale nie był również jak twardy, mocno chrupiący herbatnik. Nie wiem czy to przez styczność z kremem - rozmiękczenie, może tak miało być? Mi się akurat bardzo podobało, bo wolę rzeczy ciastowe niż mocno chrupiące. W smaku natomiast był bardzo kakaowy - kakaowy właśnie, nie czekoladowy, nie maślany, nie herbatnikowy, ale kakaowy. Bardzo smaczny i ciekawy, bo smak bez-smakowy lub czekoladowy są nudne.
Ciacho jedzone łącznie nie było złe, bo herbatnik (pozytyw) zrównywał się z kremem (negatyw) i razem smakowało całkiem dobrze - kakaowe, leciutko mokrawe ciacho, z tłustym mlecznym kremem. Teraz już wiem dlaczego w reklamie Oreo zalecają ciacho rozkręcić i zlizać krem przed zjedzeniem herbatnika - aby to lepsze zostało na koniec :D Fajna rzecz do popołudniowej kawy.
Masa : 3/6
Herbatnik : 5/6
Kaloryczność 471 kcal/100 g, 52 kcal/szt. 11 g
Zakupione : lokalny supermarket (grosz)
Cena : nieco powyżej 1 zł
22 g = 2 ciastka. Cukier, mąka pszenna, tłuszcz roślinny z przeciwutleniaczami (e306 i e304), kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 7%, syrop g-f, substancje spulchniające - wodorowęglan sodu, wodorowęglan amonu, serwatka w proszku, miazga kakaowa, sól, lecytyna sojowa, aromat.
5,7 białka, 65 węglowodanów, 21 tłuszczu w 100 g - 0,6; 7,2 i 2,3 na 1 ciastko.
Hm, ostatnio pisałam o Hit-ach... Co do Oreo mam bardzo mieszane odczucia.
Wielkość ciastka jest nieco mniejsza niż Hit-ów (średnica), przypominają zwyczajne markizy, jak Pieguski chociażby. Mają ładne, wyraźne tłoczenie na sobie. Są bardzo ciemne, praktycznie czarne. Krem jest biały i "o smaku waniliowym". Pachną wypieczoną mąką z masłem, cukrem i dużą ilością kakao.
Kakao w herbatniku jest aż 7%, to naprawdę dużo i przekłada się nawet na jego zapach. Masa natomiast pachnie tłuszczowo-mlecznie z dodatkiem cukru; nie jest przeprowadzona przez całe ciacho - zostają niepokryte brzegi, nie jest też bardzo gruba, ale zadowalająca.
Smak. Masa... paskudna :) Mogłabym powiedzieć o niej, że jest mleczna, ale waniliowa? Nigdy w życiu. Wiem, że nie ma wanilii, nie ma nawet cukru wanilinowego, a tylko "aromat", ale bez przesady! W dodatku nie lubię konsystencji takich kremów - strasznie tłuste, jakby wziąć margarynę z cukrem i dosypać mleka w proszku. Hm, no dobrze, nie krytykuję aż tak, bo jadało się o wiele gorsze kremy, heh. Przynajmniej był odpowiednio słodki - czyli słodki, ale nie nazbyt; bez dziwnych posmaków, kwaśności itp. Po prostu nie był waniliowy :> Herbatnik natomiast... bardzo dobry. Byłam nastawiona na ot, taki zwykły, niby to kakaowy herbatnik. Okazało się, iż był o wiele bardziej "mokry" niż Hit-y, nie chrupał tak dziko jak one, lecz rozłamywał się przyjemnie, nieco rozpadał pod naporem. Nie był może jak ciasto-ciasteczko, ale nie był również jak twardy, mocno chrupiący herbatnik. Nie wiem czy to przez styczność z kremem - rozmiękczenie, może tak miało być? Mi się akurat bardzo podobało, bo wolę rzeczy ciastowe niż mocno chrupiące. W smaku natomiast był bardzo kakaowy - kakaowy właśnie, nie czekoladowy, nie maślany, nie herbatnikowy, ale kakaowy. Bardzo smaczny i ciekawy, bo smak bez-smakowy lub czekoladowy są nudne.
Ciacho jedzone łącznie nie było złe, bo herbatnik (pozytyw) zrównywał się z kremem (negatyw) i razem smakowało całkiem dobrze - kakaowe, leciutko mokrawe ciacho, z tłustym mlecznym kremem. Teraz już wiem dlaczego w reklamie Oreo zalecają ciacho rozkręcić i zlizać krem przed zjedzeniem herbatnika - aby to lepsze zostało na koniec :D Fajna rzecz do popołudniowej kawy.
Masa : 3/6
Herbatnik : 5/6
Kaloryczność 471 kcal/100 g, 52 kcal/szt. 11 g
Zakupione : lokalny supermarket (grosz)
Cena : nieco powyżej 1 zł
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































