Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wawel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wawel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lipca 2011

Chrupanka krakowska, Wawel

"Aromatyczne waniliowe wnętrze kryje w sobie kawałki orzechów, chrupiące wafelki i skórkę pomarańczową"
Cuks ma ok. 15-16 g, ma orzechy, wafelki, tłuszczowo-waniliowe wnętrze i jest oblany czekoladą (polewą), toteż przypomina michałki. Michałki nie są co prawda waniliowe w środku, lecz czekoladowo-orzechowe, ale pomysł na cukierka jest taki sam. Kompozycja nadzienia waniliowego z orzechami, wafelkami i skórką pomarańczową w czekoladzie wydała mi się bardzo interesująca. Jadłam już trufle wiśniowe i jogurtowego z czarną porzeczką z różnym poziomem zadowolenia. Od chrupanki natomiast sporo oczekiwałam, gdyż bardziej przypomina lubiane przeze mnie michałki. Ponownie kupowane na wagę.
Cukierki w polewie kakaowej. Cukier, polewa kakaowa 16,5% (cukier, tłuszcz roślinny utwardzony, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 20%, emulgatory - lecytyna sojowa i e476, aromat); tłuszcz roślinny, mleko w proszku odtłuszczone, orzechy arachidowe 12%, wafle 8,5% (mąka pszenna, cukier, tłuszcz roślinny, sól, aromat); serwatka w proszku, laktoza, kandyzowana skórka pomarańczy 1,5% (skórka, cukier, syrop g-f, kwas cytrynowy, sorbinian potasu, aromat); kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, lecytyna sojowa, aromaty.
16,5% polewy kakaowej... o tym zaraz; tłuszcz roślinny, mleko... Z tego zatem składa się wnętrze cukierka - cukru, tłuszczu i form mleka (z dodatkiem odrobiny, mniej niż 1,5% kakao. A, no i aromatu waniliowego... Chrupanka ratuje się jednak 20,5% zawartością chrupiących dodatków, co jeszcze przed odwinięciem papierka wręcz gwarantuje i zapewnia porządną chrupkość czekoladki (mniam).
Polewa kakaowa... Skład, w której dwie pierwsze pozycje to cukier i tłuszcz roślinny utwardzony - nie rokuje zbyt dobrze; pamiętam jednak trufle czekoladowe, w których również było sporo tłuszczu roślinnego, nie przekreśliłam więc z góry chrupanki. W polewie niestety jest tego tłuszczu ponad 20%... Na szczęście jest też dużo kakao :> Kakaowo też pachnie, kakaem, nie mleczną/deserową/gorzką czekoladą (i tak też smakuje).
Cuks nie ma, jak trufle i jogurtowy, nadzienia w środku, ma jednolitą masę waniliową, jasną (koloru ciemno-waflowego), w której to zawieszone są fragmenciki orzechów (jak w michałkach) oraz wafli (mm...) i skórki pomarańczowej. Orzeszki są bardzo przyjemne, ich małe fragmenciki są wyczuwalne, mile chrupią w czasie jedzenia, pozostają w ustach przy pozwoleniu na rozpuszczenie się czekoladki. Wafelki to fragmenciki wafla, zwykłego, klasycznego wafla. Na tyle małe, że trudno je dobrze poczuć; nadają jednak cukierasowi inną strukturę, ich obecność coś zmienia. Bardzo dobre. Skórka pomarańczowa dodaje cukierkowi charakteru; nie jest on już nudnie czekoladowo-orzechowy, lecz taki "lepsiejszy".
Inna para kaloszy to waniliowe wnętrze. Struktury, konsystencji michałkowej; jak w standardowych "cukierkach w czekoladzie", nieco ziarniste, rozłamuje się, nie ciągnie, stałe, nieleiste, ciut jakby kruche, oleiste od tłuszczów roślinnych. Czy ono jest w waniliowe, to nie wiem. Za dużo dookoła dodatków, by móc to dobrze ocenić. Ja oczywiście wolałabym tu smak czekoladowy lub orzechowy zamiast waniliowo-podobnego.
Czekoladka chrupie w czasie jedzenia, lecz nie łamie zębów. Łączy w sobie strukturę michałkową z lżejszym waflem (z dodatkiem skórki), lecz chrupiących elementów jest tu więcej - co zapewnia to miłe chrupanie. W rzeczy samej - można o niej powiedzieć chrupanka. Smak to zestawienie wszystkich jej elementów.
I o ile trufle wiśniowe były nieco "żumowate", jogurtowy nie był wystarczająco udany, to chrupanka - jeśli zaakceptuje się obecność sporej ilości tłuszczów roślinnych i polewy kakaowej zamiast czekolady - jest chyba z nich najfajniejsza. Jakbym miała kupować któreś z czekoladek Wawela, z nowszego asortymentu, kupiłabym ponownie właśnie chrupankę.

Ocena : 5/6
Kaloryczność : ok. 500-550 kcal/100 g, ok. 80 kcal/szt.
Zakupione : Carrefour
Cena : 21-23 zł/kg

poniedziałek, 4 lipca 2011

Cukierki jogurtowe z czarną porzeczką, Wawel

Podobnie jak trufle w czekoladzie z nadzieniem wiśniowym, o których pisałam parę dni temu - kupione na wagę, zatem nie posiadam danych z opakowania. Papierek jednak "odkrywa" przed nami skład cukierków.
Cukierki jogurtowe w białej polewie nadziewane. Cukier, nadzienie z czarną porzeczką 19% (przecier owocowy, syrop g-f, koncentrat czarnej porzeczki 20%, cukier, kwas cytrynowy, serwatka w proszku, lecytyna sojowa, aromaty), serwatka w proszku, proszek jogurtowy 6%, syrop glukozowy, śmietanka kremowa, tłuszcz roślinny, mleko zagęszczone słodzone, mleko pełne w proszku, lecytyna sojowa, inwertaza, aromat.
Cukierek ma zatem polewę, nie białą czekoladę, podobnie jak biały michałek. To chyba nie było zaskoczeniem. Nie spotykałam się zbyt często z tego typu cukierasami, toteż z zaciekawieniem podeszłam do tego - co to w zasadzie znaczy jogurtowy cukierek :> Takie zwykłe, typu michałki (lub też bez orzeszkowych akcentów w środku) - wiem jak traktować, ale zrobienie cukierka nie-czekoladowego, z nadzieniem owocowym w słodkiej polewie? Hm :)
Cukieras jest nieco mniejszy od białego michałka, na wielkość jak cała reszta trufli wawela, chrupanek itp. Pachnie leciutko polewą jogurtową - taką jaka jest używana do oblewania płatków śniadaniowych; z zewnątrz aromatu czarnej porzeczki - brak.
Po "otworzeniu" cukierka widać, iż polewa jeśli jest schłodzona, to lekko się łamie (gdy jest ciepła - po prostu się rozjeżdża od naporu). Wypełnienie stanowi jasna, lecz nie biała masa. Zupełnie nie przypomina pektynowego jogurtu, nie, jest po prostu typowym nadzieniem do cukierków czekoladowych. Zamiast smaku czekoladowego - jest jogurtowe. Na jego jogurtowość składa się proszek jogurtowy, domyślam się, iż te 6% to sporo; śmietanka - wygładzająca smak, mleko zagęszczone - z takim charakterystycznym smakiem oraz mleko w proszku, nadające mleczności. Kompozycję dopełnia cukier, syrop i tłuszcz roślinny, gdyż przecież cały ten jogurt musi istnieć na jakiejś bazie. Nadzienie w rzeczy samej pachnie jogurtem i nim smakuje. Śmietankowo-jogurtowo-mlecznie o konsystencji nieco ziarnistej, jak czekoladki.
Kwestia nadzienia z czarnej porzeczki. Jest go 19%, widać je w przekroju. Koloru ciemno-granatowego/fioletowego. Składa się w pierwszej kolejności z przecieru owocowego, co jest obiecujące, a 20% koncentratu czarnej porzeczki daje nadzieję. Jest nieco mniej stałe od cukierka, przecier owocowy, dżemik, galaretkowate-jak marmolada. Połączenie cukru, syropu z intensywnymi koncentratami (prawdziwymi, nie aromatami) owocowymi. Nie skutkuje to jednak intensywnym zapachem czarnej porzeczki, smakiem tym bardziej. Dla mnie prawie wszystkie te "leśne" owoce smakują tak samo, heh, no ale serio nie wiem czy jest to akurat porzeczka. Nawet nie usiłuje być kwaskowa/cierpka, jak porzeczka powinna być, jest słodka, słodko-owocowa.
Obawiałam się dziwnego połączenia, wyszło prawie-nawet w porządku. Kompozycja jednak nie wszystkim zasmakuje, bo o ile polewa do cukierka pasuje, cukierek do nadzienia, samo nadzienie do polewy również, to współistnienie wszystkich trzech elementów dla kogoś już nie koniecznie. Mogłabym się przyczepić do polewy, że to tylko polewa, ale w michałkach jest tak samo. Cukieras jest porządnie jogurtowy, tu narzekać się nie da, choć mogliby odrobinę poprawić smak. Nadzienie owocowe jest jednak dość kiepskie i chyba jest go odpowiednia ilość, zważywszy na smak. Wawel wprowadził jednak ciekawą propozycję.

Ocena : 3,5/6
Zakupione : Carrefour
Cena : 21-23 zł/kg

piątek, 1 lipca 2011

Trufle z nadzieniem wiśniowym, Wawel

Konkretnie to trufle w czekoladzie, z soczystym nadzieniem wiśniowym, heh. Porządnej wielkości, 3 sztuki to jakieś 230 kcal i 50 g wagi, mniej więcej.
Kupowałam je na wagę w markecie, za 21 zł chyba, może 23, zatem nie mam żadnego opakowania z danymi dotyczącymi wartości odżywczych, wagi, składu, a z powodu tego, iż weszły do sprzedaży dopiero pół roku temu - w internecie też nie ma zbyt dużo informacji na ten temat. Z resztą - czy to ważne? :)
Cukierek zawinięty jest jak cukierek - papierek ma dwa zawinięcia na końcach, śliskie sreberko, bardzo przyjemne. Po odwinięciu - nos raczy bardzo przyjemny zapach czekolady, takiej jakby mokrej czekolady, polewowej oraz nuta wiśniowa. Cukierek jest prostokątny, nawet spory.
Czekolada, która go okrywa jest, chyba, deserowa i to się chwali; nie zniosłabym tu wersji mlecznej.
Nadzienie wiśniowe jest formą dżemowo-żelowo-przecierową. Przepięknie pachnie, ma wiśniowy kolorek. Sama trufla również ma odpowiedni kolor. To połączenie trzech elementów : pysznej trufli (nie-rumowe trufle bardzo lubię), fajnej czekolady jako polewy oraz wiśniowego, aromatycznego nadzienia. Niektórym takie połączenie smaków nie odpowiada, mi natomiast odpowiada bardzo.
Mogłabym zgłosić pewne zastrzeżenia co do ogólnej konsystencji trufli - że to za bardzo się rozpływa, to jest zbyt takie/siakie; byłam jednak truflą zauroczona.
Czekoladka bardzo mi smakowała - zarówno sama trufla, jak i wawelowska czekolada (normalna dla nich) oraz nadzienie. Całość nie była za słodka, bo smaki się jakoś równoważyły. Po prostu porządny, fajny czekoladowy, spory, cukierek :>

Ocena : 5/6
Zakupione : Carrefour
Cena : ok. 21-23 zł/kg

poniedziałek, 28 marca 2011

Mieszanka krakowska, Wawel

Wszystkie
Od samego początku plus – bo to jeden z moich ulubionych rodzajów słodyczy, właśnie połączenie galaretki i czekolady (broń Boże galaretki w cukrze!). Wielkość porcji – nieduża, dla mnie idealna, choć niektórzy preferują wielkość „Galaretki wiosennej” od Solidarności. Cienka warstwa czekolady z wcale niemałą ilością kakao, dobrze-niesłodka (18,5%, min. 43% masy kakaowej).


Cytrynowa
Przyjemnie kwaskowa, jak na cytrynę przystało – a wiecie, że producenci potrafią zrobić słodki smak cytrynowy… Smak owocowy nie jest przesadzony.  Właściwa galaretce konsystencja, bez ziarnistości. Nie rozpływa się, a jednocześnie nie jest zbyt gęsta/ścięta.

Pomarańczowa
Trafiła mi się akurat lekko ziarnista, ale to zapewne przypadek ;)
Jej skład w porównaniu do cytrynowej różni się tylko jedną rzeczą – zamiast koncentratu soku cytrynowego jest tu pomarańczowy (0,2%). Była dla mnie jednak jakby za słodka. Jestem mocno wybredną osobą i trudno jest stworzyć połączenie czekolady i pomarańczy, które by mnie w pełni zadowalało (note : chociaż producentom zdarza się, przykład serek homogenizowany Seruś o smaku waniliowym z pomarańczami i kawałkami czekolady). Dobrze chociaż, że również i w przypadku tego smaku – pomarańczowość galaretki nie jest przesadzona, a jednocześnie czuć jaki smak się je.

Ananasowa
W przeciwieństwie do cytrynowej – nie była słodka. Czuć było aromat ananasa, gdyż galaretka zawiera koncentrat soku ananasowego. Bardzo smaczna.


Malinowa
Przez moje upodobania do smaków - jednak z najsmaczniejszych w kolekcji. Słodkie, ale wciąż kwaskowo-owocowe maliny zamknięte w formie galaretki. Jak dla mnie mogłaby być jeszcze mniej słodka.

Gruszkowa
Z kolekcji letniej. Mocno aromatyczna. Smak gruszki aż od niej bije :) Rzadko jadam słodycze gruszkowe, ten mnie urzekł. Właściwie słodka, owocowa, z pyszną czekoladą. Polecam.


Poziomkowa
Poziomka sama z siebie nie ma bardzo mocnego, intensywnego i wyrazistego smaku. Takaż jest również galaretka. Całe szczęście, że można rozpoznać jedzony smak, gdyż ze słodyczami w smakach typu poziomka/malina/truskawka/wiśnia nie zawsze jest to takie oczywiste :D Taka sama zawartość soku owocowego co w poprzednich. Taka sama konsystencja. Smak poziomkowy nie jest moim numerem jeden, zatem nie wpadłam w zachwyt po zjedzeniu tej galaretki, jednak zła z pewnością nie była.


Wiśniowa
Jedyną zmienną, jak już pisałam, jest sok owocowy - w przypadku wiśniowej jest on wiśniowy :>
To niesamowite jak w jednej rzeczy producent żywności umie połączyć smak słodki i cierpki. Czekolady w polewie nie jest dużo, ale jest dobra, słodka - tu bez zaskoczeń. Konsystencja galaretki jak przy innych smakach, zwarta, nieziarnista. W smaku jednocześnie słodka i cierpka, wyczuwalne obok siebie. Słodycz z cukru, a jednocześnie wyraźny smak cierpkiej wiśni; nie jak cierpka wiśnia zasypana cukrem. Nie wiem jak oni to zrobili. Ogólnie galaretka bardzo smaczna. Z radością sięgnęłam po smak inny od oklepanej cytryny/pomarańczy/brzoskwini :)


Różana
Jakby jeść olejek różany zamknięty w żelowej formie, oblany słodką czekoladą. Smak różany, szczególnie w pączkach, jest akurat smakiem, który niezbyt lubię, mocno oklepany. Jednakże jako galaretka w czekoladzie jest odmianą. To jednak nie smak owocowy, przy którym powinno się czuć choć odrobinę kwasku/cierpkości. Zatem galaretka jest słodka, ale nie jest ulepkiem. Smak różany jest bardzo wyraźny, jednak bez problemu czuć również czekoladę (w niezadużej, dobrej ilości). Dobrze skomponowana, smaczna galaretka.


Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 35 kcal/szt ?

środa, 16 marca 2011

Czekolada nadziewana tiramisu, Wawel


Wielkość : 282 g. 20 kostek - każda po ok. 15 g. Dane podane na porcję 40 g : 210 kcal, tłuszcz 13 g (nasycony 5, trans 2), cholesterol 2 mg, sód 23 mg, potas 154 mg, węglowodany 23 g (błonnik 1, cukry 19), białko 3 g; ma nawet witaminy, heh.
Dowiadujemy się z opakowania, iż to "Tiramisu. Czekolada nadziewana". Czekolada z nadzieniem o smaku tiramisu. Skład: czekolada 43% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, tłuszcz roślinny, emulgatory - lecytyna sojowa i e476, aromat), cukier, tłuszcz roślinny utwardzony, mleko w proszku odtłuszczone, wafle (mąka pszenna, olej roślinny, emulgatory - lecytyna sojowa, sól, substancje spulchniające [...]), syrop glukozowy, śmietanka kremowa, mleko zagęszczone słodzone [...], spirytus, serwatka w proszku, kawa naturalna, żółtko w proszku, emulgatory - lecytyna sojowa i e476, inwertaza enzym, aromaty. Zawartość masy kakaowej w czekoladzie : min 43%. Wypisano też wartość odżywczą na 100 g. Hm, co powinno być w takiej czekoladzie? No cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, jakiś emulgator, śmietanka, kawa, coś imitującego biszkopty i może trochę kakao (skoro tiramisu jest nim sypane). Mamy więcej :)

Opinia zaprzyjaźnionej osoby.
Realny wygląd czekolady różnił się od tego z obrazka. Mimo nieprzekroczonej daty ważności na czekoladzie zaczął się już zbierać biały osad, nie była w żaden sposób przyjemnie łamliwa. Nadzienie poprowadzone przez całą czekoladę - po przełamaniu na kostki było widoczne, dodatkowo każda kostka miała ciemniejszą warstwę-część nadzienia w sobie.
Cała czekolada pachniała po prostu czekoladą, bez zapachu tiramisu. Nie miała intensywnego smaku, najprawdopodobniej przez powstały na niej nalot, czuć jednak, że jest mleczna. Rozpuszczała się powoli. Nadzienie oddzielone od czekolady miało wyraźny smak Tiramisu, bardzo przyjemny :) Jednak razem z czekoladą trochę traciło go, stając się bardziej śmietankową czekoladą o orzechowym (?) posmaku. 


Ocena : 4,5/6 (moja ocena : 4/6)
Kaloryczność : 530 kcal/100 g, czyli prawie 1500 w tabliczce 282 g, 75 kcal w kostce

sobota, 22 stycznia 2011

Michałki zamkowe vs. białe, Wawel

Klasyczne Michałki występują w dwóch odsłonach – zawijanym sreberku (są mniejsze) i zawijane jak czekoladowy cukierek (są większe). Na jesień/zimę Wawel wydał na rynek nowy rodzaj – białe. Jak mogłam się dowiedzieć z Internetu, białe nie są w białej czekoladzie, a jedynie „polewie”, jednak zdecydowałam się ponownie przetestować Michałki zamkowe klasyczne i porównać je do nowych, białych.

Michałek klasyczny
Składa się : cukier, orzechy arachidowe 20%, czekolada 18,5% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, tłuszcz roślinny, emulgatory, aromat), mleko w proszku pełne, tłuszcz roślinny, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, serwatka w proszku, spirytus, aromat; przy czym zawartość masy kakaowej w czekoladzie to min. 43%. Zatem dobrze nam znane Michałki to masa kakaowo-tłuszczowa ze zmielonymi (drobniej lub i nie) orzechami, oblana czekoladą. Czekolady nie jest aż tak dużo, by móc prawdziwie poczuć jej smak – i go ocenić, ale też trudno tej czekolady nie zauważyć, stanowi dobre uzupełnienie czekoladki. Ze względu na zawartość tłuszczu roślinnych nie jest to wyrób w pełni szlachetny, jednak nie można mu odmówić bycia prawdziwym i uwielbianym przez tysiące klasykiem. Nie jest to typ czekoladki, który po włożeniu do ust szybko się rozpuszcza, zostawiając w ustach dobry i słodki smak kakao, gdyż Michałka należy ugryźć, by się nim prawdziwie rozkoszować (co też poczyniłam ze swoim). Lubię czekoladę, lubię kakao, lubię orzechy, lecz Michałek moim no. 1 nie jest. Mimo to słodkość tę oceniam jak najbardziej pozytywnie. Być może smakując tych drugich klasycznych Michałków (w zawijanym sreberku) zakochałabym się w nich, nie wiem, to zostawię do przetestowania później.


Ocena : 5/6
Kaloryczność : wg opakowania 57,5 kcal/szt lub 60 kcal (po wczytaniu się w zawartość netto i podzieleniu jej przez ilość cukierków)


Michałek biały
Michałki te są dość spore, odwijane jak cukierki, nie w sreberku. Jest w białej polewie, a nie w białej czekoladzie, ale nic mu to nie ujmuje. Jak w przypadku Michałków ogólnie - czuć leciutką woń alkoholu, ale to tylko subtelny dodatek, nutka. Wnętrze wydaje się nieco bardziej miękkie niżeli w tradycyjnych, ale to być może kwestia temperatury przechowywania produktu. Przez nieco bardziej miękkie wnętrze - wyraźniej było czuć orzechy, których jest w składzie niemało. Miałam to szczęście natrafienia na akurat takie trzy wyborne sztuki, w których znalazłam naprawdę spore kawałki orzechów. Po zjedzeniu jednego... nie mogłam się oderwać, mimo ich słodkości i sporej wielkości. Naprawdę dobre "coś innego" niż klasyczne cukierki czekoladowe, biała polewa tworzy oryginalność, a orzechowe wnętrze jest błogie i lekko chrupiące.

Ocena : 5/6
Kaloryczność : 90 kcal/szt lub 85 kcal (po przeliczeniu wagi netto na jednego cukierka)

Ponoć gdzieniegdzie można też nabyć jeszcze inną wersję Michałków – złote, którym bliżej do pralinek niż masy oblanej polewą, gdyż mają w sobie/na sobie dużo więcej czekolady (jak czekoladki z bombonierek); ja jednak ich nie widziałam, przez to nie mam sposobności ocenić. Edit : strona producenta o nich.