Pisałam o mlecznej z karmelizowanymi migdałami 6,0.
Ta wersja jest ciemna, również 100 g. Zawiera : miazga kakaowa, cukier trzcinowy, kawałki karmelizowanych ekologicznych orzechów laskowych 12% (kawałki orzechów laskowych + cukier trzcinowy), tłuszcz kakaowy, ekologiczny koncentrat masła, lecytyna słonecznikowa, ekstrakt z wanilii. Pod względem składu przypomina więc tą mleczną - tyle samo orzechów, lecz miazgi kakaowej jest zdecydowanie więcej, jest na pierwszym miejscu w składzie, ale też ma koncentrat masła, lecytynę słonecznikową i ekstrakt z wanilii. Uwaga, masa kakaowa to min. 66%. Więcej niż w przypadku ciemnej o smaku pomarańczy z tej serii :>
Zawiera : 485 kcal, 6,4 g białka, 32 g węglowodanów (29 cukrów - tylko!), 35 g tłuszczu (22 nasyconego) i 8,2 g błonnika.Spodziewane niehermetyczne sreberko, spodziewane 10 kostek z paskowym tłoczeniem na górze, spodziewana grubość (cienkość) czekolady :>Siostra stwierdziła, że smakuje jak... papier. Ja bym o tej czekoladzie tak nie powiedziała, chociaż rzeczywiście, ekologiczność upraw w jakiś sposób wpływa na smak. Dobrze wiem, iż ciemna czekolada, gorzka - jest zdrowa, ma dużo dobrych składników, że można, a wręcz należy ją jeść (w małych ilościach). Co mi po tej wiedzy, jak ciemna po prostu do mnie nie przemawia? Znajduję w niej kilka minusów : cienkość tabliczki, zbytnia ekologiczność w smaku, zbyt mało karmelizowane te karmelizowane orzechy, cena... Są też jednak plusy : zdrowa, smaczne orzechy...
Ocena : 4/6
Zakupione : Biedronka
Cena : 4,99 zł
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 24 listopada 2011
wtorek, 22 listopada 2011
Czekolady Milka : toffee wholenut, nuss-nougat-creme, truffle and almonds
Milka toffee wholenut
300 g. Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem mlecznym o smaku karmelowym 32%, z nadzieniem karmelowym 10% i całymi orzechami laskowymi 8%. Cukier, tłuszcze roślinne, tłuszcz kakaowy, orzechy laskowe, odtłuszczone mleko w proszku, serwatka w proszku, miazga kakaowa, syrop glukozowy, tłuszcz mleczny, śmietanka w proszku 1,8%, odtłuszczone mleko zagęszczone słodzone, glicerol, pasta z orzechów laskowych, lecytyna sojowa, syrop cukru skarmelizowanego 0,41%, syrop cukru inwertowanego, aromaty, sól. Masa kakaowa min. 30%.
W 100 g : 560 kcal, 5,9 białka, 52 węglowodanów (50,5 cukrów), 36,5 tłuszczu (17,5 nacysonego), 1,1 błonnika i 0,16 sodu.
36 kostek.
Pisałam o niej w poście wish to try 2 http://tarayene.blogspot.com/2011/08/z-cyklu-wish-to-try-2.html . Bardzo obawiałam się nadzienia mlecznego o smaku karmelowym - cóż to może być?
Czekolada okazała się bardzo słodka. Połączenie mlecznej Milki ze słodkim karmelem - obecnym luzem, jak i w smaku nadzienia mlecznego - to nieco zbyt dużo słodkości naraz. Słodycz stara się przełamać niesłodki orzech, lecz nie daje rady i po kilku kostkach zapał jedzenia słabnie na tyle, iż tabliczkę po prostu odkłada się na później. Mocno karmelowa, z chrupiącym orzechem. Dla wielbicieli dużych słodkości :)
Ocena : 5/6
Zakupione : Piotr i Paweł
Cena : 7,79 zł
Milka nuss-nougat-creme
300 g. Czekolada Alpejska nadziewana kremem nugatowym 40% i całymi orzechami 7%. Cukier, masło kakaowe, chude mleko w proszku, migdały, orzechy laskowe 13%, masa kakaowa, tłuszcz roślinny, serwatka w proszku, masa z orzechów laskowych, masło, lecytyna sojowa, aromat wanilinowy, pełne mleko w proszku.
W 100 g : 560 kcal, 7,6 białka, 49,5 węglowodanów (48 cukrów), 37 tłuszczu (16 nasyconego), 2,3 błonika i 0,1 sodu.
36 kostek.
Pisałam o niej w poście wish to try 2 http://tarayene.blogspot.com/2011/08/z-cyklu-wish-to-try-2.html . Uwielbiam nugat, orzechy, mleczną czekoladę; ogólnie kremy z orzechów laskowych, wszelkie noisette. Ten smak nie jest normalnie dostępny w Polsce, a raczej sprowadzany (co przekłada się też na zazwyczaj wyższą cenę).
Zdecydowanie mniej słodka od toffee wholenut, po prostu mleczna milka ze słodkim orzechowym nadzieniem. Pyszność :)
Ocena : 5,5/6
Zakupione : Piotr i Paweł
Cena : 14,99 zł
Milka - trufla i migdały
Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem migdałowym 42% i migdałami 8%. 300 g. Z importu ;)
Na 100 g : 575 kcal, 7,4 g białka, 46 g węglowodanów (44,5 cukrów), 40 g tłuszczu (19,5 nasyconego), 3,6 g błonnika i 0,1 g sodu.
Pasta z migdałów to 4%. Masa kakaowa - min. 30%.
4 x 9 kostek.
Sama czekolada - zwykła mleczna Milka.
Nadzienie - nie odznacza się kolorem od czekolady, jednak widać je. Ma delikatniejszą strukturę, szybciej się rozpuszcza, jest "mokre" i słodkie. Ma w sobie nieduże kawałki, raczej okrągłe, migdałów.
Nie powiedziałabym, że to czekolada z migdałami, bo na takie stwierdzenie jest ich za mało; są one w moim odczuciu dodatkiem do dobrego nadzienia.
Postanowiłam spróbować tej czekolady, bo nigdy takiej nie widziałam.
Z resztą - dopiero niedawno odkryłam wersję "cream" (z nadzieniem śmietankowym, lecz w ciemnym kolorze) - stała się niemal moją ulubioną.
Ocena : 5,5/6
Zakupione : Leclerc
Cena : 11,08 zł
Próbowałam też całą serię jesienno-zimową (gruszkowa, pudding waniliowy i krokantowa) - jednak nie załapały się na recenzję ;) Mogę tylko dodać, że za gruszkową niejeden człowiek by zabił :D Poniżej - zdjęcia.
300 g. Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem mlecznym o smaku karmelowym 32%, z nadzieniem karmelowym 10% i całymi orzechami laskowymi 8%. Cukier, tłuszcze roślinne, tłuszcz kakaowy, orzechy laskowe, odtłuszczone mleko w proszku, serwatka w proszku, miazga kakaowa, syrop glukozowy, tłuszcz mleczny, śmietanka w proszku 1,8%, odtłuszczone mleko zagęszczone słodzone, glicerol, pasta z orzechów laskowych, lecytyna sojowa, syrop cukru skarmelizowanego 0,41%, syrop cukru inwertowanego, aromaty, sól. Masa kakaowa min. 30%.
W 100 g : 560 kcal, 5,9 białka, 52 węglowodanów (50,5 cukrów), 36,5 tłuszczu (17,5 nacysonego), 1,1 błonnika i 0,16 sodu.
36 kostek.
Pisałam o niej w poście wish to try 2 http://tarayene.blogspot.com/2011/08/z-cyklu-wish-to-try-2.html . Bardzo obawiałam się nadzienia mlecznego o smaku karmelowym - cóż to może być?
Czekolada okazała się bardzo słodka. Połączenie mlecznej Milki ze słodkim karmelem - obecnym luzem, jak i w smaku nadzienia mlecznego - to nieco zbyt dużo słodkości naraz. Słodycz stara się przełamać niesłodki orzech, lecz nie daje rady i po kilku kostkach zapał jedzenia słabnie na tyle, iż tabliczkę po prostu odkłada się na później. Mocno karmelowa, z chrupiącym orzechem. Dla wielbicieli dużych słodkości :)
Ocena : 5/6
Zakupione : Piotr i Paweł
Cena : 7,79 zł
Milka nuss-nougat-creme
300 g. Czekolada Alpejska nadziewana kremem nugatowym 40% i całymi orzechami 7%. Cukier, masło kakaowe, chude mleko w proszku, migdały, orzechy laskowe 13%, masa kakaowa, tłuszcz roślinny, serwatka w proszku, masa z orzechów laskowych, masło, lecytyna sojowa, aromat wanilinowy, pełne mleko w proszku.
W 100 g : 560 kcal, 7,6 białka, 49,5 węglowodanów (48 cukrów), 37 tłuszczu (16 nasyconego), 2,3 błonika i 0,1 sodu.
36 kostek.
Pisałam o niej w poście wish to try 2 http://tarayene.blogspot.com/2011/08/z-cyklu-wish-to-try-2.html . Uwielbiam nugat, orzechy, mleczną czekoladę; ogólnie kremy z orzechów laskowych, wszelkie noisette. Ten smak nie jest normalnie dostępny w Polsce, a raczej sprowadzany (co przekłada się też na zazwyczaj wyższą cenę).
Zdecydowanie mniej słodka od toffee wholenut, po prostu mleczna milka ze słodkim orzechowym nadzieniem. Pyszność :)
Ocena : 5,5/6
Zakupione : Piotr i Paweł
Cena : 14,99 zł
Milka - trufla i migdały
Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem migdałowym 42% i migdałami 8%. 300 g. Z importu ;)
Na 100 g : 575 kcal, 7,4 g białka, 46 g węglowodanów (44,5 cukrów), 40 g tłuszczu (19,5 nasyconego), 3,6 g błonnika i 0,1 g sodu.
Pasta z migdałów to 4%. Masa kakaowa - min. 30%.
4 x 9 kostek.
Sama czekolada - zwykła mleczna Milka.
Nadzienie - nie odznacza się kolorem od czekolady, jednak widać je. Ma delikatniejszą strukturę, szybciej się rozpuszcza, jest "mokre" i słodkie. Ma w sobie nieduże kawałki, raczej okrągłe, migdałów.
Nie powiedziałabym, że to czekolada z migdałami, bo na takie stwierdzenie jest ich za mało; są one w moim odczuciu dodatkiem do dobrego nadzienia.
Postanowiłam spróbować tej czekolady, bo nigdy takiej nie widziałam.
Z resztą - dopiero niedawno odkryłam wersję "cream" (z nadzieniem śmietankowym, lecz w ciemnym kolorze) - stała się niemal moją ulubioną.
Ocena : 5,5/6
Zakupione : Leclerc
Cena : 11,08 zł
Próbowałam też całą serię jesienno-zimową (gruszkowa, pudding waniliowy i krokantowa) - jednak nie załapały się na recenzję ;) Mogę tylko dodać, że za gruszkową niejeden człowiek by zabił :D Poniżej - zdjęcia.
niedziela, 9 października 2011
Wycieczka do Niemiec; edytowany
Ostatnie dwa piękne dni poświęciłam na wizytę u naszych zachodnich sąsiadów - pojechałam do Niemiec. Z rodzinką. Do Heide parku. Po drodze zwiedzałam Niemcy "kulinarnie", niestety - głównie na stacjach benzynowych lub w dyskontach. Nie przeszkodziło mi to jednak z zrobieniu wielokrotnych, ciekawych zakupów, upolowaniu kilku rzeczy. Jakoże odpuściłam sobie regularne prowadzenie bloga - przegląd moich trofeów z wyjazdu - specjalnie dla wytrwałych czytelników :>
wtorek, 13 września 2011
Czekolada Ritter-sport, wydanie letnie 2011
3 cudowne smaki.
stracciatella - mleczna z kremem mlecznym z kawałkami czekolady i posmakiem wafelka (jak lody)
amarena kirsch - mleczna z kremem mleczno-wiśniowym z kawałkami wiśni i posmakiem wafelka (jak lody)
pfirsich-maracuja joghurt - biała z kremem jogurtowym z kawałkami brzoskwiń i marakui
Udało mi się dostać wersje mini - w opakowaniu 9 sztuk czekoladek, łącznie 150 g. Moje opakowanie miało 3 stracciatelle, 4 wiśniowe i 2 brzoskwinie-marakuje.Zatem każda ma 16,7 g i ok. 95 kcal. Do Polski trafiły jako wersja letnia 2011, na świecie wiem, że akurat na pewno stracciatellę i brzoskwiniowo-marakujowy jogurt wydano rok temu jako letnie limitowane smaki ( http://www.chocolatemission.net/2010/05/may-27th-ritter-sport-summer-2010.html http://www.candyblog.net/blog/item/ritter_sport_sommer-genuss_2010_limited_editions/ http://chocolatecatsz.blogspot.com/2010/07/chocolate-ritter-sports-summer-release.html ).
Podane wartości odżywcze i składniki dla całej paczki : 564 kcal/100 g, 6 g białka, 52 g węglowodanów i 37 g tłuszczu.
stracciatella - mleczna z kremem mlecznym z kawałkami czekolady i posmakiem wafelka (jak lody)
amarena kirsch - mleczna z kremem mleczno-wiśniowym z kawałkami wiśni i posmakiem wafelka (jak lody)
pfirsich-maracuja joghurt - biała z kremem jogurtowym z kawałkami brzoskwiń i marakui
Udało mi się dostać wersje mini - w opakowaniu 9 sztuk czekoladek, łącznie 150 g. Moje opakowanie miało 3 stracciatelle, 4 wiśniowe i 2 brzoskwinie-marakuje.Zatem każda ma 16,7 g i ok. 95 kcal. Do Polski trafiły jako wersja letnia 2011, na świecie wiem, że akurat na pewno stracciatellę i brzoskwiniowo-marakujowy jogurt wydano rok temu jako letnie limitowane smaki ( http://www.chocolatemission.net/2010/05/may-27th-ritter-sport-summer-2010.html http://www.candyblog.net/blog/item/ritter_sport_sommer-genuss_2010_limited_editions/ http://chocolatecatsz.blogspot.com/2010/07/chocolate-ritter-sports-summer-release.html ).
Podane wartości odżywcze i składniki dla całej paczki : 564 kcal/100 g, 6 g białka, 52 g węglowodanów i 37 g tłuszczu.
niedziela, 11 września 2011
Czekolada Baronetta Gusta Italiano - cherry blossom, Baron
18 kostek, 32% nadzienia w chocolates with cherry filling :>Pisałam już o karmelowej 3,5/6.Cukier, miazga kakaowa, utwardzony tłuszcz roślinny, tłuszcz kakaowy, tłuszcz roślinny, syrop skrobinowy, pasta wiśniowa 3%, reg. kwasowości kwas cytrynowy e330, enzym inwertaza e1103, subs. utrzymująca wilgotność syrop sorbitolowy e420ii, subs. konserwująca sorbinian potasu e202, emulgatory lecytyna sojowa, e476, aromaty, barwnik e120. Masa kakaowa min. 40%.Sama czekolada - jest taka sama jak karmelowa. Poleżała sobie trochę u mnie w szufladzie, toteż nie jest pierwszej świeżości, co widać ;) Zapach czekolady oraz wiśni w cukrowym syropie.Kwestia nadzienia - nie jest przezroczyste, ponownie jest perłowe. O czerwonawej barwie, błyszczące na srebrno. Po rozgryzieniu - zapach wiśni i rozwodnionego cukru (syropu) oraz mlecznej czekolady. Trochę zbyt słodkie, lecz nie sztuczne w smaku.Ciężko mi ją ocenić. Czekolada średnio smaczna, perłowe półpłynne nadzienie mi nie podchodzi. Ogólnie nieco za słodka. Dość porządnie wiśniowa - to akurat plus. Wyważona harmonia smaków czekolada-nadzienie. Fajnie, że z podziałem na kostki... Bez porywów. Ponownie nie kupię. Jednak miła alternatywa dla czekolad z nadzieniem owocowo-jogurtowym.
Zakupione : Bomi
Cena : 3,09 zł
Zakupione : Bomi
Cena : 3,09 zł
czwartek, 1 września 2011
Czekolada ritter sport olympia
Jogurt, miód, orzechy laskowe i cukier gronowy. Tabliczka 100 g, kwadratowa. Nadziewana mleczna czekolada z chudym jogurtem, cukrem gronowym i miodem 37% i kawałkami orzechów laskowych 7%. Cukru gronowego 7,5%, miodu 3%.Tabliczka ma : 560 kcal, białko 8 g, 49 g węglowodanów (47 to cukry, a 9,3 to sam cukier gronowy), 37 g tłuszczu (20 nasyconego), 1,7 g błonnika i 0,11 g sodu.Olympia jest złożonym smakiem : mleczna czekolada nadziana jogurtem (hm...), w którym to są kawałki orzechów laskowych i fragmenty zlepionego miodu, również chrupiące (honeycomb crisps). Opisywana np. tu i tu, w obu przypadkach pozytywnie :> O ile cukier i miód zasładzają, to jogurt ma być lekko kwaskowy i przełamywać słodycz otoczenia.Co widać? 16 pięknych kostek, każda z natłoczoną nazwą. Mleczna czekolada - w kolorze nieciemna.Zapach - obłędnej, mlecznej, słodkiej czekolady; orzechy laskowe i miód - nawet przed przełamaniem. Bez zapachu jogurtu.Po przełamaniu ukazuje się wnętrze. Nadzienie poprowadzone jest przez całość czekolady, z tym że jest odpowiednio grubsze "w" każdej kostce. Jest jasne - pobrudzonego koloru jogurtowego. Zawiera w sobie orzechy laskowe w niedużych kawałkach (lecz nie masie/puchu/pyłu) oraz granulki cukru.Zapach - aromat mlecznej czekolady nieco ustępuje miejsca zapachowi orzechów laskowych z miodem, z dodatkiem czegoś mlecznego. Cudowny zapach, aż chce się wgryźć.Czekolada nawet nie schłodzona - łamie się, nie gnie. Ma grube nadzienie, mimo wszystko robi pewne "chrup" - nie ma tu tak przeszkadzającego wafla, jak przy neapolitaner waffer. Nadzienie jest dobrze "przytwierdzone" do otoczki i nie odstaje od niej, da się jednak czekoladkę "rozmontować" - oddzielić nadzienie.Kremowa, pyszna, słoooodka, mleczna czekolada. Pyszności.A nadzienie? Chrupiące (na głos) orzechy laskowe, w ilości 7% - zupełnie wystarczającej wtopione w ciut kwaskowy jogurt z drobinami cukru gronowego. W smaku już nie czuć miodu, gdyż smak błogiej czekolady walczy z kwaskowym jogurtem, orzechami laskowymi i cukrem :>Kwaskowość jogurtu zdecydowanie bardziej czuć w przypadku rozgryzania czekolady niżeli przy jej wolnym rozpuszczaniu. W zęby dostają się drobinki cukru :> Pod tym względem przypomina mi trochę nadzienie creme brulee (np. z czekolady Lindt), lecz tu drobinek jest mniej i są większe.O ile nie lubię nadzień jogurtowych, to taka kombinacja jednak do mnie przemówiła - chyba przez te orzechy oraz niebycie przeraźliwie słodką (kwaskowość jogurtu neutralizuje ewentualne zbyt słodkie smaki czekolady i cukru).Nie jestem jednak przyzwyczajona do jadania kwaskowych czekolad - wszelkie nadzienia jogurtowe zawsze były tak samo słodkie jak czekolada :D
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 560 kcal/100 g
Zakupione : lokalny spożywczy
Cena : 4,50 zł
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 560 kcal/100 g
Zakupione : lokalny spożywczy
Cena : 4,50 zł
środa, 31 sierpnia 2011
Czekolada Lindt milkshake : banane, Lindt
Tabliczka 100 g. Prócz wersji bananowej, w Polsce dostępna też : choco i strawberry; a prócz tego marakuja.
To podłużna tabliczka, 10 kostek 2x5. Bardzo podobna do choco-creme pecannuss, o którym pisałam i oceniałam na nie inną notę niż 6/6 :>
Ta seria to milchskake, zatem smak koktajlu o danym smaku, a nie owocu samego w sobie. Szczęśliwie, nie są to typowe nadzienia jogurtowe+smakowe, bo tego nie lubię. Nadzienie to dwie warstwy - mleczna smakowa (od shake'a mlecznego) i smakowa - na górze.
"Mleczna czekolada z mleczno-bananowym kremem" lub "Mleczna czekolada z nadzieniem bananowym".
Cukier, mleko pełne w proszku 15% (bardzo dużo), tłuszcz kakaowy, tłuszcz roślinny, miazga kakaowa, syrop g-f, kawałki bananów 1%, mleko skondensowane 1%, całkowicie odtłuszczone mleko w proszku 0,7%, lecytyna sojowa, koncentraty - owocowy i roślinny (cytryna, krokosz barwierski), laktoza, koncentrat soku cytrynowego, aromaty, ekstrakt słodowy jęczmienny, wanilia. Masa kakaowa 30%, masa mleczna 18%, nadzienie to 46%.
Naprawdę mocno mleczna - dużo mleka w proszku, mleko skondensowane... Bardzo ciekawa jestem tych kawałków bananów - czy rzeczywiście da się je odnaleźć. Nie myślałam, że w bananowej czekoladzie występować będą koncentraty cytrynowe - hm, jako barwnik, lecz też jako sok, ciekawe. No i wanilia, mmm :> Przeciętna zawartość masy kakaowej, prawie połowa nadzienia. Zapowiada się wyśmienicie :>
W tabliczce : 554 kcal, 5,1 g białka, 51 g węglowodanów i 36 g tłuszczu. Skoro jest 10 kostek, to każda ma 1/10 tego.
Na każdej kostce - tłoczenie nazwy i wzorek. Widok pięknej, mlecznej czekolady - nieciemny brąz. Cudowny zapach tejże z dodatkiem bananów i mleka. Nadzienie nie jest poprowadzone przez całą czekoladę, a raczej zamknięte w poszczególnych kostkach. Nie jest trudno ją złamać - nie gnie się, lecz przyjemnie łamie, z delikatnym chrupnięciem. Może też dlatego, iż zdecydowałam się ją schłodzić, by "doznać niesamowitego smaku"... tak przynajmniej sugeruje producent na swojej stronie.
Realny wygląd nadzienia oczywiście odbiega od tego, co widać na obrazku, nie jest jednak źle, heh. Poza tym czego się spodziewać, jak w czekoladę człowiek się wgryza. No właśnie - kostki są na tyle wysokie/grube, iż można się w nią wgryźć. Dlatego nie lubię formy Lindt excellence - tych zupełnie płaskich, gdyż nie ma tam radochy.
Zapach - smacznego shake'u bananowego, czyli mleko, zimne banany, cukier i odrobina aromatu wanilii.
Mleczna czekolada jest przyjemnie słodka, wspaniale mleczna, niesamowicie czekoladowa i obłędnie błogo rozpuszczająca się. Po schłodzeniu dzieje się to oczywiście wolniej, niżeli z temperatury pokojowej.
Aksamitna, delikatna, kremowa, z nieznaczną jedynie zawartością substancji roślinnych. Słodka na tyle, na ile powinna być i nie więcej. Jednak w tej odsłonie Lindt chodzi o nadzienie :>
Jest dwuczęściowe, z czego górna warstwa jest cieńsza. Dolna, mleczna, jaśniejsza oraz górna, ciemniejsza i o nieco luźniejszej konsystencji.
Kolor górnej warstwy mnie zaskoczył, bowiem przypomina prawdziwy krem bananowy, bez żółciutkich barwników - jest nieco bury, jakby brązowy - tak jak przetworzone banany.
Konsystencja nadzienia zapewne zależy od temperatury. Jak napisałam - ja swoją schłodziłam. Czekolada więc łamała się, nadzienie w zasadzie również.
Bez problemu dało się przedzielić na części, jakby było ziarniste i chciało się kruszyć (nie było w nim jednak żadnych ziaren - było gładkie, nie odrywały się też od niego małe fragmenciki, było skupione w sobie). Dotyczy to obu części nadzienia. Nie był to więc tłusty, pralinowy, rozpływający się krem. Nie mniej jednak, nawet mimo schłodzenia, było bardziej kremowe i delikatniejsze od większości mlecznych/jogurtowych nadzień i nareszcie, na Boga - nie tak pieruńsko słodkie.
Smak nadzienia - zaiste bananowy; zimnych, zamlecznionych, lekko dosłodzonych bananów. Pychota.
Czekolada należy do tych (gdy jest zimna), które się raczej gryzie i wchłania, niżeli pozwala na powolne ich rozpuszczenie w ustach. Jest pyszna. Jak prawdziwy shake bananowy (ze wszystkich jego elementów) ze sporym dodatkiem pysznej, mlecznej czekolady. Nie mogłam się od niej oderwać :> A tabliczka zniknęła w krótszym czasie niż robiłam zdjęcia.
Mam zamiar spróbować też innych smaków dostępnych w Polsce. Jeśli są równie dobre - warto zapłacić tyle w sklepie i rozkoszować się taką słodyczą.
Ocena : 6/6
Kaloryczność : 554 kcal/100 g, 55,4 kcal/kostka 10 g
Zakupione : Auchan
Cena : 8,99 zł
Z ciekawych serii Lindt, w Auchan, widziałam też serię truflową http://www.lindt.com/de/swf/ger/produkte/tafeln/limitierte-editionen/trueffel-chocolat/ . Do spróbowania wybrałam klasyczną, czekoladową, gdyż za likierami jajecznymi i truflami szampańskimi nie przepadam. Czekolada okazała się mocno czekoladowa, dość słodka i smaczna. Nie rozczarowała.
To podłużna tabliczka, 10 kostek 2x5. Bardzo podobna do choco-creme pecannuss, o którym pisałam i oceniałam na nie inną notę niż 6/6 :>
Ta seria to milchskake, zatem smak koktajlu o danym smaku, a nie owocu samego w sobie. Szczęśliwie, nie są to typowe nadzienia jogurtowe+smakowe, bo tego nie lubię. Nadzienie to dwie warstwy - mleczna smakowa (od shake'a mlecznego) i smakowa - na górze.
"Mleczna czekolada z mleczno-bananowym kremem" lub "Mleczna czekolada z nadzieniem bananowym".
Cukier, mleko pełne w proszku 15% (bardzo dużo), tłuszcz kakaowy, tłuszcz roślinny, miazga kakaowa, syrop g-f, kawałki bananów 1%, mleko skondensowane 1%, całkowicie odtłuszczone mleko w proszku 0,7%, lecytyna sojowa, koncentraty - owocowy i roślinny (cytryna, krokosz barwierski), laktoza, koncentrat soku cytrynowego, aromaty, ekstrakt słodowy jęczmienny, wanilia. Masa kakaowa 30%, masa mleczna 18%, nadzienie to 46%.
Naprawdę mocno mleczna - dużo mleka w proszku, mleko skondensowane... Bardzo ciekawa jestem tych kawałków bananów - czy rzeczywiście da się je odnaleźć. Nie myślałam, że w bananowej czekoladzie występować będą koncentraty cytrynowe - hm, jako barwnik, lecz też jako sok, ciekawe. No i wanilia, mmm :> Przeciętna zawartość masy kakaowej, prawie połowa nadzienia. Zapowiada się wyśmienicie :>
W tabliczce : 554 kcal, 5,1 g białka, 51 g węglowodanów i 36 g tłuszczu. Skoro jest 10 kostek, to każda ma 1/10 tego.
Na każdej kostce - tłoczenie nazwy i wzorek. Widok pięknej, mlecznej czekolady - nieciemny brąz. Cudowny zapach tejże z dodatkiem bananów i mleka. Nadzienie nie jest poprowadzone przez całą czekoladę, a raczej zamknięte w poszczególnych kostkach. Nie jest trudno ją złamać - nie gnie się, lecz przyjemnie łamie, z delikatnym chrupnięciem. Może też dlatego, iż zdecydowałam się ją schłodzić, by "doznać niesamowitego smaku"... tak przynajmniej sugeruje producent na swojej stronie.
Realny wygląd nadzienia oczywiście odbiega od tego, co widać na obrazku, nie jest jednak źle, heh. Poza tym czego się spodziewać, jak w czekoladę człowiek się wgryza. No właśnie - kostki są na tyle wysokie/grube, iż można się w nią wgryźć. Dlatego nie lubię formy Lindt excellence - tych zupełnie płaskich, gdyż nie ma tam radochy.
Zapach - smacznego shake'u bananowego, czyli mleko, zimne banany, cukier i odrobina aromatu wanilii.
Mleczna czekolada jest przyjemnie słodka, wspaniale mleczna, niesamowicie czekoladowa i obłędnie błogo rozpuszczająca się. Po schłodzeniu dzieje się to oczywiście wolniej, niżeli z temperatury pokojowej.
Aksamitna, delikatna, kremowa, z nieznaczną jedynie zawartością substancji roślinnych. Słodka na tyle, na ile powinna być i nie więcej. Jednak w tej odsłonie Lindt chodzi o nadzienie :>
Jest dwuczęściowe, z czego górna warstwa jest cieńsza. Dolna, mleczna, jaśniejsza oraz górna, ciemniejsza i o nieco luźniejszej konsystencji.
Kolor górnej warstwy mnie zaskoczył, bowiem przypomina prawdziwy krem bananowy, bez żółciutkich barwników - jest nieco bury, jakby brązowy - tak jak przetworzone banany.
Konsystencja nadzienia zapewne zależy od temperatury. Jak napisałam - ja swoją schłodziłam. Czekolada więc łamała się, nadzienie w zasadzie również.
Bez problemu dało się przedzielić na części, jakby było ziarniste i chciało się kruszyć (nie było w nim jednak żadnych ziaren - było gładkie, nie odrywały się też od niego małe fragmenciki, było skupione w sobie). Dotyczy to obu części nadzienia. Nie był to więc tłusty, pralinowy, rozpływający się krem. Nie mniej jednak, nawet mimo schłodzenia, było bardziej kremowe i delikatniejsze od większości mlecznych/jogurtowych nadzień i nareszcie, na Boga - nie tak pieruńsko słodkie.
Smak nadzienia - zaiste bananowy; zimnych, zamlecznionych, lekko dosłodzonych bananów. Pychota.
Czekolada należy do tych (gdy jest zimna), które się raczej gryzie i wchłania, niżeli pozwala na powolne ich rozpuszczenie w ustach. Jest pyszna. Jak prawdziwy shake bananowy (ze wszystkich jego elementów) ze sporym dodatkiem pysznej, mlecznej czekolady. Nie mogłam się od niej oderwać :> A tabliczka zniknęła w krótszym czasie niż robiłam zdjęcia.
Mam zamiar spróbować też innych smaków dostępnych w Polsce. Jeśli są równie dobre - warto zapłacić tyle w sklepie i rozkoszować się taką słodyczą.
Ocena : 6/6
Kaloryczność : 554 kcal/100 g, 55,4 kcal/kostka 10 g
Zakupione : Auchan
Cena : 8,99 zł
Z ciekawych serii Lindt, w Auchan, widziałam też serię truflową http://www.lindt.com/de/swf/ger/produkte/tafeln/limitierte-editionen/trueffel-chocolat/ . Do spróbowania wybrałam klasyczną, czekoladową, gdyż za likierami jajecznymi i truflami szampańskimi nie przepadam. Czekolada okazała się mocno czekoladowa, dość słodka i smaczna. Nie rozczarowała.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























































