200 ml. Ostatnio pisałam o wersji macchiato.
Mleko częściowo odtłuszczone 89%, zaprawa kawowa typu cappuccino (woda, ekstrakt kawy 1,1%, kakao, syrop ze skarmelizowanego cukru, kukurydziana skrobia mod., aromaty i regulatory kwasowości e450, e524, przeciwutleniacz e300), cukier. Nie mam pojęcia co to za regulatory, przeciwutleniacze... 41 mg kofeiny na 100 ml. 63 kcal, 3,1 białka, 10 węglowodanów i 1,2 tłuszczu.
Kolor okazał się ciemniejszy niż myślałam - to właśnie wyglądało jak macchiato. Pachniała cappuccino, zgadza się, ale jakby zmieszanym z czekoladą/kakao. Bardzo ładny aromat. Natomiast smak... powalił mnie na kolana! Tak dobrego napoju na bazie mleka / z mlekiem już dawno nie piłam! Nie smakował może jak typowe cappuccino robione na gorąco, z całą pianką i posypane drobinkami kakao... Ale smakował jak pyszna, mleczna (lecz nie latte!) "kawa z pianką" o silnym aromacie czekoladowym/kakaowym, co mnie aż zdziwiło, ale na duży plus. Właściwie słodkie, z posmakiem tłuszczyku z mleka. Cudo!
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 63 kcal/100 ml, 126 kcal/kubek 200 ml
Zakupione : sieć 34
Cena : 2,65 zł
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bacha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bacha. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 lipca 2011
sobota, 2 lipca 2011
Kawa mrożona Caffreze macchiato, Bacha
Też w wersji cappuccino. 200 ml. Kofeina 30 mg/100 ml.
Mleko częściowo odtłuszczone 89%, zaprawa kawowa typu macchiato (woda, ekstrakt kawy 0,8%, kukurydziana skrobia mod., kakao, aromaty, regulatory kwasowości, przeciwutleniacz), cukier. Białka 3%, węgli 10,7%, tłuszczu 1,2%.
Pijałam niedawno mrożone kawy z Biedronki, chciałam więc sprawdzić czy inne też się nadają. Ta była całkiem dobra. Nie była tak moje ukochane typowe macchiato, ale smakowała śmietanką (tym tłuszczykiem), słabą kawą i nutką czekolady/kakao.
Nie była ani za mało, ani zbyt słodka. Po prostu w porządku, jak na mrożoną, kupną kawę.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 66 kcal/100 ml, 132 kcal/kubek
Zakupione : sieć 34
Cena : 2,65 zł
Mleko częściowo odtłuszczone 89%, zaprawa kawowa typu macchiato (woda, ekstrakt kawy 0,8%, kukurydziana skrobia mod., kakao, aromaty, regulatory kwasowości, przeciwutleniacz), cukier. Białka 3%, węgli 10,7%, tłuszczu 1,2%.
Pijałam niedawno mrożone kawy z Biedronki, chciałam więc sprawdzić czy inne też się nadają. Ta była całkiem dobra. Nie była tak moje ukochane typowe macchiato, ale smakowała śmietanką (tym tłuszczykiem), słabą kawą i nutką czekolady/kakao.
Nie była ani za mało, ani zbyt słodka. Po prostu w porządku, jak na mrożoną, kupną kawę.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 66 kcal/100 ml, 132 kcal/kubek
Zakupione : sieć 34
Cena : 2,65 zł
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Jogurt Fruvita moc owoców : panna cotta z truskawką, Bacha, Biedronka
Inne wersje Fruvity produkuje Bakoma, tą Bacha, ciekawe :> Jogurt w dużym kubku (małej wersji nie ma, nad czym bardzo ubolewam) - 350 g.
Jogurt owocowy o smaku panna cotty z truskawkami. Mleko pasteryzowane, wsad owocowy (truskawki 8%, cukier, skrobia kukurydziana mod., koncentrat soku z buraka, regulatory kwasowości e331 (cytrynian sodu) i e296 (kwas jabłkowy), aromaty), cukier, odtłuszczone mleko w proszku, bakterie jogurtowe oraz L. acidophilus i Bifidobacterium. Sugerowana porcja 115 g - nie wiem jak to zrobić... Zatem po prostu w 100 g : 3,7 białka, 15,2 węglowodanów (14,8 cukrów), 2,9 tłuszczu (1,7 nasyconego) i 0,05 sodu. Wartości w miarę normalne, ale skład już mniej fajny. Wsad ma co prawda 8% owoców, ale niestety jest zagęszczany skrobią; nie wiem też czy zakwaszanie cytrynianem i kwasem jabłkowym nadaje właśnie ten charakterystyczny dla panna cotty smak. Sam jogurt jest słodzony i ma mleko w proszku - chyba dla nadania produktowi śmietankowości, dodatkowej mleczności.
Kolor widać, że nadawany nie tylko przez owoce, ale też przez barwnik, na szczęście całkiem naturalny; przy okazji - miły dla oka :) Zapach - śmietankowego jogurtu z rozgniecionymi, wcześniej mrożonymi truskawkami.
Konsystencja typowa dla Fruvity, zatem jogurt się błyszczy, zaleta cukru i skrobii. Nie zawiera pektyny/żelatyny, toteż nie jest galaretkowaty, jest dość jedwabisty; tyle tylko, że się błyszczy (Jogobella się nie błyszczy). Skoro to panna cotta, z musu jogurt nie jest rzadki, jest dość gęsty, nie można w tej kwestii narzekać.
Ma w sobie dość sporo owoców - 8%, które są w dużych kawałkach, zdarzały się naprawdę wielkie fragmenty, większe od tych z Jogobelli czy Mullera. Niestety - truskawki wydają się być z kiepskiego sortu. Rozumiem, że do jogurtów nie daje się tych najlepszych, jędrnych, twardych owoców, ale odniosłam wrażenie, że tu była to już przesada. Nie lubię rozgniecionych owoców, a po coś jednak chyba dają tak duże kawałki - żeby je ugryźć, poczuć, a nie czekać aż samowolnie rozpadną się przez rozmemłanie w ustach.
Truskawki wydawały się w smaku jakby były wcześniej zamrożone, przetworzone, przenoszone, rozmrożone i wrzucone w fajny jogurt ;) Dobra, ale już nie narzekam, bo smakowały jak owoce i też nie wszystkie kawałki były do bani, raptem z połowa może. A jogurt? Zdecydowanie była to panna cotta - czyli nie "truskawkowy" ani "o smaku truskawkowym", lecz zagotowana, zażelatynowana śmietanka, z regulatorami kwasowości. Śmietanki w składzie nie ma, toteż improwizowali za pomocą mleka w proszku i regulatorów kwasowości właśnie. Hm. Jakby tak smakowała panna cotta z truskawkami - nie przekonaliby mnie do kupowania rzeczy truskawkowych od czasu do czasu, gdyż nie smakowało to wybitnie. Jogobella jest taka "bardziej" i zdecydowanie właśnie ją będę wybierała. Niestety w moich sklepach akurat jej nie było, była Fruvita w Biedronce (swoją drogą - bardzo chwalona!), więc chciałam spróbować. Dobry, duży jogurt, o dobrym smaku (nie-zupełnie-klasycznym), z dużą ilością owoców w dużych kawałkach, z nawet oddanym smakiem tego, co udaje. Czuję się jednak odrobinę niedopieszczona, zatem spróbuję innych smaków z serii dużych kubeczków z Biedronki i może uda mi się znaleźć smaczniejszy (dla moich kubków smakowych) wariant :)
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 102 kcal/100 g, 357 kcal/opak. 350 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,99 zł
Jogurt owocowy o smaku panna cotty z truskawkami. Mleko pasteryzowane, wsad owocowy (truskawki 8%, cukier, skrobia kukurydziana mod., koncentrat soku z buraka, regulatory kwasowości e331 (cytrynian sodu) i e296 (kwas jabłkowy), aromaty), cukier, odtłuszczone mleko w proszku, bakterie jogurtowe oraz L. acidophilus i Bifidobacterium. Sugerowana porcja 115 g - nie wiem jak to zrobić... Zatem po prostu w 100 g : 3,7 białka, 15,2 węglowodanów (14,8 cukrów), 2,9 tłuszczu (1,7 nasyconego) i 0,05 sodu. Wartości w miarę normalne, ale skład już mniej fajny. Wsad ma co prawda 8% owoców, ale niestety jest zagęszczany skrobią; nie wiem też czy zakwaszanie cytrynianem i kwasem jabłkowym nadaje właśnie ten charakterystyczny dla panna cotty smak. Sam jogurt jest słodzony i ma mleko w proszku - chyba dla nadania produktowi śmietankowości, dodatkowej mleczności.
Kolor widać, że nadawany nie tylko przez owoce, ale też przez barwnik, na szczęście całkiem naturalny; przy okazji - miły dla oka :) Zapach - śmietankowego jogurtu z rozgniecionymi, wcześniej mrożonymi truskawkami.
Konsystencja typowa dla Fruvity, zatem jogurt się błyszczy, zaleta cukru i skrobii. Nie zawiera pektyny/żelatyny, toteż nie jest galaretkowaty, jest dość jedwabisty; tyle tylko, że się błyszczy (Jogobella się nie błyszczy). Skoro to panna cotta, z musu jogurt nie jest rzadki, jest dość gęsty, nie można w tej kwestii narzekać.
Ma w sobie dość sporo owoców - 8%, które są w dużych kawałkach, zdarzały się naprawdę wielkie fragmenty, większe od tych z Jogobelli czy Mullera. Niestety - truskawki wydają się być z kiepskiego sortu. Rozumiem, że do jogurtów nie daje się tych najlepszych, jędrnych, twardych owoców, ale odniosłam wrażenie, że tu była to już przesada. Nie lubię rozgniecionych owoców, a po coś jednak chyba dają tak duże kawałki - żeby je ugryźć, poczuć, a nie czekać aż samowolnie rozpadną się przez rozmemłanie w ustach.
Truskawki wydawały się w smaku jakby były wcześniej zamrożone, przetworzone, przenoszone, rozmrożone i wrzucone w fajny jogurt ;) Dobra, ale już nie narzekam, bo smakowały jak owoce i też nie wszystkie kawałki były do bani, raptem z połowa może. A jogurt? Zdecydowanie była to panna cotta - czyli nie "truskawkowy" ani "o smaku truskawkowym", lecz zagotowana, zażelatynowana śmietanka, z regulatorami kwasowości. Śmietanki w składzie nie ma, toteż improwizowali za pomocą mleka w proszku i regulatorów kwasowości właśnie. Hm. Jakby tak smakowała panna cotta z truskawkami - nie przekonaliby mnie do kupowania rzeczy truskawkowych od czasu do czasu, gdyż nie smakowało to wybitnie. Jogobella jest taka "bardziej" i zdecydowanie właśnie ją będę wybierała. Niestety w moich sklepach akurat jej nie było, była Fruvita w Biedronce (swoją drogą - bardzo chwalona!), więc chciałam spróbować. Dobry, duży jogurt, o dobrym smaku (nie-zupełnie-klasycznym), z dużą ilością owoców w dużych kawałkach, z nawet oddanym smakiem tego, co udaje. Czuję się jednak odrobinę niedopieszczona, zatem spróbuję innych smaków z serii dużych kubeczków z Biedronki i może uda mi się znaleźć smaczniejszy (dla moich kubków smakowych) wariant :)
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 102 kcal/100 g, 357 kcal/opak. 350 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,99 zł
niedziela, 26 czerwca 2011
Kaszka Smakija z konfiturą śliwkową, Bacha
Opakowanie 130 g (104 + 26).Mleko pełne, konfitura śliwkowa niskosłodzona 20% (śliwki 14%, cukier, kwas cytrynowy, cytrynian wapnia, pektyna), śmietanka, cukier, kaszka manna z pszenicy 6%. Białko 2,8%, węglowodany 19,1%, tłuszcz 4,8%.
Wypatrzona znowu przypadkiem, przy okazji szukania czegoś zupełnie innego.Na stronie producenta nie widzę o niej informacji. Nie jest to syropy "sos śliwkowy", ani "wsad o smaku śliwkowym", a niskosłodzona konfitura, czyli de facto dżem. Konfitury tej jest 20%, a same śliwki stanowią 14% całości, zatem dużo. Obecność kwasku cytrynowego naprowadza jednak na myśl, iż będzie to jednak bardziej sos, jak wiśniowy, malinowy, owoce leśne i truskawkowy, gdzie kwasek również był dodawany, a sos był bajecznie smaczny.Baza kaszki - klasyczna, naturalna (nie śmietankowa, tylko po prostu mleczna), zwyczajnie dla Smakiji dosłodzona - czyli nie za dużo.Konfitura śliwkowa natomiast w naturalnym dla powideł/konfitur/dżemu kolorze. Nie była bardzo gęsta, właśnie bardziej jak powidła, konfitura, niżeli pektynowy dżem. Zawierała fragmenty owoców, które łatwo było odnaleźć po zmieszaniu kaszki z dodatkiem owocowym.Niestety - nie lubię rzeczy śliwkowych (same śliwki za to lubię, ale pod warunkiem, że są świeżutkie, twarde i kwaśne), zatem i śliwkowa konfitura mi nie smakuje ;) Została jednak dość dobrze przyrządzona, ze sporą ilością owoców, bez nadmiaru chemicznych dodatków. Rozrzedziła kaszkę po wymieszaniu, jednak całość nie zamieniła się w nieapetyczną breję, lecz w miarę znośny w smaku, nie za słodki, posiłek.Obawiałam się, że przez konfiturę kaszka może być za słodka - tak się jednak nie stało; konfitura była niskosłodzona, kaszka nie-przesłodzona, zatem po wymieszaniu smak naturalnej kaszki zrównoważył nieulubiony smak przetworów śliwkowych i całość bardzo gładko mi "weszła". Zdecydowanie preferuję jednak inne smaki :)
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 131 kcal/100 g
Zakupione : lokalny spożywczy
Cena : 2,10 zł
Wypatrzona znowu przypadkiem, przy okazji szukania czegoś zupełnie innego.Na stronie producenta nie widzę o niej informacji. Nie jest to syropy "sos śliwkowy", ani "wsad o smaku śliwkowym", a niskosłodzona konfitura, czyli de facto dżem. Konfitury tej jest 20%, a same śliwki stanowią 14% całości, zatem dużo. Obecność kwasku cytrynowego naprowadza jednak na myśl, iż będzie to jednak bardziej sos, jak wiśniowy, malinowy, owoce leśne i truskawkowy, gdzie kwasek również był dodawany, a sos był bajecznie smaczny.Baza kaszki - klasyczna, naturalna (nie śmietankowa, tylko po prostu mleczna), zwyczajnie dla Smakiji dosłodzona - czyli nie za dużo.Konfitura śliwkowa natomiast w naturalnym dla powideł/konfitur/dżemu kolorze. Nie była bardzo gęsta, właśnie bardziej jak powidła, konfitura, niżeli pektynowy dżem. Zawierała fragmenty owoców, które łatwo było odnaleźć po zmieszaniu kaszki z dodatkiem owocowym.Niestety - nie lubię rzeczy śliwkowych (same śliwki za to lubię, ale pod warunkiem, że są świeżutkie, twarde i kwaśne), zatem i śliwkowa konfitura mi nie smakuje ;) Została jednak dość dobrze przyrządzona, ze sporą ilością owoców, bez nadmiaru chemicznych dodatków. Rozrzedziła kaszkę po wymieszaniu, jednak całość nie zamieniła się w nieapetyczną breję, lecz w miarę znośny w smaku, nie za słodki, posiłek.Obawiałam się, że przez konfiturę kaszka może być za słodka - tak się jednak nie stało; konfitura była niskosłodzona, kaszka nie-przesłodzona, zatem po wymieszaniu smak naturalnej kaszki zrównoważył nieulubiony smak przetworów śliwkowych i całość bardzo gładko mi "weszła". Zdecydowanie preferuję jednak inne smaki :)
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 131 kcal/100 g
Zakupione : lokalny spożywczy
Cena : 2,10 zł
niedziela, 19 czerwca 2011
Kaszka Smakija czekoladowa z sosem z wiśni, Bacha
Oprócz niej jest też wersja z konfiturą śliwkową - pojawi się w recenzjach za jakiś czas.
Opakowanie 130 g. 104 + 26 g. Białko 2,9%, węglowodany 20,3%, tłuszcz 4,8%.
Mleko pełne 52%, sos wiśniowy 20% (wiśnie 16%, skrobia kukurydziana mod., sok cytrynowy z koncentratu), śmietanka, cukier, kaszka manna z pszenicy 6%, czekolada mleczna 3,6% (kakao w proszku, cukier, masa kakaowa, mleko pełne w proszku, tłuszcz kakaowy, laktoza, aromat). Wow :) Bez lecytyny sojowej :) Dużo sosu wiśniowego zrobionego tak, jak lubię - z sokiem cytrynowym, więc niesłodki i bardzo, bardzo wiśniowy). 3,6% czekolady - znowu sporo :)
Wspaniała nowość :)
Dla osób, które jadają kaszki Smakiji - to kaszka czekoladowa dokładnie jak czekoladowa i sos z wiśniami dokładnie taki, jak w wersji zwykłej z wiśniami. Nowość stanowi tu połączenie dwóch produktów - jednocześnie ma się kaszkę czekoladową i przepyszny sos.
Kaszka sprężysta, nie kremowo-mleczna jak od Maćkowego, ale to akurat urok Smakiji; nie dodają tyle śmietanki, więc kaszka jest sprężysta. Bardzo czekoladowa, prawie tak mocno jak Delikata (pisałam o niej niedawno), bardzo smaczna. 3,6% czekolady (w całym produkcie) jest wystarczające, by nadać jej piękny kolor, zapach i smak. Smak jest w zasadzie czekoladowo-kakaowy, cudowny. A sos? Jak klasyczny, przepyszny sos z wiśniami, który robi ten producent. 16% owoców, wydrylowanych, w kawałkach, ze skrobią jako zagęstnikiem i sokiem cytrynowym tworzy cudną mieszankę. Sos jest kwaskowy, a nie przesłodzony jak jakiś tani syropek, owoców jest naprawdę dużo i są pyszne. Sos jedzony osobno wydaje się właśnie kwaskowy, od kwaskowych owoców, jedzony jednak razem z kaszką - wydaje się słodki; taka ciekawostka smakowa. Sama kaszka nie jest właśnie za słodka w smaku; sos, w którym nie ma cukru dosładza ją. Uwielbiam połączenie czekolady i wiśni. Niby proste - zwykła czekoladowa kaszka, "zwykły" wiśniowy sosik (w sensie, że nie robili nowej receptury), a jakie niebo. Tak, po prostu niebo w buzi - zarówno w słodkości, intensywności smaku, kombinacji aromatów. Bardzo, bardzo fajna rzecz. Będę kupowała.
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 137 kcal/100 g, 178,1 kcal/opak. 130 g
Zakupione : sieć34
Cena : 2,19 zł
Opakowanie 130 g. 104 + 26 g. Białko 2,9%, węglowodany 20,3%, tłuszcz 4,8%.
Mleko pełne 52%, sos wiśniowy 20% (wiśnie 16%, skrobia kukurydziana mod., sok cytrynowy z koncentratu), śmietanka, cukier, kaszka manna z pszenicy 6%, czekolada mleczna 3,6% (kakao w proszku, cukier, masa kakaowa, mleko pełne w proszku, tłuszcz kakaowy, laktoza, aromat). Wow :) Bez lecytyny sojowej :) Dużo sosu wiśniowego zrobionego tak, jak lubię - z sokiem cytrynowym, więc niesłodki i bardzo, bardzo wiśniowy). 3,6% czekolady - znowu sporo :)
Wspaniała nowość :)
Dla osób, które jadają kaszki Smakiji - to kaszka czekoladowa dokładnie jak czekoladowa i sos z wiśniami dokładnie taki, jak w wersji zwykłej z wiśniami. Nowość stanowi tu połączenie dwóch produktów - jednocześnie ma się kaszkę czekoladową i przepyszny sos.
Kaszka sprężysta, nie kremowo-mleczna jak od Maćkowego, ale to akurat urok Smakiji; nie dodają tyle śmietanki, więc kaszka jest sprężysta. Bardzo czekoladowa, prawie tak mocno jak Delikata (pisałam o niej niedawno), bardzo smaczna. 3,6% czekolady (w całym produkcie) jest wystarczające, by nadać jej piękny kolor, zapach i smak. Smak jest w zasadzie czekoladowo-kakaowy, cudowny. A sos? Jak klasyczny, przepyszny sos z wiśniami, który robi ten producent. 16% owoców, wydrylowanych, w kawałkach, ze skrobią jako zagęstnikiem i sokiem cytrynowym tworzy cudną mieszankę. Sos jest kwaskowy, a nie przesłodzony jak jakiś tani syropek, owoców jest naprawdę dużo i są pyszne. Sos jedzony osobno wydaje się właśnie kwaskowy, od kwaskowych owoców, jedzony jednak razem z kaszką - wydaje się słodki; taka ciekawostka smakowa. Sama kaszka nie jest właśnie za słodka w smaku; sos, w którym nie ma cukru dosładza ją. Uwielbiam połączenie czekolady i wiśni. Niby proste - zwykła czekoladowa kaszka, "zwykły" wiśniowy sosik (w sensie, że nie robili nowej receptury), a jakie niebo. Tak, po prostu niebo w buzi - zarówno w słodkości, intensywności smaku, kombinacji aromatów. Bardzo, bardzo fajna rzecz. Będę kupowała.
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 137 kcal/100 g, 178,1 kcal/opak. 130 g
Zakupione : sieć34
Cena : 2,19 zł
piątek, 10 czerwca 2011
Smakija d'amour : mus czekoladowy i waniliowy z wiórkami czekolady, Bacha
Mus czekoladowy 45% i mus o smaku waniliowym 45% z wiórkami czekolady 10%. 80 g.
Gdy zaczynałam przygodę ze Smakiją d'amour - ponad rok temu - najpierw wypuścili jeden smak, potem od razu drugi. Na ten - trzeci trzeba było odrobinę poczekać, obecnie jednak nie jest to aż taka nowość. Linia d'amour to linia puszystych musów, w dwóch (?) smakach, z dodatkiem sosów - również w dwóch smakach lub wiórków czekolady.
- Mus z ciemnej i białej czekolady z karmelowym i czekoladowym Sosem - bardzo smaczny :]
- Mus orzechowy z sosem z mlecznej i ciemnej czekolady - tu mam problem, gdyż mus jest w dwóch kolorach; mi smakował mniej od pierwszej wersji, a to dziwne, bo lubię smaki orzechowe
- najnowszy Mus czekoladowy i mus o smaku waniliowym z wiórkami czekolady.O ile musy z sosami, były to bardzo smakowite, puszyste i delikatne musy z sosem - który, wmieszany strużkami w mus, rozciekał się w trakcie jedzenia, zostawał na dnie opakowania, ciężko było dojeść wszystko co do ostatniego fragmencika, to trzecia wersja sosu nie ma :> Jednak po kolei.Na opakowaniu podano konkretne wartości odżywcze : 4,5% białka, 19% węglowodanów i 4,9% tłuszczu. 213 kcal/100 g... bardzo dużo, przez tą czekoladę ;) Jednak opakowanie ma tylko 80 g. Skład : mleko odtłuszczone, mleko częściowo odtłuszczone, wiórki czekolady (tłuszcz kakaowy, kakao, cukier, mleko w proszku, lecytyna sojowa, wanilina), syrop g-f, cukier, czekolada 5% (cukier, kakao, tłuszcz kakaowy, syrop glukozowy), utwardzony tłuszcz roślinny, żelatyna, skrobia mod., emulgator e472b, tłuszcz roślinny, kakao, laktoza, karagen, białka mleka, odtłuszczone mleko w proszku, mleko w proszku, serwatka, beta-karoten, regulatory kwasowości e341 i e451i, aromat. Napowietrzony azotem.Czego tu nie ma? Dodatku w postaci czekolady jest 10% :> 8 g czystej czekolady, mm...
Mus pachniał przyjemnie czekoladowo, słodko i lekko. Moje pudełeczko zawierało chyba nieco mniej musu waniliowego, z czego akurat się cieszę.Co mnie zdziwiło? Na powierzchni musów była cienka warstewka czekolady, jakby skorupka. Nie wiem - może kwestia długiego przechowywania? Popsute nie było, było bardzo, bardzo smaczne.Mus błogo puszysty. Waniliowy, zabarwiony zbyt mocno beta-karotenem nie zawierał wanilii, lecz wanilinę. Na tyle, na ile w czymś tak puchatym można porządnie czuć smak - smakował waniliowo, słodko, przyjemnie; nie jak z białej czekolady, nie jak z cukru wanilinowego, nie jak z serków homogenizowanych... No tak po prostu jak wanilia z dobrych jogurtów albo po prostu waniliowej kawy. Mus czekoladowy natomiast był przerozkosznie czekoladowy - kakaowo-czekoladowy w zasadzie, bo zdecydowanie bardziej czuć było kakao niżeli w wielu innych czekoladowych produktach. Jednocześnie, choć dziwnie to zabrzmi, nie był w odbiorze za słodki (będąc jednocześnie dość porządnie słodkim).Najciekawsze były jednak "wiórki czekolady". Na początku myślałam, że mus będzie poprzeplatany czekoladowym sosem (tak to wyglądało przez pudełko), a gdzie niegdzie będzie zawieszona wiórka czekolady. Tak jednak nie było. Sosu nie było wcale, a w zasadzie był, lecz był stały w konsystencji. Dosłownie - jak kawałek czekolady. Owe "wiórki" nie były wiórkami, a wielkimi kawałami czekolady, bardziej gorzkiej niż słodkiej. Ogromne, miejscami grube kawały czekolady były zatem na powierzchni musu, na styku opakowania z musem (te ciemne wstęgi) i jeszcze na styku obu smaków musu. Tak, jakby przy nakładaniu dodawano gęsty sos czekoladowy dookoła wpuszczanego musu, który później przemienił się w kawałki czekolady. Czekolada może nie była zupełnie najlepsza, bo jednak do bardzo wysokiej jakości troszkę jej brakowało; lecz samo jej istnienie w takiej ilości i przede wszystkim w takiej formie na tyle pozytywnie mnie zaskoczyło, iż smakowała mi niesamowicie.
Nie było tu żadnych rozlewających się sosów na dnie opakowania, tylko kawałki czekolady, które dało się z pudełeczka dosłownie wyjąć i schrupać. Bardzo smaczne, prawdziwy deser.
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 213 kcal/100 g, 170,4 kcal/opak. 80 g
Zakupione : chyba Carrefour
Gdy zaczynałam przygodę ze Smakiją d'amour - ponad rok temu - najpierw wypuścili jeden smak, potem od razu drugi. Na ten - trzeci trzeba było odrobinę poczekać, obecnie jednak nie jest to aż taka nowość. Linia d'amour to linia puszystych musów, w dwóch (?) smakach, z dodatkiem sosów - również w dwóch smakach lub wiórków czekolady.
- Mus z ciemnej i białej czekolady z karmelowym i czekoladowym Sosem - bardzo smaczny :]
- Mus orzechowy z sosem z mlecznej i ciemnej czekolady - tu mam problem, gdyż mus jest w dwóch kolorach; mi smakował mniej od pierwszej wersji, a to dziwne, bo lubię smaki orzechowe
- najnowszy Mus czekoladowy i mus o smaku waniliowym z wiórkami czekolady.O ile musy z sosami, były to bardzo smakowite, puszyste i delikatne musy z sosem - który, wmieszany strużkami w mus, rozciekał się w trakcie jedzenia, zostawał na dnie opakowania, ciężko było dojeść wszystko co do ostatniego fragmencika, to trzecia wersja sosu nie ma :> Jednak po kolei.Na opakowaniu podano konkretne wartości odżywcze : 4,5% białka, 19% węglowodanów i 4,9% tłuszczu. 213 kcal/100 g... bardzo dużo, przez tą czekoladę ;) Jednak opakowanie ma tylko 80 g. Skład : mleko odtłuszczone, mleko częściowo odtłuszczone, wiórki czekolady (tłuszcz kakaowy, kakao, cukier, mleko w proszku, lecytyna sojowa, wanilina), syrop g-f, cukier, czekolada 5% (cukier, kakao, tłuszcz kakaowy, syrop glukozowy), utwardzony tłuszcz roślinny, żelatyna, skrobia mod., emulgator e472b, tłuszcz roślinny, kakao, laktoza, karagen, białka mleka, odtłuszczone mleko w proszku, mleko w proszku, serwatka, beta-karoten, regulatory kwasowości e341 i e451i, aromat. Napowietrzony azotem.Czego tu nie ma? Dodatku w postaci czekolady jest 10% :> 8 g czystej czekolady, mm...
Mus pachniał przyjemnie czekoladowo, słodko i lekko. Moje pudełeczko zawierało chyba nieco mniej musu waniliowego, z czego akurat się cieszę.Co mnie zdziwiło? Na powierzchni musów była cienka warstewka czekolady, jakby skorupka. Nie wiem - może kwestia długiego przechowywania? Popsute nie było, było bardzo, bardzo smaczne.Mus błogo puszysty. Waniliowy, zabarwiony zbyt mocno beta-karotenem nie zawierał wanilii, lecz wanilinę. Na tyle, na ile w czymś tak puchatym można porządnie czuć smak - smakował waniliowo, słodko, przyjemnie; nie jak z białej czekolady, nie jak z cukru wanilinowego, nie jak z serków homogenizowanych... No tak po prostu jak wanilia z dobrych jogurtów albo po prostu waniliowej kawy. Mus czekoladowy natomiast był przerozkosznie czekoladowy - kakaowo-czekoladowy w zasadzie, bo zdecydowanie bardziej czuć było kakao niżeli w wielu innych czekoladowych produktach. Jednocześnie, choć dziwnie to zabrzmi, nie był w odbiorze za słodki (będąc jednocześnie dość porządnie słodkim).Najciekawsze były jednak "wiórki czekolady". Na początku myślałam, że mus będzie poprzeplatany czekoladowym sosem (tak to wyglądało przez pudełko), a gdzie niegdzie będzie zawieszona wiórka czekolady. Tak jednak nie było. Sosu nie było wcale, a w zasadzie był, lecz był stały w konsystencji. Dosłownie - jak kawałek czekolady. Owe "wiórki" nie były wiórkami, a wielkimi kawałami czekolady, bardziej gorzkiej niż słodkiej. Ogromne, miejscami grube kawały czekolady były zatem na powierzchni musu, na styku opakowania z musem (te ciemne wstęgi) i jeszcze na styku obu smaków musu. Tak, jakby przy nakładaniu dodawano gęsty sos czekoladowy dookoła wpuszczanego musu, który później przemienił się w kawałki czekolady. Czekolada może nie była zupełnie najlepsza, bo jednak do bardzo wysokiej jakości troszkę jej brakowało; lecz samo jej istnienie w takiej ilości i przede wszystkim w takiej formie na tyle pozytywnie mnie zaskoczyło, iż smakowała mi niesamowicie.
Nie było tu żadnych rozlewających się sosów na dnie opakowania, tylko kawałki czekolady, które dało się z pudełeczka dosłownie wyjąć i schrupać. Bardzo smaczne, prawdziwy deser.
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 213 kcal/100 g, 170,4 kcal/opak. 80 g
Zakupione : chyba Carrefour
środa, 8 czerwca 2011
Kaszka Delicata z mleczną czekoladą, Bacha, Biedronka
To ci od Smakiji. Smakiję czekoladową jadłam - smakowała mi. Tak samo smakowała mi Delicata z sosem jabłko-cynamon (z oddzielną komorą). Tu jednak jest tylko jedna komora - i bardzo dobrze. Opakowanie 130 g.
W porcji : 184 kcal, 4,6 g białka, 23,6 g węglowodanów (16,1 cukru), 7,9 g tłuszczu (4,8 nasyconego), 0,6 g błonnika i 0,05 g sodu. Do zaakceptowania, ewentualnie. Skład : mleko pełne 65%, śmietanka, cukier, kaszka manna z pszenicy 7%, czekolada mleczna 4,5% (kakao w proszku, cukier, masa kakaowa, mleko pełne w proszku, tłuszcz kakaowy, laktoza, aromaty).
Ze względu na obecność czekolady trzeba się pogodzić z dużą ilością węglowodanów, trudno. Kaszka jest też dość tłusta - prawie 8% - powinno być to czuć. A jaka się okazała?
Przepyszna :)
Intensywnie brązowa, kakaowa, pachniała czekoladowo, jak czekoladowe puddingi albo po prostu kaszka zmieszana z sypkim kakao. Nie była bardzo-bardzo gęsta, co zdarzało się Mannie porannej (Maćkowy - Polmlek). Przyjemnie kremowa, nie odskakiwała (mimo bycia kaszką) od łyżeczki jak Smakija, można ją było spokojnie jeść, zbierać po trochu z góry, zostawiała ślad po sobie na bokach opakowania (Smakija nie zostawia). Niczego nie trzeba było mieszać, z powodu jednej komory. Kaszka była też sama w sobie dobrze zmieszana - nie było żadnych glutów ani fragmentów wsadu czekoladowego - pod tym względem była jednolita. Smakowała pysznie, czekoladowo, jakby do mlecznej kaszki dodać kakao/czekoladę. Nie jak wytrawne, gorzkie kakao (i dobrze) i nie jak produkt czekoladopodobny.
Smakowała w zasadzie tak, jak ta, którą niedawno zrobiłam samodzielnie z mleka, kaszy, kakao i cukru. Tyle tylko, że swoją zrobiłam na cienkim mleku (0,5%), zatem ta smakowała nieco "pełniej", nie czuć było jednak tych prawie 8% tłuszczu (w mannie porannej jednak czuć to bardziej). Pysznie czekoladowa, nie za słodka, pełna w smaku. W dodatku niedroga. Warto!
Ocena : 6/6
Kaloryczność : 184 kcal/porcja 130 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,19 zł
W porcji : 184 kcal, 4,6 g białka, 23,6 g węglowodanów (16,1 cukru), 7,9 g tłuszczu (4,8 nasyconego), 0,6 g błonnika i 0,05 g sodu. Do zaakceptowania, ewentualnie. Skład : mleko pełne 65%, śmietanka, cukier, kaszka manna z pszenicy 7%, czekolada mleczna 4,5% (kakao w proszku, cukier, masa kakaowa, mleko pełne w proszku, tłuszcz kakaowy, laktoza, aromaty).
Ze względu na obecność czekolady trzeba się pogodzić z dużą ilością węglowodanów, trudno. Kaszka jest też dość tłusta - prawie 8% - powinno być to czuć. A jaka się okazała?
Przepyszna :)
Intensywnie brązowa, kakaowa, pachniała czekoladowo, jak czekoladowe puddingi albo po prostu kaszka zmieszana z sypkim kakao. Nie była bardzo-bardzo gęsta, co zdarzało się Mannie porannej (Maćkowy - Polmlek). Przyjemnie kremowa, nie odskakiwała (mimo bycia kaszką) od łyżeczki jak Smakija, można ją było spokojnie jeść, zbierać po trochu z góry, zostawiała ślad po sobie na bokach opakowania (Smakija nie zostawia). Niczego nie trzeba było mieszać, z powodu jednej komory. Kaszka była też sama w sobie dobrze zmieszana - nie było żadnych glutów ani fragmentów wsadu czekoladowego - pod tym względem była jednolita. Smakowała pysznie, czekoladowo, jakby do mlecznej kaszki dodać kakao/czekoladę. Nie jak wytrawne, gorzkie kakao (i dobrze) i nie jak produkt czekoladopodobny.
Smakowała w zasadzie tak, jak ta, którą niedawno zrobiłam samodzielnie z mleka, kaszy, kakao i cukru. Tyle tylko, że swoją zrobiłam na cienkim mleku (0,5%), zatem ta smakowała nieco "pełniej", nie czuć było jednak tych prawie 8% tłuszczu (w mannie porannej jednak czuć to bardziej). Pysznie czekoladowa, nie za słodka, pełna w smaku. W dodatku niedroga. Warto!
Ocena : 6/6
Kaloryczność : 184 kcal/porcja 130 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,19 zł
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Kaszka z sosem jabłkowo-cynamonowym Delicata, Biedronka, Bacha
Miałam dziś stworzyć recenzję Manny porannej malinowej, jednak nieprzyjemnie mnie zaskoczyła - mimo ważności do 14.04 (dziś jest 4.04) - po otworzeniu pudełeczka, okazało się, iż jest spleśniała. Być może opakowanie było nieszczelne, cóż. Zatem musiałam improwizować i złapałam za kaszkę z Biedronki. Dostępne w niej Serduszko-kaszka mi nie smakowało, jednak Delicata jest produkowana na takiej samej zasadzie jak almetto-podobny serek przez Piątnicę czy serek wiejski przez Mlekovitę. Kaszka Delicata produkowana jest przez Bachę, to ci od Smakiji. Miałam więc szansę sprawdzić czy jest różnica z wersją oryginalną, w tym samym smaku (który udało mi się kiedyś zjeść).
Białko 2,8%, węglowodany 19,4% - dużo (cukry 14,6), tłuszcz 4,8% (nasycony 2,9), błonnik 0,4%, sód 0,04%. 104 g kaszki i 26 g sosu w osobnym kubeczku. Mleko pełne, sos jabłkowy 20% (jabłka 8%, syrop g-f, skrobia kukurydziana mod., zagęstniki - pektyna, karagen, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, cynamon 0,04%, aromat), śmietanka, cukier, kaszka manna pszenicy 6%. Zatem sporo sosu, nawet dużo owoców, "tylko" 2 zagęstniki w sosie.
Znana oku forma opakowania - dwa oddzielne kubeczki, cudownie utrudniające wymieszanie kaszki i sosu, gdyż nie da się wszystkiego wyjąć łyżeczką (tu przewagę mają kaszki z wsadem na dnie opakowania, ale to kwestia gustu). Kaszka jasna, mleczna, naturalna, skoro z mleka, śmietanki, cukru i kaszy - bez dodatków. Sos również nie ma sztucznych, ani nawet naturalnych, barwników, to się chwali. Kaszka w zapachu jest mleczna. Takaż jest również w smaku - bardzo mleczna, o wiele bardziej od innych :) nawet chyba od samej mlecznej Smakiji. Mniej gęsta od Manny porannej, ale na korzyść dla miłej ziarnistości i mleczności. Ku memu zdziwieniu - nie jest prawie wcale "żelatynowata", jak Smakija. To aż dziwne, by jeden producent swój produkt tak zepsuł, a produkując dla dyskontowej sieci zrobił coś tak fajnego. Jednak żeby nie było za fajnie - kwestia sosu. Ma w sobie nieco za dużo chemii, rekompensuje to przyjemnym zapachem - jabłek z szarlotki. Jednak deklarowane 8% jabłek jest w bardzo małych kawałkach - i do tego mam właśnie swoje "ale". Sos ze względu na specyfikę - jabłka z cynamonem - nie może być kwaśnawy jak wiśnia, to zrozumiałe, jest zatem dość słodki. Po zmieszaniu z kaszką słodycz ucieka i zostaje po prostu syropowy sos jabłko-cynamon. Cynamon jest odczuwalny w smaku, nie jest go jednak za dużo, nadaje ton, nie przeszkadza.
Bardzo dobry produkt. Skuszę się na inne smaki.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 132 kcal/100 g, 172 kcal/opak. 130 g
Białko 2,8%, węglowodany 19,4% - dużo (cukry 14,6), tłuszcz 4,8% (nasycony 2,9), błonnik 0,4%, sód 0,04%. 104 g kaszki i 26 g sosu w osobnym kubeczku. Mleko pełne, sos jabłkowy 20% (jabłka 8%, syrop g-f, skrobia kukurydziana mod., zagęstniki - pektyna, karagen, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, cynamon 0,04%, aromat), śmietanka, cukier, kaszka manna pszenicy 6%. Zatem sporo sosu, nawet dużo owoców, "tylko" 2 zagęstniki w sosie.
Znana oku forma opakowania - dwa oddzielne kubeczki, cudownie utrudniające wymieszanie kaszki i sosu, gdyż nie da się wszystkiego wyjąć łyżeczką (tu przewagę mają kaszki z wsadem na dnie opakowania, ale to kwestia gustu). Kaszka jasna, mleczna, naturalna, skoro z mleka, śmietanki, cukru i kaszy - bez dodatków. Sos również nie ma sztucznych, ani nawet naturalnych, barwników, to się chwali. Kaszka w zapachu jest mleczna. Takaż jest również w smaku - bardzo mleczna, o wiele bardziej od innych :) nawet chyba od samej mlecznej Smakiji. Mniej gęsta od Manny porannej, ale na korzyść dla miłej ziarnistości i mleczności. Ku memu zdziwieniu - nie jest prawie wcale "żelatynowata", jak Smakija. To aż dziwne, by jeden producent swój produkt tak zepsuł, a produkując dla dyskontowej sieci zrobił coś tak fajnego. Jednak żeby nie było za fajnie - kwestia sosu. Ma w sobie nieco za dużo chemii, rekompensuje to przyjemnym zapachem - jabłek z szarlotki. Jednak deklarowane 8% jabłek jest w bardzo małych kawałkach - i do tego mam właśnie swoje "ale". Sos ze względu na specyfikę - jabłka z cynamonem - nie może być kwaśnawy jak wiśnia, to zrozumiałe, jest zatem dość słodki. Po zmieszaniu z kaszką słodycz ucieka i zostaje po prostu syropowy sos jabłko-cynamon. Cynamon jest odczuwalny w smaku, nie jest go jednak za dużo, nadaje ton, nie przeszkadza.
Bardzo dobry produkt. Skuszę się na inne smaki.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 132 kcal/100 g, 172 kcal/opak. 130 g
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































