Pokazywanie postów oznaczonych etykietą milka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą milka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 listopada 2011

Czekolady Milka : toffee wholenut, nuss-nougat-creme, truffle and almonds

Milka toffee wholenut

300 g. Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem mlecznym o smaku karmelowym 32%, z nadzieniem karmelowym 10% i całymi orzechami laskowymi 8%. Cukier, tłuszcze roślinne, tłuszcz kakaowy, orzechy laskowe, odtłuszczone mleko w proszku, serwatka w proszku, miazga kakaowa, syrop glukozowy, tłuszcz mleczny, śmietanka w proszku 1,8%, odtłuszczone mleko zagęszczone słodzone, glicerol, pasta z orzechów laskowych, lecytyna sojowa, syrop cukru skarmelizowanego 0,41%, syrop cukru inwertowanego, aromaty, sól. Masa kakaowa min. 30%.
W 100 g : 560 kcal, 5,9 białka, 52 węglowodanów (50,5 cukrów), 36,5 tłuszczu (17,5 nacysonego), 1,1 błonnika i 0,16 sodu.
36 kostek.
Pisałam o niej w poście wish to try 2 http://tarayene.blogspot.com/2011/08/z-cyklu-wish-to-try-2.html . Bardzo obawiałam się nadzienia mlecznego o smaku karmelowym - cóż to może być?
Czekolada okazała się bardzo słodka. Połączenie mlecznej Milki ze słodkim karmelem - obecnym luzem, jak i w smaku nadzienia mlecznego - to nieco zbyt dużo słodkości naraz. Słodycz stara się przełamać niesłodki orzech, lecz nie daje rady i po kilku kostkach zapał jedzenia słabnie na tyle, iż tabliczkę po prostu odkłada się na później. Mocno karmelowa, z chrupiącym orzechem. Dla wielbicieli dużych słodkości :)

Ocena : 5/6
Zakupione : Piotr i Paweł
Cena : 7,79 zł

Milka nuss-nougat-creme

300 g. Czekolada Alpejska nadziewana kremem nugatowym 40% i całymi orzechami 7%. Cukier, masło kakaowe, chude mleko w proszku, migdały, orzechy laskowe 13%, masa kakaowa, tłuszcz roślinny, serwatka w proszku, masa z orzechów laskowych, masło, lecytyna sojowa, aromat wanilinowy, pełne mleko w proszku.
W 100 g : 560 kcal, 7,6 białka, 49,5 węglowodanów (48 cukrów), 37 tłuszczu (16 nasyconego), 2,3 błonika i 0,1 sodu.
36 kostek.
Pisałam o niej w poście wish to try 2 http://tarayene.blogspot.com/2011/08/z-cyklu-wish-to-try-2.html . Uwielbiam nugat, orzechy, mleczną czekoladę; ogólnie kremy z orzechów laskowych, wszelkie noisette. Ten smak nie jest normalnie dostępny w Polsce, a raczej sprowadzany (co przekłada się też na zazwyczaj wyższą cenę).
Zdecydowanie mniej słodka od toffee wholenut, po prostu mleczna milka ze słodkim orzechowym nadzieniem. Pyszność :)

Ocena : 5,5/6
Zakupione : Piotr i Paweł
Cena : 14,99 zł

Milka - trufla i migdały

Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem migdałowym 42% i migdałami 8%. 300 g. Z importu ;)
Na 100 g : 575 kcal, 7,4 g białka, 46 g węglowodanów (44,5 cukrów), 40 g tłuszczu (19,5 nasyconego), 3,6 g błonnika i 0,1 g sodu.
Pasta z migdałów to 4%. Masa kakaowa - min. 30%.
4 x 9 kostek.
Sama czekolada - zwykła mleczna Milka.
Nadzienie - nie odznacza się kolorem od czekolady, jednak widać je. Ma delikatniejszą strukturę, szybciej się rozpuszcza, jest "mokre" i słodkie. Ma w sobie nieduże kawałki, raczej okrągłe, migdałów.
Nie powiedziałabym, że to czekolada z migdałami, bo na takie stwierdzenie jest ich za mało; są one w moim odczuciu dodatkiem do dobrego nadzienia.
Postanowiłam spróbować tej czekolady, bo nigdy takiej nie widziałam.
Z resztą - dopiero niedawno odkryłam wersję "cream" (z nadzieniem śmietankowym, lecz w ciemnym kolorze) - stała się niemal moją ulubioną.

Ocena : 5,5/6
Zakupione : Leclerc
Cena : 11,08 zł


Próbowałam też całą serię jesienno-zimową (gruszkowa, pudding waniliowy i krokantowa) - jednak nie załapały się na recenzję ;) Mogę tylko dodać, że za gruszkową niejeden człowiek by zabił :D Poniżej - zdjęcia.

niedziela, 9 października 2011

Wycieczka do Niemiec; edytowany

Ostatnie dwa piękne dni poświęciłam na wizytę u naszych zachodnich sąsiadów - pojechałam do Niemiec. Z rodzinką. Do Heide parku. Po drodze zwiedzałam Niemcy "kulinarnie", niestety - głównie na stacjach benzynowych lub w dyskontach. Nie przeszkodziło mi to jednak z zrobieniu wielokrotnych, ciekawych zakupów, upolowaniu kilku rzeczy. Jakoże odpuściłam sobie regularne prowadzenie bloga - przegląd moich trofeów z wyjazdu - specjalnie dla wytrwałych czytelników :>

niedziela, 3 lipca 2011

Czekolada Milka biscuit, Kraft foods

Tabliczka ma tylko 80 g :> Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z kawałkami herbatnika 10%.
Cukier, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, herbatnik (mąka pszenna, cukier, masło, skrobia pszenna, błonnik pszenny, pełne mleko w proszku, sól, serwatka w proszku, kwas cytrynowy, wodorowęglan sodu, wodorowęglan amonu, aromat), miazga kakaowa, serwatka w proszku, tłuszcz mleczny, pasta z orzechów laskowych, lecytyna sojowa, aromat. Masa kakaowa - 30%, z niepolskiej wersji : masa mleczna 18%. W 100 g : 515 kcal, 6,7 g białka, węgle 60,5 (cukry 54,5), tłuszcz 27,5 (nasycony 16), błonnik 2,1, sód 0,19.
Jak wspomniałam - tabliczka ma 80 g, przez to, iż herbatnik jest lżejszy od czekolady lub orzechów, a forma (objętość) jest podobna, to wyszła im mniejsza waga, ale uprzedzam : nie można narzekać.
Czekolada pakowana w te nowe, nieprzyjemne folie od Milki, nie lubię ich, bo po odpakowaniu - mimo zapewnień - wcale nie są szczelne, rozklejają się i nie da się zachować czekolady w spokoju na później - znaczy się da, ale wietrzeje jak w zwyczajnym sreberku.
Czekolada została podzielona aż na 24 kostki, co w klasycznej wielkości tabliczkach, a w dodatku mniejszej wadze akurat tej - jest dość niespotykane. Producenci robią teraz maksymalnie 18 kostek, zazwyczaj 15, a coraz częściej tylko 10. Mnie z kolei strasznie ucieszył fakt 24 kostek - w końcu lepiej na psychikę działa zjedzenie aż 12 kostek (połowa czekolady), niżeli 5... :>
Czekolada to normalna czekolada mleczna Milki. Jadłam po schłodzeniu, toteż masa nie rozpuszczała mi się w palcach, a czekolada nie była tak mocno słodka, jak Milka potrafi być. Herbatnik, w kawałkach - mniejszych i większych - był super. Maślany, chrupiący, nie-za-mocno-wypieczony, lekki, rozłupywał się pod naciskiem, kruszył; podobny do herbatnika z ciastek Hit, nie jak Oreo. Był przede wszystkim w górnej warstwie czekolady, nie w kostkach, ale był rozłożony równomiernie, było go w odczuciu sporo. Nie był słodki (w porównaniu do czekolady), zatem ostudzał jej zapędzy do przesładzania konsumenta w czasie jedzenia; przez niego całość nie była tak słodka, jakby była pusta mleczna Milka. Pasta z orzechów laskowych wiadomo jak działa w Milce; pycha - normalny, klasyczny, zwyczajny (nie przekombinowany) herbatnik. Obawiałam się nieciekawej kompozycji, a wyszła świetna. Czekolada zniknęła w parę minut, czemu bardzo pomogły małe kosteczki ("no to jeszcze jedna kosteczka, i jeszcze jedna, i jeszcze ta, bo one takie małe").

Ocena : 5/6
Kaloryczność : 515 kcal/100 g
Zakupione : Carrefour
Cena : 3,49 zł

środa, 1 czerwca 2011

Czekolada Milka malinowy krem (raspberry cream), Kraft foods

100 g.
Białko 4,4, węglowodany 58 (cukry 55), tłuszcz 29,5 (nasycony 16,5), błonnik 0,9, sód 0,67. Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem mlecznym o smaku malinowym 30% i owocowym nadzieniem malinowym 20%.
Cukier, owocowe nadzienie malinowe (cukier, syrop g-f, przecier malinowy 14%, substancja utrzymująca wilgoć - syrop sorbitolowy, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, substancja żelująca - pektyna amidowana, aromat, barwnik - koszenila), tłuszcz roślinny, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, serwatka w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz mleczny, śmietanka w proszku 1,7%, pasta z orzechów laskowych, emulgator - lecytyna sojowa, aromaty. Masa kakaowa min. 30%.
Mimo iż tłuszcz roślinny w czekoladach milki wybija się przed tłuszcz kakaowy, to jednak w tych czekoladach jest to coś, co powoduje, iż czekolady te bardzo mi smakują. Nie przepadam za nadzieniami na bazie śmietanki, jednakże ta wersja zawiera normalne nadzienie malinowe, jakby żelowe, w ilości 30% całości oraz bazę pod to nadzienie - śmietankowe nadzienie malinowe w ilości 20%. Nadzienie łącznie stanowi zatem 50%.
Czytałam recenzje tej czekolady w sieci i zazwyczaj nie były pozytywne. Mówiono o niej, że jest dość kiepska - smak nie taki, jak do końca powinien i że zdecydowanie za słodka. Kocham maliny i rzeczy malinowe, musiałam więc przekonać się na własnej skórze :)

3 rzędy po 5 kostek = 15 sztuk. 515 kcal w tabliczce. Zatem przypada ok. 35 kcal w 1 kostce.
Nadzienie mleczne poprowadzone jest przez całość czekolady, przez co gdy nie jest schłodzona - bardzo ciężko się ją łamie, w sumie nie da się łamać... ją się "dzieli" :D Natomiast nadzienie owocowe, jakby żel malinowy, pozamykany jest w każdej kostce osobno - jest półpłynny. Po rozdziabaniu kostki samoczynnie nie wycieka, ale w kontakcie z palcami mocno się lepi (nie tylko z palcami, przykleja się do wszystkiego). Po schłodzeniu nadzienie mleczne staje się jeszcze bardziej stałe, konkretne, natomiast żel nie straszy, że zaraz pocieknie, jest bardziej gęsty, a i sama czekolada da się połamać zamiast podzielić.

Otwarciu opakowania towarzyszył mi bardzo przyjemny, intensywnie malinowy zapach. Takich fajnych, cierpkich malin, nie malino-podobnych. Jak z jakiegoś sorbetu na zimno. Nadzienie jest mleczno-żelowe, dwie warstwy, ale obie mają mieć malinowy smak, tyle że mleczne ma być mleczno-malinowe, a żel - jak do lodów czy temu podobnych, już typowo malinowy (woda z cukrem i zagęstnikiem jakimś oraz maliny). Przecier malinowy to aż 14%, zatem czekolada po prostu MUSI malinowa być. Kocham maliny. Jak wypadła więc ta czekolada? Od długiego czasu poszukiwałam produktów, które nie miałyby nadzienia mlecznego-owocowego, a nadzienie typowo żelowe (lecz nie płynne) lub nawet galaretkę. Cóż - tu jest połączenie. Wracając do aromatów.
Czekolada na zewnątrz - to typowa mleczna czekolada milki. Pasta z orzechów laskowych nadaje jej takie charakterystyczne "coś", kremowość, błogość, która przyćmiewa stosowanie tłuszczy również roślinnych. Nadzienie mleczne w istocie jest aromatyzowane maliną. Mleczno-słodkie z aromatem maliny. Aromat jest mniej sztuczny niż w przypadku ich Alpejskiego mleczka, choć nie wydaje się tak prawdziwy jak w zapachu. Żel natomiast jest bardzo słodziutki, taka właśnie mocno gęsta polewa do lodów, gofrów. Dobry, iście malinowy. 
Połączenie słodkiej czekolady, słodkiego mleczno-malinowego nadzienia i żelu cukrowego daje jednak odrobinę zbyt słodką mieszankę. Wydaje się, że czekolady z orzechami laskowymi / migdałami / arachidami / nerkowcami, nawet bakaliami są bardziej wyważone. Jeśli wersja malinowa jest taka słodziutka, to naprawdę boję się próbować smaku toffi...

Ocena : 5/6
Kaloryczność : 515 kcal/tabliczka 100 g, 15 kostek
Zakupione : Carrefour
Cena : 2,79 zł

środa, 27 kwietnia 2011

Alpejskie mleczko malinowa rozkosz, Milka

380 g = 30 szt.
Czekolady mlecznej 26%, bez typowego tłuszczu roślinnego (prócz lecytyny sojowej). Masy kakaowej w czekoladzie min. 45% - a więc naprawdę dużo, jak na mleczną. Malin, suszonych, słodzonych "aż" 0,08%...
Pianka faktycznie ma różowy kolor, szkoda że głównie przez koszenilę. Mleczko pięknie pachnie - trochę sztucznymi malinami, trochę śmietanką oraz mleczną czekoladą. Dopiero co otwarte bardzo kusi swoją lekkością i słodkim smakiem.
Czekolada jest typową mleczną czekoladą Milki - uroczo mleczna i słodka, lekko łamliwa, rozpływająca się błogo w ustach. Pianka natomiast jest bardzo lekka - ten wariant smakowy nie jest inny. Niestety - spodziewałam się nieco innego smaku samej pianki. Być może była przyjemnie malinowa, jednak w smaku była to śmietankowa, zasłodzona malina, a nie soczysty, pyszny owoc; smak malinowy zupełnie niepodobny do galaretki malinowej czy chociażby jogurtu (z lepszej półki). Lekka, śmietankowo-malinowa, słoodka pianka jakoś do mnie nie przemówiła.
Dobre, chociaż mogłoby być lepsze.

Ocena : 5/6
Kaloryczność : 430 kcal/100 g, 54,5 kcal/szt.
Zakupione : Auchan
Cena : 8,95 zł

piątek, 14 stycznia 2011

Knusper kugeln komposition, Milka

Typowy sezonowy produkt, na zimę (Mikołajki, Święta…). Widząc je w markecie pewnego dnia grudnia po prostu wzięłam je z półki.
W opakowaniu znajdują się chrupiące kulki w czterech smakach : biała czekolada (białe), ciemna czekolada (najciemniejsze), latte (jasny brąz) i mleczne (średni brąz). Elegancko posegregowane w oddzielnych miejscach w pojemniczkach. Zadałam sobie trud i policzyłam wszystkie kulki. Wyszło, iż białych jest 40, a reszty po 42. 166 kulek. Całkiem nieźle ;) Opakowanie ma 180 g, czyli jak prawie dwie tabliczki czekolady. Ocencie sami czy godny zastępnik.
Kulki są naprawdę mocno chrupiące, nie różnią się tu od siebie, mają taką samą strukturę wewnętrzną. Chrupkie nadzienie jest jednolite, zupełnie inaczej niż w przypadku choćby Giotto, gdzie wyraźnie odznaczał się wafelek+krem. Tu jest jednolita, chrupiąca masa.
Mleczna. Jak mleczna czekolada z milki, pyszna, słodka, ledwo możliwa do zarejestrowania przez kubki smakowe, gdyż przez swą smakowitość zbyt szybko prześlizguje się do przełyku ;) Dobra mleczna chrupiąca kuleczka oblana mleczną czekoladą.
Ciemna. Gorzka czekolada zawsze zmusza mnie do chwili zastanowienia się – jaka powinna być czekolada – naturalna gorzka czy mleczna słodka. I stwierdzam, że zależy to tylko od smaka, którego mam danego dnia ;) Znów więc niewiele mogę o tej kulce napisać, dobra gorzka czekolada, przez co może nieco bardziej wyrazista od mlecznej, ale tylko dla tych osób, które tolerują czekoladę gorzką.
Biała. Nie przepadam za białą czekoladą, bo biała czekolada, to nie czekolada, skoro nie ma kakao. Ale ta kuleczka była naprawdę pyszna. Nie tam żaden produkt czekoladopodobny, który jest masowo produkowany na Wielkanoc w postaci białych króliczków i baranków, których nie da się przełknąć, gdyż smakują jak czyste połączenie masła z olejem roślinnym :/
Latte. Ze względu na upodobania słodyczowe ucieszyła mnie najmniej, ale czasem trzeba spróbować też coś prócz czekolady mlecznej, heh, nawet jakby miało by być o smaku kawy. Samo latte lubię, przynajmniej jest większe od espresso (espresso – co to w ogóle jest? Jeden łyk kawy i pusta filiżanka…). Smak kawy jest miły, mleczny, kremowy, nie za „ostry”, ale też do zauważenia (do czystego Kopiko mu oczywiście dużo brakuje, ale wg mnie to oczywiście plus).
Nie umiałabym wybrać najlepszej. Najgorszej też nie.
Nadają się na przekąskę, do postawienia na stół dla przyjaciół. Dla jednej osoby na „jedno posiedzenie” to chyba trochę za duża porcja. Na jednej kulce (z każdego smaku) nie można jednak skończyć, ręka sama wysuwa się po następne, dobre, słodkie. Kogoś może zezłościć właśnie ich przekąskowy charakter, gdyż nie ma się tu w co wgryźć – kulki duże nie są, ale taki właśnie ich urok.

Ocena : 6/6
Kaloryczność : 500 kcal/100 g (opakowanie ma 180 g = 166 kulek)