200 g, 4 szt.
Białko 17,8%, węglowodany 6,8% (cukry 0,6), tłuszcz 8,9% (nasycony 0,6), błonnik 0,9%, sód 1%. Ta ilość soli mnie przeraża... dobrze, że to również dużo białka. Woda, białko sojowe 11%, olej roślinny, białko pszenne-gluten, skrobia kukurydziana e1422, aromaty i ekstrakty przypraw, przyprawy naturalne, sól, karagen, błonnik cytrusowy.
Do znalezienia zostały jeszcze "śniadaniowe" (178 kcal, 14,1% białka, 7,7 węgli, 2,5 cukrów, 10,7 tłuszczu, 0,8 nasyconego, 0,6 błonnika i 0,9 sodu - gorsze od klasycznych, zamiast dobrego białka mają więcej węglowodanów, 4 x więcej cukru i prawie 2 pkt % więcej tłuszczu; skład też gorszy - metyloceluloza, dekstroza, hydrolizat białka roślinnego, ekstrakt drożdżowy ?).
Wersja classic, bez żadnego szaleństwa, posmaku chili itp. W chili - i tak nie było go czuć, więc tu może być już tylko bardziej mdło ;) Póki co najsmaczniejsze były i tak kiełbaski wędzone.
W osłonkach.
Bez osłonek.
Poprzednie dwa rodzaje jadłam raczej na zimno, gdyż nie przepadam za parówkami na ciepło, odrzucają mnie; może dlatego, że rodzice zawsze je parę minut gotowali, przez co były całkowicie niejadalne - parówki bowiem trzeba podgrzać, a nie gotować, wtedy są odpowiednie. Tą wersję zrobiłam jednak na ciepło, z potrzeby zjedzenia ciepłego śniadania. Zdjęłam osłonki, włożyłam do prawie wrzącej wody na kilka minut (na minimalny gaz, toteż nie gotowały się).
Parówki tej wersji, ogólnie rzecz biorąc, były najjaśniejsze ze wszystkich trzech próbowanych rodzajów, jak normalne parówki. Pachniały parówkowo. Były dość sprężyste na zimno przy obieraniu. Po podgrzaniu - gdy je wyjmowałam z garnka, obawiałam się, że zaraz mi się rozpadną (struktura), gdyż gibały się na wszelkie możliwe strony i usiłowały spaść z widelca, na szczęście opanowałam sytuację. Na ciepło w dotyku były jeszcze bardziej giętkie i sprężyste i w zasadzie przestały pachnieć. W smaku natomiast... nie... oj nie :) Były mocno gumowe, miękkie, ale nie zachowywały się jak mięso - były sprężyste, galaretko-żelatynowate. Smakiem zaczęły mi podchodzić pod nielubiane tofu. Nałożyłam więc sporo pikantnego ketchupu i/lub czosnkowej musztardy - i ze smakiem wsunęłam swoją porcję. Jedzone zupełnie bez niczego - średnie, ale z dodatkami, a najlepiej z pieczywem - stanowić mogą normalne śniadanie. Cena jednak nadal do nich nie zachęca. Jeśli miałabym wybierać - wybiorę oczywiście kiełbaski wędzone, ale nie robiłabym awantury jakbym raz na rok musiała zjeść też taką wersję. Smakoszy klasycznych parówek nie zadowolą, ja aż tak wybredna nie jestem. Plusem jest sporo białka przy stosunkowo niewysokiej kaloryczności.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 178 kcal/100 g (2 szt)
Zakupione : Biedronka
Cena : 5,99 zł
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sojowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sojowe. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 czerwca 2011
niedziela, 22 maja 2011
Tortellini z wędzonym tofu, Polsoja
250 g suchego = 480 g po ugotowaniu, 2 porcje
Wiem jak smakuje makaron tortellini (z szynką, serem, grzybami). Wiem jak smakuje wędzone tofu. Mogłam więc przewidzieć jak będzie smakowało połączenie. Makaron lubię, za tofu nie przepadam.
Tortellini było chyba wcześniej przetworzone lekko, gdyż kazali gotować tylko 8 minut (takie zwykłe z paczki gotuje się dłużej), było też bardziej miękkie, nie takie jak suchy makaron (ale też nie świeże). Uszka normalnej wielkości, w paczce 250 g dokładnie 73 sztuki :D
Gotowałam na niedużym ogniu pod przykryciem jakieś 9-10 minut. Żaden makaronik się nie rozpadł, co aż mnie zdziwiło. Ugotowałam to w sumie al dente, heh. Makaron jak to makaron, normalny. Jednak nadzienie... no po zastanowieniu smakowało może jak tofu wędzone, ale nie było wymoczkowate, wodniste, zbyt sprężyste (było twardawe, ale o wiele bardziej miękkie od nadzień szynkowych). Było... bardzo smaczne. Zadziwiłam sama siebie - tofu smakować? Mi smakować? No ale smakowało i to bardzo. Nadzienie było o wiele bardziej wyraziste w smaku niżeli serowe lub szynkowe, było od nich smaczniejsze, o wiele. Nawet TŻ stwierdził, że lepsze (na wyrazistość) od klasycznych. Nie było go też za mało - było do wyczucia. Cały makaronik, nierozpadnięty, al dente był przepyszny - ewentualne negatywne naleciałości nadzienia wynikające z bycia wędzonym tofu zostały niejako "zabezpieczone" przez smaczny makaron. Wcale nie trudno było to dobrze ugotować - normalne suche z paczki albo się niedogotowuje (makaron jest ok, ale nadzienie niesamowicie twarde), albo rozgotowuje (makaron się rozpada, nadzienie ucieka). Nieraz zdarzało mi się jeść "potrawę z" tortellini - osobno makaroniki, osobno wyłowione, wypłowiałe (wygotowane) nadzienie, heh. Ten sposób serwowania produktu przez producenta - pakowane hermetycznie, przechowywane w lodówce ze stosunkowo krótką datą (ze 3 tygodnie?) zamiast wielomiesięcznej - naprawdę zdaje egzamin. A opakowanie 250 g, licząc że zostanie podane z dużą ilością surówki/warzyw jest rzeczywiście na dwie porcje.
Odstrasza tylko cena. 7-8 zł normalnie, 6 w promocji. 2 razy więcej niż zwykłe, tanie tortellini.
Ocena : 5/6 (nie 6, no bo to przecież... tofu... :D)
Kaloryczność : 219 ? kcal/porcja 240 g po ugotowaniu (pół opakowania)
Zakupione : Real
Cena : 5,99 zł (promocja)
Wiem jak smakuje makaron tortellini (z szynką, serem, grzybami). Wiem jak smakuje wędzone tofu. Mogłam więc przewidzieć jak będzie smakowało połączenie. Makaron lubię, za tofu nie przepadam.
Tortellini było chyba wcześniej przetworzone lekko, gdyż kazali gotować tylko 8 minut (takie zwykłe z paczki gotuje się dłużej), było też bardziej miękkie, nie takie jak suchy makaron (ale też nie świeże). Uszka normalnej wielkości, w paczce 250 g dokładnie 73 sztuki :D
Gotowałam na niedużym ogniu pod przykryciem jakieś 9-10 minut. Żaden makaronik się nie rozpadł, co aż mnie zdziwiło. Ugotowałam to w sumie al dente, heh. Makaron jak to makaron, normalny. Jednak nadzienie... no po zastanowieniu smakowało może jak tofu wędzone, ale nie było wymoczkowate, wodniste, zbyt sprężyste (było twardawe, ale o wiele bardziej miękkie od nadzień szynkowych). Było... bardzo smaczne. Zadziwiłam sama siebie - tofu smakować? Mi smakować? No ale smakowało i to bardzo. Nadzienie było o wiele bardziej wyraziste w smaku niżeli serowe lub szynkowe, było od nich smaczniejsze, o wiele. Nawet TŻ stwierdził, że lepsze (na wyrazistość) od klasycznych. Nie było go też za mało - było do wyczucia. Cały makaronik, nierozpadnięty, al dente był przepyszny - ewentualne negatywne naleciałości nadzienia wynikające z bycia wędzonym tofu zostały niejako "zabezpieczone" przez smaczny makaron. Wcale nie trudno było to dobrze ugotować - normalne suche z paczki albo się niedogotowuje (makaron jest ok, ale nadzienie niesamowicie twarde), albo rozgotowuje (makaron się rozpada, nadzienie ucieka). Nieraz zdarzało mi się jeść "potrawę z" tortellini - osobno makaroniki, osobno wyłowione, wypłowiałe (wygotowane) nadzienie, heh. Ten sposób serwowania produktu przez producenta - pakowane hermetycznie, przechowywane w lodówce ze stosunkowo krótką datą (ze 3 tygodnie?) zamiast wielomiesięcznej - naprawdę zdaje egzamin. A opakowanie 250 g, licząc że zostanie podane z dużą ilością surówki/warzyw jest rzeczywiście na dwie porcje.
Odstrasza tylko cena. 7-8 zł normalnie, 6 w promocji. 2 razy więcej niż zwykłe, tanie tortellini.
Ocena : 5/6 (nie 6, no bo to przecież... tofu... :D)
Kaloryczność : 219 ? kcal/porcja 240 g po ugotowaniu (pół opakowania)
Zakupione : Real
Cena : 5,99 zł (promocja)
sobota, 21 maja 2011
Wędlina sojowa o smaku szynkowym, Polsoja
Obok takiej o smaku drobiowym (żurawinowym, śliwkowym i wędzonego salami). 100 g, 7 plastrów.
16,4% białka, 6,9% węglowodanów (0,8 cukrów), 8,6% tłuszczu (nasyconego 0,6), błonnik 0,7%, sód 0,9%. Woda, białko sojowe 12,5%, olej roślinny, białko pszenne (gluten), skrobia kukurydziana, karagen, aromaty i ekstrakty przypraw, sól, pieprz zielony, błonnik cytrusowy, przyprawy.
Hm. Nie smakowała może szynką, ale była lepsza od tej z żurawinami i gorsza od wędzonego salami. Cienko pokrojona - jak poprzednie. Raczej się nie lepi, lekko sprężynuje (jak to soja). Generalnie ujdzie, ale w tłoku. Kupować specjalnie raczej nie będę, aczkolwiek jako odmiana, na spróbowanie mogła być. Ziarenka pieprzu mile ją urozmaicają.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 171 kcal/100 g, 56 kcal/2 plastry = 33 g
Zakupione : Real
Cena : 4,49 zł (promocja)
16,4% białka, 6,9% węglowodanów (0,8 cukrów), 8,6% tłuszczu (nasyconego 0,6), błonnik 0,7%, sód 0,9%. Woda, białko sojowe 12,5%, olej roślinny, białko pszenne (gluten), skrobia kukurydziana, karagen, aromaty i ekstrakty przypraw, sól, pieprz zielony, błonnik cytrusowy, przyprawy.
Hm. Nie smakowała może szynką, ale była lepsza od tej z żurawinami i gorsza od wędzonego salami. Cienko pokrojona - jak poprzednie. Raczej się nie lepi, lekko sprężynuje (jak to soja). Generalnie ujdzie, ale w tłoku. Kupować specjalnie raczej nie będę, aczkolwiek jako odmiana, na spróbowanie mogła być. Ziarenka pieprzu mile ją urozmaicają.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 171 kcal/100 g, 56 kcal/2 plastry = 33 g
Zakupione : Real
Cena : 4,49 zł (promocja)
środa, 27 kwietnia 2011
Kotlety sojowe a'la schabowe o smaku kurczaka, Orico, Polgrunt
100 g = 16 szt. W opakowaniu : węglowodany 16,8 g; białko 50 g; tłuszcze 1,2 g; sód 0,4 g; błonnik 19 g.
Po poprzednich doświadczeniach z kotletami sojowymi niby-schabowymi w wersji naturalnej chciałam się przekonać czy te o smaku kurczaka są smaczniejsze. Postąpiłam oczywiście niezgodnie z instrukcją z opakowania, gdyż zamiast zalać je gorącą wodą - poddusiłam je w drobiowym bulionie na patelni przez chwilę; odsączyłam (nie przesadzając).
W czasie namaczania.
W panierce.
Zrobiłam dwie wersje - z panierką i bez panierki. Usmażone na tłuszczu w panierce wyglądały jak przeciętne, normalne kotlety, nie mam nawet zdjęcia :) Natomiast ponownie podduszone na patelni wyglądały tak :
W smaku jakoś zasadniczo nie różniły się od swoich nie-kurczakowych braci. Były rzeczywiście bardziej drobiowe, ale to naprawdę tylko kwestia przypraw. Jeśli ktoś nie boi się doprawiania na własną rękę - może z powodzeniem kupić smak klasyczny i doprawić go czymkolwiek, wedle uznania.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 278 kcal/100 g suchej masy
Zakupione : Real
Cena : 2,79 zł
Po poprzednich doświadczeniach z kotletami sojowymi niby-schabowymi w wersji naturalnej chciałam się przekonać czy te o smaku kurczaka są smaczniejsze. Postąpiłam oczywiście niezgodnie z instrukcją z opakowania, gdyż zamiast zalać je gorącą wodą - poddusiłam je w drobiowym bulionie na patelni przez chwilę; odsączyłam (nie przesadzając).
W czasie namaczania.
W panierce.
Zrobiłam dwie wersje - z panierką i bez panierki. Usmażone na tłuszczu w panierce wyglądały jak przeciętne, normalne kotlety, nie mam nawet zdjęcia :) Natomiast ponownie podduszone na patelni wyglądały tak :
W smaku jakoś zasadniczo nie różniły się od swoich nie-kurczakowych braci. Były rzeczywiście bardziej drobiowe, ale to naprawdę tylko kwestia przypraw. Jeśli ktoś nie boi się doprawiania na własną rękę - może z powodzeniem kupić smak klasyczny i doprawić go czymkolwiek, wedle uznania.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 278 kcal/100 g suchej masy
Zakupione : Real
Cena : 2,79 zł
piątek, 22 kwietnia 2011
Wędlina sojowa z żurawinami, Polsoja
Mam pewien problem natury matematycznej. Opakowanie ma ponoć 100 g. "Porcja" to 2 plastry = 33 g. A w opakowaniu było plastrów... 9, tak jak w przypadku tej, o smaku wędzonego salami, kiedy to opakowanie zawierało 150 g. Zauważyłam, iż plastry tej wędliny są cieńsze, więc może nieopatrznie napisali porcja = 2 plastry, a chodziło im o 3?
Ta wędlina jest dziwna... O ile jej podstawa przypomina nie-najwyższej jakości przemieloną wędlinę z posmakiem soi (granulat sojowy napchany zagęstnikiem i przyprawami), to w życiu nie powiedziałabym, iż jest z dodatkiem żurawiny. Być może nie jadam suszonej żurawiny codziennie przy okazji śniadania, to jednak ciężko mi było uwierzyć, że to ciemne "coś" to właśnie ona. Więcej tu wolnego miejsca - dziur, niż owoców; to rozczarowuje; smak też nie jest powalający. W dodatku ta cena... Zdecydowanie bardziej odpowiadała mi wędlina o smaku wędzonego salami.
Ocena : 3,5/6
Kaloryczność : 177 kcal/100 g
Zakupione : Real
Cena : 5,99 zł
Ta wędlina jest dziwna... O ile jej podstawa przypomina nie-najwyższej jakości przemieloną wędlinę z posmakiem soi (granulat sojowy napchany zagęstnikiem i przyprawami), to w życiu nie powiedziałabym, iż jest z dodatkiem żurawiny. Być może nie jadam suszonej żurawiny codziennie przy okazji śniadania, to jednak ciężko mi było uwierzyć, że to ciemne "coś" to właśnie ona. Więcej tu wolnego miejsca - dziur, niż owoców; to rozczarowuje; smak też nie jest powalający. W dodatku ta cena... Zdecydowanie bardziej odpowiadała mi wędlina o smaku wędzonego salami.
Ocena : 3,5/6
Kaloryczność : 177 kcal/100 g
Zakupione : Real
Cena : 5,99 zł
wtorek, 19 kwietnia 2011
Kotlety sojowe meksykańskie, Dr Soya
140 g proszku, zalecają dodać 250 ml wody, nie dodawałam oleju.
Wyszło mi ponownie 8 kotletów. W zapachu może nie, ale w smaku papka przed usmażeniem/uduszeniem jest wyraźnie ostra - odczuwalny jest dodatek chili i "jeszcze czegoś" (zapewne ta cebula, papryka itd.). Problemem była jednak konsystencja masy - zamiast miłej, paciajowatej konsystencji, idealnej do lepienia - masa rozpadała mi się w rękach jak rozgotowana kasza... Po położeniu na patelnię pękała na górze, rozpadała się. Nie twierdzę jednak, że to wina producenta - śpieszyłam się przy okazji tego obiadu, miałam 3 garnki na gazie, więc może ja zawiniłam.
Po uduszeniu bez panierki - kotlety w większości mi się rozpadły, niestety.
Po usmażeniu w panierce - troszkę się rozpadły, nie było jednak z nimi tak źle.
Smak kotletów przygotowanych na dwa różne sposoby nie różni się znacząco. Były dosyć pikantne; moim domownikom (tym, którzy nie boją się soi) - smakowały.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 345,6 kcal/100 g proszku
Zakupione : Carrefour
Cena : 3,99 zł
Wyszło mi ponownie 8 kotletów. W zapachu może nie, ale w smaku papka przed usmażeniem/uduszeniem jest wyraźnie ostra - odczuwalny jest dodatek chili i "jeszcze czegoś" (zapewne ta cebula, papryka itd.). Problemem była jednak konsystencja masy - zamiast miłej, paciajowatej konsystencji, idealnej do lepienia - masa rozpadała mi się w rękach jak rozgotowana kasza... Po położeniu na patelnię pękała na górze, rozpadała się. Nie twierdzę jednak, że to wina producenta - śpieszyłam się przy okazji tego obiadu, miałam 3 garnki na gazie, więc może ja zawiniłam.
Po uduszeniu bez panierki - kotlety w większości mi się rozpadły, niestety.
Po usmażeniu w panierce - troszkę się rozpadły, nie było jednak z nimi tak źle.
Smak kotletów przygotowanych na dwa różne sposoby nie różni się znacząco. Były dosyć pikantne; moim domownikom (tym, którzy nie boją się soi) - smakowały.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 345,6 kcal/100 g proszku
Zakupione : Carrefour
Cena : 3,99 zł
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Wędlina sojowa o smaku wędzonego salami, Polsoja
150 g = 9 plastrów. Białko 16,5%, węglowodany 7,4% (cukry 1,3), tłuszcze 6,5% (nasycone 0,5), błonnik 1,9%, sód 0,8%.
Kiedy jest się mocno rozespanym w czasie śniadania ta wędlina nawet może przypominać salami ;) Jest jednak zdecydowanie bardziej od niego "łamliwa" i nietłusta w dotyku.
W zapachu przypomina jak najbardziej wędlinę, w dodatku salami-podobną. Na smak może już gorzej. Nie jest tak mocno kremowa jak kiełbaski, w ogóle nie przypomina mało smacznego tofu, jest też zupełnie inna od ziaren soi. Aromat wędzenia nadaje jej dodatkowego uroku. To naprawdę ciekawy produkt i nie warto się go bać. Cena, którą należy zapłacić za takie eksperymenty również nie jest wygórowana. Smakowała mi bardziej od tofu, a porównywalnie do kiełbasek.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 154 kcal/100 g; 2 plastry = 33 g = 51 kcal
Zakupione : Leclerc
Cena : 3,99 zł
Kiedy jest się mocno rozespanym w czasie śniadania ta wędlina nawet może przypominać salami ;) Jest jednak zdecydowanie bardziej od niego "łamliwa" i nietłusta w dotyku.
W zapachu przypomina jak najbardziej wędlinę, w dodatku salami-podobną. Na smak może już gorzej. Nie jest tak mocno kremowa jak kiełbaski, w ogóle nie przypomina mało smacznego tofu, jest też zupełnie inna od ziaren soi. Aromat wędzenia nadaje jej dodatkowego uroku. To naprawdę ciekawy produkt i nie warto się go bać. Cena, którą należy zapłacić za takie eksperymenty również nie jest wygórowana. Smakowała mi bardziej od tofu, a porównywalnie do kiełbasek.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 154 kcal/100 g; 2 plastry = 33 g = 51 kcal
Zakupione : Leclerc
Cena : 3,99 zł
Parówki sojowe chili, Polsoja
200 g, 4 szt.
Białko 17,5%, węglowodany 7,4% (cukry 0,9), tłuszcz 8,8% (nasycony 0,6), błonnik 0,9%, sód 0,9%.
Posiadając już doświadczenie z sojowymi parówkami, muszę stwierdzić, iż ta wersja smakowała bardziej parówkowo od kiełbasek sojowych, lecz smaku chili to się w nich nie dopatrzyłam. Jaśniejsze od kiełbasek, gdyż nie-wędzone, w kolorze mimo wszystko były ciemniejsze od tradycyjnych parówek - być może kolorem też miały przekonać, że są chili. Hm, no nie były wypłowiałe, jakiśtam aromat miały, zdecydowanie smaczniejsze od parówek wieprzowych za 5 zł za kg ;) Bardzo sprężyste, kremowe - choć odrobinę mniej od kiełbasek. Nie smakowały typową soją, lecz różnice z tradycyjnymi parówkami łatwo zauważyć. Ogólnie w porządku, ale spodziewałam się czegoś lepszego.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 177 kcal/100 g (2 szt)
Zakupione : Carrefour
Cena : 7,29 zł
Białko 17,5%, węglowodany 7,4% (cukry 0,9), tłuszcz 8,8% (nasycony 0,6), błonnik 0,9%, sód 0,9%.
Posiadając już doświadczenie z sojowymi parówkami, muszę stwierdzić, iż ta wersja smakowała bardziej parówkowo od kiełbasek sojowych, lecz smaku chili to się w nich nie dopatrzyłam. Jaśniejsze od kiełbasek, gdyż nie-wędzone, w kolorze mimo wszystko były ciemniejsze od tradycyjnych parówek - być może kolorem też miały przekonać, że są chili. Hm, no nie były wypłowiałe, jakiśtam aromat miały, zdecydowanie smaczniejsze od parówek wieprzowych za 5 zł za kg ;) Bardzo sprężyste, kremowe - choć odrobinę mniej od kiełbasek. Nie smakowały typową soją, lecz różnice z tradycyjnymi parówkami łatwo zauważyć. Ogólnie w porządku, ale spodziewałam się czegoś lepszego.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 177 kcal/100 g (2 szt)
Zakupione : Carrefour
Cena : 7,29 zł
piątek, 15 kwietnia 2011
Kotlety sojowe mielone z pieczarkami, Orico, Polgrunt
Najpierw sojowe a'la schabowe, potem kiełbaski i tofu, teraz mielone. Dla własnej satysfakcji wybrałam wersję z pieczarkami.
Patrząc na skład produktu doczytamy się, iż granulatu sojowego jest 59%. Czym więc jest reszta? Mąka pszenna, ziemniaczana; izolat białka sojowego 6,9%, suszone warzywa (cebula, czosnek), jajo w proszku, ekstrakty drożdżowe, sól, pieczarki suszone 1%, białko jaja, aromat, pieprz czarny. Zatem mamy do czynienia z kotletami mielonymi z prawdziwego zdarzenia, heh, mają w sobie już jajko i mąkę, nawet przyprawy... Zalecają dodać do tego tylko wodę (no i olej, który ja pomijam) - wolę jednak nieco pikantniejsze rzeczy, dosypałam więc łyżeczkę przyprawy uniwersalnej. Z 4 sugerowanych porcji wyszło mi 8 sporych kotletów. Nie panierowałam ich i nie smażyłam, poddusiłam jedynie.
Naprawdę trudno mi je ocenić - trudno mi dać o nich rzetelną i obiektywną ocenę, gdyż mi nawet smakowały, natomiast osobie, która jadła razem ze mną - nie. Ładnych parę lat temu kilka razy odwiedziłam bar Green Way - z wegetariańskim jedzeniem, próbowałam gulaszu sojowego, koftę, samosy... Odrobinę zaznajomiłam się więc ze smakiem przetworzonej soi. Te mielone kotlety przypomniały mi tamte wizyty. Były jak gęsta mazia, papka. Nie smakowały rośliną, ale mięsem też nie. Były charakterystycznie "kremowe", jednak tutaj owa kremowość przypominała bardziej właśnie gęstą maź. Nie były gąbczaste jak "schabowe". Przez dodaną mąkę, jajko i przyprawy kotlety miały smak - tychże dodatków. Pieczarek było dość mało, robiąc kotlety od podstawy dodałabym ich więcej, choć dobre było to, iż były to kawałki pieczarek, a nie pieczarkowy proszek.
Tego typu jedzenie po prostu musi komuś odpowiadać - moim zdaniem każdy ma prawo do lubienia lub nielubienia takiego smaku : ja nie lubię dużej ilości dań, którymi "normalni ludzie" się zajadają (zmiażdżone truskawki ze śmietaną, słodki twaróg, tłusta kiełbasa, alkoholizowane lub marcepanowe czekoladki). Mam jednak prawie pewność, że większości nie zasmakują; dzieci/młodzież wybrzydza przy jedzeniu brokułów (które są pycha!), więc nie wyobrażam sobie, by chciały jeść przemielone, mięsopodobne rośliny ;)
Chciałam jednak zwrócić uwagę, iż taki zastępnik dla mięsa - "schabowe" lub "mielone" są tanie. "Schabowe" kosztowały mnie ok. 2 zł, a najadłyby się 4 osoby, "mielone" były odpowiednikiem prawie 40 dag mięsa.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność suchego produktu : 322 kcal/100 g, opak. 160 g = 4 porcje, 129 kcal/1 porcja 40 g
Zakupione : Auchan
Cena : 3,98 zł
Patrząc na skład produktu doczytamy się, iż granulatu sojowego jest 59%. Czym więc jest reszta? Mąka pszenna, ziemniaczana; izolat białka sojowego 6,9%, suszone warzywa (cebula, czosnek), jajo w proszku, ekstrakty drożdżowe, sól, pieczarki suszone 1%, białko jaja, aromat, pieprz czarny. Zatem mamy do czynienia z kotletami mielonymi z prawdziwego zdarzenia, heh, mają w sobie już jajko i mąkę, nawet przyprawy... Zalecają dodać do tego tylko wodę (no i olej, który ja pomijam) - wolę jednak nieco pikantniejsze rzeczy, dosypałam więc łyżeczkę przyprawy uniwersalnej. Z 4 sugerowanych porcji wyszło mi 8 sporych kotletów. Nie panierowałam ich i nie smażyłam, poddusiłam jedynie.
Naprawdę trudno mi je ocenić - trudno mi dać o nich rzetelną i obiektywną ocenę, gdyż mi nawet smakowały, natomiast osobie, która jadła razem ze mną - nie. Ładnych parę lat temu kilka razy odwiedziłam bar Green Way - z wegetariańskim jedzeniem, próbowałam gulaszu sojowego, koftę, samosy... Odrobinę zaznajomiłam się więc ze smakiem przetworzonej soi. Te mielone kotlety przypomniały mi tamte wizyty. Były jak gęsta mazia, papka. Nie smakowały rośliną, ale mięsem też nie. Były charakterystycznie "kremowe", jednak tutaj owa kremowość przypominała bardziej właśnie gęstą maź. Nie były gąbczaste jak "schabowe". Przez dodaną mąkę, jajko i przyprawy kotlety miały smak - tychże dodatków. Pieczarek było dość mało, robiąc kotlety od podstawy dodałabym ich więcej, choć dobre było to, iż były to kawałki pieczarek, a nie pieczarkowy proszek.
Tego typu jedzenie po prostu musi komuś odpowiadać - moim zdaniem każdy ma prawo do lubienia lub nielubienia takiego smaku : ja nie lubię dużej ilości dań, którymi "normalni ludzie" się zajadają (zmiażdżone truskawki ze śmietaną, słodki twaróg, tłusta kiełbasa, alkoholizowane lub marcepanowe czekoladki). Mam jednak prawie pewność, że większości nie zasmakują; dzieci/młodzież wybrzydza przy jedzeniu brokułów (które są pycha!), więc nie wyobrażam sobie, by chciały jeść przemielone, mięsopodobne rośliny ;)
Chciałam jednak zwrócić uwagę, iż taki zastępnik dla mięsa - "schabowe" lub "mielone" są tanie. "Schabowe" kosztowały mnie ok. 2 zł, a najadłyby się 4 osoby, "mielone" były odpowiednikiem prawie 40 dag mięsa.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność suchego produktu : 322 kcal/100 g, opak. 160 g = 4 porcje, 129 kcal/1 porcja 40 g
Zakupione : Auchan
Cena : 3,98 zł
wtorek, 12 kwietnia 2011
Tofu tradycyjne wędzone, Polsoja
Sprzedawane w bloczku 160 g. Inne wersje http://www.polsoja.com.pl/index.php/Produkty/tofu.html .
Na zimno smakuje trochę jak roślinny, mocno wodnisty oscypek... :
Podgrzałam go na patelni z warzywami :
Na ciepło zyskuje jeszcze większą sprężystość, nie łamie się tak ładnie jak oscypek, jest jakby bardziej rzadkie, choć jednocześnie sprężysto-galaretkowate. Gdyby nie było wędzone, to w ogóle nie miałoby smaku - jedynie jakiś roślinny posmak.
Ciekawe do spróbowania, ale kiełbaski zdecydowanie lepsze. W ogóle niepodobne do ziaren soi dodawanych do pieczywa. Nie... doświadczenie raczej nie do powtórzenia.
Ocena : 3,5/6
Kaloryczność : 137 kcal/100 g
Zakupione : Auchan
Cena : 4,18 zł
Ocena : 3,5/6
Kaloryczność : 137 kcal/100 g
Zakupione : Auchan
Cena : 4,18 zł
sobota, 9 kwietnia 2011
Kiełbaski sojowe wędzone, Polsoja
Wyroby parówkowo-podobne tego producenta są w kilku wariantach : śniadaniowe, classic, chili oraz właśnie "kiełbaski wędzone". Są one z soi, więc nie ma tu żadnego mięsa. Ja soję lubię (choć nie kocham) - jadam sojowe pieczywo, ostatnio próbowałam sojowych kotletów.
Strasznie spodobały mi się te kiełbaski, zatem je kupiłam (przy okazji wędlinę imitującą salami oraz tofu wędzone). Bardzo zasmuciła mnie cena : 7,50 zł za 4 kiełbaski = 200 g. Złodziejstwo w biały dzień! Chleb z soją jest w miarę tani, kotlety sojowe a'la schabowe są bardzo tanie, nawet mielone sojowe nie są bardzo drogie (firmowe w okolicach 4 zł). Niestety napoje sojowe i kiełbaski drenują kieszeń. Człowiek jednak powinien się rozwijać i próbować nowych rzeczy, toteż jakoś przełknęłam wydanie "ciężko zarobionych pieniędzy".
Kiełbaski oprócz zwykłej folii opakowania są dodatkowo, pojedynczo zafoliowane. Folia schodzi łatwo. Skoro mają imitować wędzone - ich kolor jest też nieco ciemniejszy. W przekroju ukazują małe, ciemniejsze kropeczki.
W zapachu lekko wędzona, przetworzona soja imitująca mięso. Jednak jest to ładny zapach. W konsystencji o wiele bardziej kremowe niżeli zwykłe parówki, delikatnie sprężyste, gęste. A smak? Tu aromat wędzenia się wytraca (co jednak obserwowałam też przy mięsnych parówkach), pozostaje nie-mięso udające mięso. Nic gąbczastego, paskudnego; po prostu bardziej kremowe, dziwne parówki. Zjedzone przeze mnie z musztardą chrzanową - łącznie bardzo smaczne, całkiem zapomina się, że to soja. Smakowały mi i gdyby były dwa razy tańsze kupowałabym je czasami - jednak będą musiały pozostać w kategorii "spróbowane, fajne, nie do powtórzenia", niestety.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 181 kcal/100 g (porcja 2 szt.)
Strasznie spodobały mi się te kiełbaski, zatem je kupiłam (przy okazji wędlinę imitującą salami oraz tofu wędzone). Bardzo zasmuciła mnie cena : 7,50 zł za 4 kiełbaski = 200 g. Złodziejstwo w biały dzień! Chleb z soją jest w miarę tani, kotlety sojowe a'la schabowe są bardzo tanie, nawet mielone sojowe nie są bardzo drogie (firmowe w okolicach 4 zł). Niestety napoje sojowe i kiełbaski drenują kieszeń. Człowiek jednak powinien się rozwijać i próbować nowych rzeczy, toteż jakoś przełknęłam wydanie "ciężko zarobionych pieniędzy".
Kiełbaski oprócz zwykłej folii opakowania są dodatkowo, pojedynczo zafoliowane. Folia schodzi łatwo. Skoro mają imitować wędzone - ich kolor jest też nieco ciemniejszy. W przekroju ukazują małe, ciemniejsze kropeczki.
W zapachu lekko wędzona, przetworzona soja imitująca mięso. Jednak jest to ładny zapach. W konsystencji o wiele bardziej kremowe niżeli zwykłe parówki, delikatnie sprężyste, gęste. A smak? Tu aromat wędzenia się wytraca (co jednak obserwowałam też przy mięsnych parówkach), pozostaje nie-mięso udające mięso. Nic gąbczastego, paskudnego; po prostu bardziej kremowe, dziwne parówki. Zjedzone przeze mnie z musztardą chrzanową - łącznie bardzo smaczne, całkiem zapomina się, że to soja. Smakowały mi i gdyby były dwa razy tańsze kupowałabym je czasami - jednak będą musiały pozostać w kategorii "spróbowane, fajne, nie do powtórzenia", niestety.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 181 kcal/100 g (porcja 2 szt.)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































