Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oreo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oreo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 czerwca 2011

Ciastka Oreo, Kraft foods

Herbatniki kakaowe z nadzieniem o smaku waniliowym 29%. Klasyczna wersja, za granicą dostępne jest mnóstwo wariacji - z kremem kakaowym, jasny herbatnik, nadzienia żółte, zielone, puchate (biszkoptowe) ciasto, oblane czekoladą...

22 g = 2 ciastka. Cukier, mąka pszenna, tłuszcz roślinny z przeciwutleniaczami (e306 i e304), kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 7%, syrop g-f, substancje spulchniające - wodorowęglan sodu, wodorowęglan amonu, serwatka w proszku, miazga kakaowa, sól, lecytyna sojowa, aromat.

5,7 białka, 65 węglowodanów, 21 tłuszczu w 100 g - 0,6; 7,2 i 2,3 na 1 ciastko.
Hm, ostatnio pisałam o Hit-ach... Co do Oreo mam bardzo mieszane odczucia.
Wielkość ciastka jest nieco mniejsza niż Hit-ów (średnica), przypominają zwyczajne markizy, jak Pieguski chociażby. Mają ładne, wyraźne tłoczenie na sobie. Są bardzo ciemne, praktycznie czarne. Krem jest biały i "o smaku waniliowym". Pachną wypieczoną mąką z masłem, cukrem i dużą ilością kakao.
Kakao w herbatniku jest aż 7%, to naprawdę dużo i przekłada się nawet na jego zapach. Masa natomiast pachnie tłuszczowo-mlecznie z dodatkiem cukru; nie jest przeprowadzona przez całe ciacho - zostają niepokryte brzegi, nie jest też bardzo gruba, ale zadowalająca.
Smak. Masa... paskudna :) Mogłabym powiedzieć o niej, że jest mleczna, ale waniliowa? Nigdy w życiu. Wiem, że nie ma wanilii, nie ma nawet cukru wanilinowego, a tylko "aromat", ale bez przesady! W dodatku nie lubię konsystencji takich kremów - strasznie tłuste, jakby wziąć margarynę z cukrem i dosypać mleka w proszku. Hm, no dobrze, nie krytykuję aż tak, bo jadało się o wiele gorsze kremy, heh. Przynajmniej był odpowiednio słodki - czyli słodki, ale nie nazbyt; bez dziwnych posmaków, kwaśności itp. Po prostu nie był waniliowy :> Herbatnik natomiast... bardzo dobry. Byłam nastawiona na ot, taki zwykły, niby to kakaowy herbatnik. Okazało się, iż był o wiele bardziej "mokry" niż Hit-y, nie chrupał tak dziko jak one, lecz rozłamywał się przyjemnie, nieco rozpadał pod naporem. Nie był może jak ciasto-ciasteczko, ale nie był również jak twardy, mocno chrupiący herbatnik. Nie wiem czy to przez styczność z kremem - rozmiękczenie, może tak miało być? Mi się akurat bardzo podobało, bo wolę rzeczy ciastowe niż mocno chrupiące. W smaku natomiast był bardzo kakaowy - kakaowy właśnie, nie czekoladowy, nie maślany, nie herbatnikowy, ale kakaowy. Bardzo smaczny i ciekawy, bo smak bez-smakowy lub czekoladowy są nudne.
Ciacho jedzone łącznie nie było złe, bo herbatnik (pozytyw) zrównywał się z kremem (negatyw) i razem smakowało całkiem dobrze - kakaowe, leciutko mokrawe ciacho, z tłustym mlecznym kremem. Teraz już wiem dlaczego w reklamie Oreo zalecają ciacho rozkręcić i zlizać krem przed zjedzeniem herbatnika - aby to lepsze zostało na koniec :D Fajna rzecz do popołudniowej kawy.

Masa : 3/6
Herbatnik : 5/6
Kaloryczność 471 kcal/100 g, 52 kcal/szt. 11 g
Zakupione : lokalny supermarket (grosz)
Cena : nieco powyżej 1 zł