Gdy kupowałam dwa pozostałe smaki tej serii - mango akurat nie było w sklepie. Ostatnio, przy okazji wizyty w Biedronce, przypomniało mi się, że miałam kupić też trzeci smak i v'oila! :)Cała seria ma takie same wartości odżywcze (podejrzane) : 100 g - 92 kcal, 2,1 g białka, 16 g węglowodanów (15 cukru), 2,2 g tłuszczu (1,5 nasyconego) i 0,1 g błonnika. Ma też w zasadzie taki sam skład : zawiera 15% mango; mleko pasteryzowane, wsad mango (mango, cukier, skrobia mod., pektyna, beta-karoten, aromat), cukier, skrobia mod. kukurydziana, pektyna, żywe kultury bakterii jogurtowych oraz L. acidophilus i Bifiobacterium. Nie ma kurkuminy, która była w ananasowym.Ponownie - średniej wielkości kubeczek 300 g i dużej wielkości owoce. Ponownie - nie mam przekonania, że to 15%, lecz biorąc pod uwagę wielkość kawałków - może rzeczywiście tyle było - porządnych, smacznych fragmentów mango.Jogurt ponownie ma konsystencję nieco żelkową, ciągnącą się, ale nie "dzielącą". Im więcej mam z nią do czynienia, tym bardziej mnie śmieszy :> Kolor jasny mimo beta-karotenu, właściwy dla jogurtu mango.Zapach - świeży, mleczno-owocowy (tropikalno-owocowy). Nie kwaśny i nie przesłodzony. Odpowiednio słodki, a mango samo w sobie nie jest przecież ani kwaśne, ani słodkie.Dobry, smaczny, może nie idealny. Papaja wydała mi się smaczniejsza, ale to już kwestia gustu smakowego.Zdecydowanie dobra seria jogurtów :>
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 92 kcal/100 g, 276 kcal/opak. 300 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,99 zł
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fruvita. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fruvita. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 16 sierpnia 2011
wtorek, 28 czerwca 2011
Jogurt Fruvita 15% owoców : papaja i limonka oraz ananas, Bakoma, Biedronka
Pudełka 300 g. Maxi kawałki owoców. Były też inne smaki np. mango.
Wartości odżywcze takie same w 100 g : 92 kcal, 2,1 g białka, 16 g węglowodanów (15 cukru), 2,2 g tłuszczu (1,5 nasyconego) i 0,1 g błonnika.
Bardzo, bardzo miło, iż aż tyle owoców - Jogobelle mają "tylko" 9%. Tylko dodanie skrobii i pektyny (zarówno do samego jogurtu, jak i wsadu) uznaję za zbędne. Przez to jogurt jest galaretkowaty, glutkowaty. Tak już jednak Fruvita ma; nie odbiera to jej smaku.
Papaja i limonka
Zawiera 14% papai i 1% limonki. Mleko pasteryzowane, wsad z owoców papai i limonki (papaja, limonka, cukier, skrobia mod., pektyna, beta-karoten, aromat), cukier, skrobia mod. kukurydziana, pektyna, żywe kultury bakterii jogurtowych oraz L. acidophilus i Bifiobacterium.
Zapach - mleczno-egzotyczny, bardzo ładny. Barwiony beta-karotenem, chociaż ja go w zasadzie nie zauważyłam i śmiało mogłabym powiedzieć, iż kolor nadany jest przez same owoce papai. Ciekawa jest konsystencja - to chyba ta pektyna, dochodzę do takiego wniosku po moich licznych obserwacjach. Niby nie galaretka, na pewno nie kremowy, ale za to mocno jedwabisty i "ciągnący" się, jak białko jajka - przypominało mi to niedawno jedzony Danone ale ziarno (tylko przypominało, nie było dokładnie takie samo). Jogurt zatem usiłując rozpływać się na boki - jednak trzyma się siebie dość mocno. Nie, to nie jest wada, to po prostu taki typ, taka Fruvita po prostu :)
Owoce papai - to żywe owoce, nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam i jadłam świeże, zawsze tylko kandyzowane - a wiadomo że kandyzowane to cukier o smaku owocowym, a nie owoce, heh. Papaja sama w sobie jest słodka (nie jak ananas czy limonka), przypomina mi trochę słodkiego melona, mm, pyszna. Jej intensywny, pomarańczowy kolor, pięknie wyglądał przy okazji coraz to kolejnej łyżeczki jedzonego jogurtu. Nie ręczyłabym jednak, iż było jej 14%, gdyż często zdarzały mi się puste łyżeczki (troszkę sobie to zrewanżowałam zostawiając na koniec dużo owoców do zjedzenia naraz). Limonki nie doświadczyłam, ale całkowicie rozumiem, iż była (jeśli była) w miniaturowych drobinkach.
Smak - egzotyczny, papajowy; limonki - w zasadzie brak. Jogurt był o smaku papai z ewentualną, subtelną nutką w tle czegoś cytrusowego, ale czy to limonka czy kwas cytrynowy, to już nie wiem (lecz nie był to też smak w 100% tylko samej papai). Mleczno-egzotyczny. Smaczny, słodki - egzotyczne pyszności w takiej formie powinny być słodkie. Bardzo fajny i jak za "podwójny" kubeczek i deklarowane 15% owoców niebanalnego smaku - nie aż tak drogi. Smakowity na śniadanie.
Ocena : 5/6
Ananas
Zawiera 15% ananasów. Mleko pasteryzowane, wsad ananasowy (ananasy, cukier, skrobia mod., pektyna, beta-karoten, kurkumina, aromat), cukier, skrobia mod. kukurydziana, pektyna, żywe kultury bakterii jogurtowych oraz L. acidophilus i Bifiobacterium.
Da się to opisać tylko jednym słowem : oh-jej. Pozytywne oh-jej :) Mój nowy, ulubiony-niedrogi ananasowy jogurt. Przez pektynę i skrobię - był trochę jak białko jajka, galaretkowaty, ale nie dał się "dzielić" łyżeczką, bo jednak ją zakrywał. Gęsty, czuć ze na fajnym mleku.
Nie przesadzili z dobarwianiem, bo nawet po zastosowaniu kurkuminy (żółta) i beta-karotenu (intensywny pomarańcz) - jogurt wciąż pozostał delikatnie żółtawy. Bardzo owocowy - i owoce nie były zacukrzone.
Ananas w dużych, żywych kawałkach z wyczuwalnymi włokienkami typowymi dla tegoż owocu, jędrny. W smaku jogurt mocno ananasowy, ale jednocześnie jogurtowy. Bardzo, bardzo smaczny, aż nieco deserowy.
Odpowiednio słodki - czuć że nie żałowali cukru, lecz zdecydowanie za słodki nie był. Może to nie Gracja Mullera, ale za "podwójne" pudełko (300 g) to z pewnością właściwa cena. Jedyna wątpliwość to czy to było 15% owoców, gdyż było ich nieco więcej niż w Jogobelli (9%), ale nie powiedziałabym, że tyle, ile w owocowej wyspie.
Mniejsza z tym, jeśli tylko pojawią się inne smaki - od razu kupię, bo seria jest naprawdę super!
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 92 kcal/100 g, 276 kcal/opak. 300 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,99 zł
Wartości odżywcze takie same w 100 g : 92 kcal, 2,1 g białka, 16 g węglowodanów (15 cukru), 2,2 g tłuszczu (1,5 nasyconego) i 0,1 g błonnika.
Bardzo, bardzo miło, iż aż tyle owoców - Jogobelle mają "tylko" 9%. Tylko dodanie skrobii i pektyny (zarówno do samego jogurtu, jak i wsadu) uznaję za zbędne. Przez to jogurt jest galaretkowaty, glutkowaty. Tak już jednak Fruvita ma; nie odbiera to jej smaku.
Papaja i limonka
Zawiera 14% papai i 1% limonki. Mleko pasteryzowane, wsad z owoców papai i limonki (papaja, limonka, cukier, skrobia mod., pektyna, beta-karoten, aromat), cukier, skrobia mod. kukurydziana, pektyna, żywe kultury bakterii jogurtowych oraz L. acidophilus i Bifiobacterium.
Zapach - mleczno-egzotyczny, bardzo ładny. Barwiony beta-karotenem, chociaż ja go w zasadzie nie zauważyłam i śmiało mogłabym powiedzieć, iż kolor nadany jest przez same owoce papai. Ciekawa jest konsystencja - to chyba ta pektyna, dochodzę do takiego wniosku po moich licznych obserwacjach. Niby nie galaretka, na pewno nie kremowy, ale za to mocno jedwabisty i "ciągnący" się, jak białko jajka - przypominało mi to niedawno jedzony Danone ale ziarno (tylko przypominało, nie było dokładnie takie samo). Jogurt zatem usiłując rozpływać się na boki - jednak trzyma się siebie dość mocno. Nie, to nie jest wada, to po prostu taki typ, taka Fruvita po prostu :)
Owoce papai - to żywe owoce, nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam i jadłam świeże, zawsze tylko kandyzowane - a wiadomo że kandyzowane to cukier o smaku owocowym, a nie owoce, heh. Papaja sama w sobie jest słodka (nie jak ananas czy limonka), przypomina mi trochę słodkiego melona, mm, pyszna. Jej intensywny, pomarańczowy kolor, pięknie wyglądał przy okazji coraz to kolejnej łyżeczki jedzonego jogurtu. Nie ręczyłabym jednak, iż było jej 14%, gdyż często zdarzały mi się puste łyżeczki (troszkę sobie to zrewanżowałam zostawiając na koniec dużo owoców do zjedzenia naraz). Limonki nie doświadczyłam, ale całkowicie rozumiem, iż była (jeśli była) w miniaturowych drobinkach.
Smak - egzotyczny, papajowy; limonki - w zasadzie brak. Jogurt był o smaku papai z ewentualną, subtelną nutką w tle czegoś cytrusowego, ale czy to limonka czy kwas cytrynowy, to już nie wiem (lecz nie był to też smak w 100% tylko samej papai). Mleczno-egzotyczny. Smaczny, słodki - egzotyczne pyszności w takiej formie powinny być słodkie. Bardzo fajny i jak za "podwójny" kubeczek i deklarowane 15% owoców niebanalnego smaku - nie aż tak drogi. Smakowity na śniadanie.
Ocena : 5/6
Ananas
Zawiera 15% ananasów. Mleko pasteryzowane, wsad ananasowy (ananasy, cukier, skrobia mod., pektyna, beta-karoten, kurkumina, aromat), cukier, skrobia mod. kukurydziana, pektyna, żywe kultury bakterii jogurtowych oraz L. acidophilus i Bifiobacterium.
Da się to opisać tylko jednym słowem : oh-jej. Pozytywne oh-jej :) Mój nowy, ulubiony-niedrogi ananasowy jogurt. Przez pektynę i skrobię - był trochę jak białko jajka, galaretkowaty, ale nie dał się "dzielić" łyżeczką, bo jednak ją zakrywał. Gęsty, czuć ze na fajnym mleku.
Nie przesadzili z dobarwianiem, bo nawet po zastosowaniu kurkuminy (żółta) i beta-karotenu (intensywny pomarańcz) - jogurt wciąż pozostał delikatnie żółtawy. Bardzo owocowy - i owoce nie były zacukrzone.
Ananas w dużych, żywych kawałkach z wyczuwalnymi włokienkami typowymi dla tegoż owocu, jędrny. W smaku jogurt mocno ananasowy, ale jednocześnie jogurtowy. Bardzo, bardzo smaczny, aż nieco deserowy.
Odpowiednio słodki - czuć że nie żałowali cukru, lecz zdecydowanie za słodki nie był. Może to nie Gracja Mullera, ale za "podwójne" pudełko (300 g) to z pewnością właściwa cena. Jedyna wątpliwość to czy to było 15% owoców, gdyż było ich nieco więcej niż w Jogobelli (9%), ale nie powiedziałabym, że tyle, ile w owocowej wyspie.
Mniejsza z tym, jeśli tylko pojawią się inne smaki - od razu kupię, bo seria jest naprawdę super!
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 92 kcal/100 g, 276 kcal/opak. 300 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,99 zł
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Jogurt Fruvita moc owoców : panna cotta z truskawką, Bacha, Biedronka
Inne wersje Fruvity produkuje Bakoma, tą Bacha, ciekawe :> Jogurt w dużym kubku (małej wersji nie ma, nad czym bardzo ubolewam) - 350 g.
Jogurt owocowy o smaku panna cotty z truskawkami. Mleko pasteryzowane, wsad owocowy (truskawki 8%, cukier, skrobia kukurydziana mod., koncentrat soku z buraka, regulatory kwasowości e331 (cytrynian sodu) i e296 (kwas jabłkowy), aromaty), cukier, odtłuszczone mleko w proszku, bakterie jogurtowe oraz L. acidophilus i Bifidobacterium. Sugerowana porcja 115 g - nie wiem jak to zrobić... Zatem po prostu w 100 g : 3,7 białka, 15,2 węglowodanów (14,8 cukrów), 2,9 tłuszczu (1,7 nasyconego) i 0,05 sodu. Wartości w miarę normalne, ale skład już mniej fajny. Wsad ma co prawda 8% owoców, ale niestety jest zagęszczany skrobią; nie wiem też czy zakwaszanie cytrynianem i kwasem jabłkowym nadaje właśnie ten charakterystyczny dla panna cotty smak. Sam jogurt jest słodzony i ma mleko w proszku - chyba dla nadania produktowi śmietankowości, dodatkowej mleczności.
Kolor widać, że nadawany nie tylko przez owoce, ale też przez barwnik, na szczęście całkiem naturalny; przy okazji - miły dla oka :) Zapach - śmietankowego jogurtu z rozgniecionymi, wcześniej mrożonymi truskawkami.
Konsystencja typowa dla Fruvity, zatem jogurt się błyszczy, zaleta cukru i skrobii. Nie zawiera pektyny/żelatyny, toteż nie jest galaretkowaty, jest dość jedwabisty; tyle tylko, że się błyszczy (Jogobella się nie błyszczy). Skoro to panna cotta, z musu jogurt nie jest rzadki, jest dość gęsty, nie można w tej kwestii narzekać.
Ma w sobie dość sporo owoców - 8%, które są w dużych kawałkach, zdarzały się naprawdę wielkie fragmenty, większe od tych z Jogobelli czy Mullera. Niestety - truskawki wydają się być z kiepskiego sortu. Rozumiem, że do jogurtów nie daje się tych najlepszych, jędrnych, twardych owoców, ale odniosłam wrażenie, że tu była to już przesada. Nie lubię rozgniecionych owoców, a po coś jednak chyba dają tak duże kawałki - żeby je ugryźć, poczuć, a nie czekać aż samowolnie rozpadną się przez rozmemłanie w ustach.
Truskawki wydawały się w smaku jakby były wcześniej zamrożone, przetworzone, przenoszone, rozmrożone i wrzucone w fajny jogurt ;) Dobra, ale już nie narzekam, bo smakowały jak owoce i też nie wszystkie kawałki były do bani, raptem z połowa może. A jogurt? Zdecydowanie była to panna cotta - czyli nie "truskawkowy" ani "o smaku truskawkowym", lecz zagotowana, zażelatynowana śmietanka, z regulatorami kwasowości. Śmietanki w składzie nie ma, toteż improwizowali za pomocą mleka w proszku i regulatorów kwasowości właśnie. Hm. Jakby tak smakowała panna cotta z truskawkami - nie przekonaliby mnie do kupowania rzeczy truskawkowych od czasu do czasu, gdyż nie smakowało to wybitnie. Jogobella jest taka "bardziej" i zdecydowanie właśnie ją będę wybierała. Niestety w moich sklepach akurat jej nie było, była Fruvita w Biedronce (swoją drogą - bardzo chwalona!), więc chciałam spróbować. Dobry, duży jogurt, o dobrym smaku (nie-zupełnie-klasycznym), z dużą ilością owoców w dużych kawałkach, z nawet oddanym smakiem tego, co udaje. Czuję się jednak odrobinę niedopieszczona, zatem spróbuję innych smaków z serii dużych kubeczków z Biedronki i może uda mi się znaleźć smaczniejszy (dla moich kubków smakowych) wariant :)
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 102 kcal/100 g, 357 kcal/opak. 350 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,99 zł
Jogurt owocowy o smaku panna cotty z truskawkami. Mleko pasteryzowane, wsad owocowy (truskawki 8%, cukier, skrobia kukurydziana mod., koncentrat soku z buraka, regulatory kwasowości e331 (cytrynian sodu) i e296 (kwas jabłkowy), aromaty), cukier, odtłuszczone mleko w proszku, bakterie jogurtowe oraz L. acidophilus i Bifidobacterium. Sugerowana porcja 115 g - nie wiem jak to zrobić... Zatem po prostu w 100 g : 3,7 białka, 15,2 węglowodanów (14,8 cukrów), 2,9 tłuszczu (1,7 nasyconego) i 0,05 sodu. Wartości w miarę normalne, ale skład już mniej fajny. Wsad ma co prawda 8% owoców, ale niestety jest zagęszczany skrobią; nie wiem też czy zakwaszanie cytrynianem i kwasem jabłkowym nadaje właśnie ten charakterystyczny dla panna cotty smak. Sam jogurt jest słodzony i ma mleko w proszku - chyba dla nadania produktowi śmietankowości, dodatkowej mleczności.
Kolor widać, że nadawany nie tylko przez owoce, ale też przez barwnik, na szczęście całkiem naturalny; przy okazji - miły dla oka :) Zapach - śmietankowego jogurtu z rozgniecionymi, wcześniej mrożonymi truskawkami.
Konsystencja typowa dla Fruvity, zatem jogurt się błyszczy, zaleta cukru i skrobii. Nie zawiera pektyny/żelatyny, toteż nie jest galaretkowaty, jest dość jedwabisty; tyle tylko, że się błyszczy (Jogobella się nie błyszczy). Skoro to panna cotta, z musu jogurt nie jest rzadki, jest dość gęsty, nie można w tej kwestii narzekać.
Ma w sobie dość sporo owoców - 8%, które są w dużych kawałkach, zdarzały się naprawdę wielkie fragmenty, większe od tych z Jogobelli czy Mullera. Niestety - truskawki wydają się być z kiepskiego sortu. Rozumiem, że do jogurtów nie daje się tych najlepszych, jędrnych, twardych owoców, ale odniosłam wrażenie, że tu była to już przesada. Nie lubię rozgniecionych owoców, a po coś jednak chyba dają tak duże kawałki - żeby je ugryźć, poczuć, a nie czekać aż samowolnie rozpadną się przez rozmemłanie w ustach.
Truskawki wydawały się w smaku jakby były wcześniej zamrożone, przetworzone, przenoszone, rozmrożone i wrzucone w fajny jogurt ;) Dobra, ale już nie narzekam, bo smakowały jak owoce i też nie wszystkie kawałki były do bani, raptem z połowa może. A jogurt? Zdecydowanie była to panna cotta - czyli nie "truskawkowy" ani "o smaku truskawkowym", lecz zagotowana, zażelatynowana śmietanka, z regulatorami kwasowości. Śmietanki w składzie nie ma, toteż improwizowali za pomocą mleka w proszku i regulatorów kwasowości właśnie. Hm. Jakby tak smakowała panna cotta z truskawkami - nie przekonaliby mnie do kupowania rzeczy truskawkowych od czasu do czasu, gdyż nie smakowało to wybitnie. Jogobella jest taka "bardziej" i zdecydowanie właśnie ją będę wybierała. Niestety w moich sklepach akurat jej nie było, była Fruvita w Biedronce (swoją drogą - bardzo chwalona!), więc chciałam spróbować. Dobry, duży jogurt, o dobrym smaku (nie-zupełnie-klasycznym), z dużą ilością owoców w dużych kawałkach, z nawet oddanym smakiem tego, co udaje. Czuję się jednak odrobinę niedopieszczona, zatem spróbuję innych smaków z serii dużych kubeczków z Biedronki i może uda mi się znaleźć smaczniejszy (dla moich kubków smakowych) wariant :)
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 102 kcal/100 g, 357 kcal/opak. 350 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,99 zł
niedziela, 6 marca 2011
Jogurt fruvita duo z wiśniami, Biedronka, Bakoma
Po zobaczeniu go w gazetce reklamowej "od razu" pobiegłam do sklepu, żeby to kupić i spróbować. Pech chciał, że nie mieli go na stanie, heh, zatem polowanie musiałam nieco odłożyć (po czym jogurt i tak przeleżał parę dni w lodówce w oczekiwaniu na konsumpcję). Smak truskawkowy i owoców leśnych mniej do mnie przemawiały, wybrałam więc wiśnię. Taka podróbka Fantazji, których to teraz jest na pęczki.
Białko 2,3 g; węglowodany 17 g, tłuszcz 5,5 g. Mleko past., wsad owocowy (wiśnie, cukier, skrobia mod. kukurydziana, zagęstnik karagen, regulator kwasowości kwas cytrynowy, barwnik koszenila i antocjany, aromat), śmietanka, cukier, skrobia mod. kukurydziana, białka mleka, żelatyna wieprzowa, żywe kultury bakterii. 11,2% owoców.
Rozumiem, że do owoców z syropem dodają cukier, ale w części jogurtu naturalnego mogliby go sobie odpuścić. Pamiętam zamierzchłe czasy, kiedy to na rynek wchodziła Fantazja i serwowała prawdziwie naturalny jogurt z mocno zasłodzonymi owocami obok, ale człowiek swobodnie decydował jak dwa kubeczki połączy. Teraz niestety nawet ten niby naturalny jogurt jest jak widać dosładzany, dośmietankowany, zagęszczony zarówno skrobią, jak i żelatyną. Cóż. Tną koszty :(
Zapach po otwarciu : owoce naprawdę mocno wiśniowe, część naturalna bez zapachu jakiegoś szczególnego. Konsystencja owoców trudna do oceny - było kilka porządnych kawałków wiśni, na szczęście, pływały sobie w wiśniowym, słodkim syropie - czyli tak, jak miało być. Jogurt naturalny natomiast wyglądał mi napierw na rzadki, po jego dotknięciu jednak okazał się zwyczajny. Przyglądając się składowi - "kremowość" nadaje dodana śmietanka, która przy okazji ma też niwelować skutki użycia skrobii i żelatyny. Śmietanka powoduje jednak to, iż jogurt jest tłustawy, a ja tego nie lubię. Smak - owocki mocno słodkie, takie jak się spodziewałam; jogurt natomiast udawał naturalny, heh, jakby w nim pominąć śmietankę i zagęstniki, to może nawet byłby smaczny... Słodki nie był, ale all naturel też nie.
Miłym gestem producenta jest pozostawienie wymieszania owoców i jogurtu konsumentowi - można to zrobić w dowolonych proporcjach, od razu, po wyjedzeniu części, można nabierać trochę owoców, zanużać je w jogurcie i w ten sposób skonsumować. Pewną trudność jednak sprawia dokładne wybranie całego syropu z owocami z małego kubeczka, jednak to problem nie tylko tego jogurtu, lecz wszystkich takich.
Ogólnie nie był zły, tylko trochę przesłodzony, no i tłusty. Jednak jako biedronkowa nowość - kwalifikował się do spróbowania.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 127 kcal/100 g (czyli 159/opak. 125 g)
Białko 2,3 g; węglowodany 17 g, tłuszcz 5,5 g. Mleko past., wsad owocowy (wiśnie, cukier, skrobia mod. kukurydziana, zagęstnik karagen, regulator kwasowości kwas cytrynowy, barwnik koszenila i antocjany, aromat), śmietanka, cukier, skrobia mod. kukurydziana, białka mleka, żelatyna wieprzowa, żywe kultury bakterii. 11,2% owoców.
Rozumiem, że do owoców z syropem dodają cukier, ale w części jogurtu naturalnego mogliby go sobie odpuścić. Pamiętam zamierzchłe czasy, kiedy to na rynek wchodziła Fantazja i serwowała prawdziwie naturalny jogurt z mocno zasłodzonymi owocami obok, ale człowiek swobodnie decydował jak dwa kubeczki połączy. Teraz niestety nawet ten niby naturalny jogurt jest jak widać dosładzany, dośmietankowany, zagęszczony zarówno skrobią, jak i żelatyną. Cóż. Tną koszty :(
Zapach po otwarciu : owoce naprawdę mocno wiśniowe, część naturalna bez zapachu jakiegoś szczególnego. Konsystencja owoców trudna do oceny - było kilka porządnych kawałków wiśni, na szczęście, pływały sobie w wiśniowym, słodkim syropie - czyli tak, jak miało być. Jogurt naturalny natomiast wyglądał mi napierw na rzadki, po jego dotknięciu jednak okazał się zwyczajny. Przyglądając się składowi - "kremowość" nadaje dodana śmietanka, która przy okazji ma też niwelować skutki użycia skrobii i żelatyny. Śmietanka powoduje jednak to, iż jogurt jest tłustawy, a ja tego nie lubię. Smak - owocki mocno słodkie, takie jak się spodziewałam; jogurt natomiast udawał naturalny, heh, jakby w nim pominąć śmietankę i zagęstniki, to może nawet byłby smaczny... Słodki nie był, ale all naturel też nie.
Miłym gestem producenta jest pozostawienie wymieszania owoców i jogurtu konsumentowi - można to zrobić w dowolonych proporcjach, od razu, po wyjedzeniu części, można nabierać trochę owoców, zanużać je w jogurcie i w ten sposób skonsumować. Pewną trudność jednak sprawia dokładne wybranie całego syropu z owocami z małego kubeczka, jednak to problem nie tylko tego jogurtu, lecz wszystkich takich.
Ogólnie nie był zły, tylko trochę przesłodzony, no i tłusty. Jednak jako biedronkowa nowość - kwalifikował się do spróbowania.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 127 kcal/100 g (czyli 159/opak. 125 g)
wtorek, 1 lutego 2011
Jogurt pieczony banan z orzechami laskowymi, Fruvita
Z kolekcji „ulubione smaki”, druga próba. Zachęcona poprzednim smakiem – chciałam spróbować też tego. Rozmemłanych bananów raczej nie toleruję, ale chodziła za mną ochota na bananowy jogurt, coś na wzór Jogobelli. Ten dodatkowo miał być pieczony i z orzechami laskowymi, więc teoretycznie powinien mnie uszczęśliwić.
Bananów 2%, orzechów 0,5%. O ile ilość orzechów była w porządku (o czym pisałam poprzednio), to ilość bananów, ze śladową ilością karmelu (dla pieczonego smaku), nie była już zadowalająca. Po otworzeniu opakowania czuć było zapach bananów, to się zgadza, ale jedząc – ani nie mogłam ich „wyłowić” więcej niż ze 3 kawalątki, to jeszcze smak mocno bananowy nie był. Kremowość też jakoś trochę uleciała. Spodziewałam się czegoś lepszego.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 146 kcal/porcja 150 g
Bananów 2%, orzechów 0,5%. O ile ilość orzechów była w porządku (o czym pisałam poprzednio), to ilość bananów, ze śladową ilością karmelu (dla pieczonego smaku), nie była już zadowalająca. Po otworzeniu opakowania czuć było zapach bananów, to się zgadza, ale jedząc – ani nie mogłam ich „wyłowić” więcej niż ze 3 kawalątki, to jeszcze smak mocno bananowy nie był. Kremowość też jakoś trochę uleciała. Spodziewałam się czegoś lepszego.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 146 kcal/porcja 150 g
wtorek, 21 grudnia 2010
Jogurt piernik z orzechami laskowymi, Fruvita, Bakoma
Na jogurtach od Fruvity (produkt dostępny w Biedronce, produkowany przez Bakomę) jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Zawsze kupowałam ich sezonowe smaki – agresty, gruszki itp. Jogurt zawsze spełniał moje oczekiwania co do smaku i konsystencji, gorzej z ilością cukru (sypią go zdecydowanie za dużo, ale gdyby sypali mniej jogurt byłby za mało słodki).
Widząc wariację „piernik z orzechami laskowymi” nie mogłam się powstrzymać i po prostu musiałam go kupić. I… ponownie nie zawiodłam się; uczulam jednak, iż należy dokładnie czytać opakowania. Jogurt bowiem składa się (prócz mleka itd.) z biszkoptów, miodu i orzechów. Ja piernika z biszkoptów nie robię :D Ale po odpowiednim nastawieniu się – wszystko w jogurcie mi odpowiadało. Orzechów na procent masy może i mało, ale w każdej łyżeczce było ich na tyle dużo, by przyjemnie chrupały. Wyraźny był smak biszkoptów, dostrzegalny był również smak miodu. Do niczego nie mogę się przyczepić.
Ocena : 6/6
Kaloryczność : 152 kcal/opakowanie 150 g
Widząc wariację „piernik z orzechami laskowymi” nie mogłam się powstrzymać i po prostu musiałam go kupić. I… ponownie nie zawiodłam się; uczulam jednak, iż należy dokładnie czytać opakowania. Jogurt bowiem składa się (prócz mleka itd.) z biszkoptów, miodu i orzechów. Ja piernika z biszkoptów nie robię :D Ale po odpowiednim nastawieniu się – wszystko w jogurcie mi odpowiadało. Orzechów na procent masy może i mało, ale w każdej łyżeczce było ich na tyle dużo, by przyjemnie chrupały. Wyraźny był smak biszkoptów, dostrzegalny był również smak miodu. Do niczego nie mogę się przyczepić.
Ocena : 6/6
Kaloryczność : 152 kcal/opakowanie 150 g
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































