Byłam ostatnio w Lidlu, aby rozejrzeć się wśród ich asortymentu.
Najpierw wpadłam na świeżo pieczone pieczywo różnej maści. Wśród bułek zapamiętałam klasyczne kajzerki, kajzerki z sezamem, bułkę wiejską, fitness z soją, dyniową, sojową, smakową (cokolwiek by to nie znaczyło), ciabatkę... Skusiłam się na fitness z soją - bułka bardzo treściwa, mokra, sycąca, dobra. Chlebów od zatrzęsienia - tak obsypane ziarnami, że wolnego miejsca nie było, by dosypać jeszcze :)
Słodycze obejrzałam pobieżnie, szybko, po co ma kusić ;) A były najróżniejsze, w tym "batony czekoladowe" wyglądu i wagi tabliczki czekolady - mleczny, orzechowy i jakiśtam, po 0,99 zł :)
Warzywa cienko. Ryby w puszkach - tylko 3 gatunki : szproty, makrela i śledź, więc cienko. Chłodzone mięso - coś dałoby się wybrać na obiad, np. "filety" z udka kurczaka - bez skóry i kości.
Sery w porcjach/plastrach - spory wybór, choć nie było małych opakowań, dla normalnego człowieka żywiącego się osobno (najmniejsze opakowanie 300 g). Wędlin ogólnie sporo, ale z drobiowych wybór naprawdę niewielki.
Serki homogenizowane - niewielki wybór, podobnie serki wiejskie.
Smarowidła do chleba - naprawdę cienko :( prócz śmietankowego - ledwo jeden jakiś ziołowy i Almette. Sery topione - Hochland z trójkątach, a tak to nieciekawy wybór, brak ciekawych smaków.
Jogurty - kilka rodzajów. I małe i duże, i średnie ;) Wersje naturalne, owocowe w kilku opcjach, po kilka smaków. Szkoda, że nie widziałam niczego naprawdę ciekawego. Zaopatrzyłam się zatem w coś dziwnego - Milbonę diat, z ziarnami; nie każdy lubi. Były też takie dwukomorowe - owocowe i czekoladowe. Kaszki manny - 3 smaki bodajże tylko, a szkoda. Ryż na mleku tylko Belriso. Maślanki akurat były tylko dwa smaki (wzięłam straciatellę).
Chipsów i przekąsek sporo, ale nie przyglądałam się. Brak ciekawych energy drinków, był tylko jeden w puszce. Napoje ichnie - cola siti w butelkach 1 litrowych :) oranżadki. cola w 3 wersjach, dwie light po 1,99 i klasyczna po ok. 2,30? Właśnie, ostatnio zauważyłam pewien trend : cola klasyczna (z cukrem) jest droższa, w Biedronce już o 46 gr (1,99 do 2,45), dziwne to zaiste. Mi to tam i tak na rękę, bo słodzonych cukrem nie pijam :)
niedziela, 6 marca 2011
Princessa vitale brzoskwiniowo-marchewkowa, Nestle
Drugi rodzaj tego wafelka, wcześniej oceniałam czekoladowy.
Opis taki sam : delikatny wafelek wypiekany z mąki pełnoziarnistej, przekładany kremem brzoskwiniowo-marchewkowym, od góry oblany mleczną czekoladą i posypany płatkami ryżowymi. A konkretnie : mąka pełnoziarnista 27%, olej palmowy, czekolada mleczna 17,1% (...), płatki ryżowe 10,7% (...), cukier, serwatka w proszku, laktoza, błonnik pokarmowy, maltodekstryna, białka mleka, substancje spulchniające (...), składniki mineralne z mleka, emulgator - lecytyna sojowa, tłuszcz mleczny, suszony koncentrat brzoskwini 0,14%, kakao w proszku o obn. zaw. tłuszczu, suszona marchewka w proszku 0,1%, aromaty, barwnik e160c, ekstrakt rozmarynu. Hm, no tak, dużo tej brzoskwini i marchewki, nie ma co, haha. Oczywiście "może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych i orzechów", cokolwiek te "orzechy" by znaczyły, tak jakby arachidowe orzechami nie były. W waflu 2,1 g białka, 15,2 g węglowodanów (6,2 to cukier), 7,5 g tłuszczu (3,6 nasyconego) i 1,9 g błonnika. Wafel ma 28 gram, więc oceńcie sami proporcje. Kalorii 501/100 g - batonik śniadaniowy (zbożowe muszelki podlane mlekiem) Chocapica dla porównania ma 420. Zdecydowanie mogłoby być mniej tłuszczu, skoro ma to być zdrowy produkt, ale cóż, 8% dziennego zapotrzebowania na błonnik ma przyćmić tłuszcz i cukier ;)
Ponownie znany już kwadratowy kształt, przyjemna mleczna czekolada na wierzchu i fajowe chrupki ryżowe na górze, dodające uroku waflowi. O samym waflu pisać nie będę, skupię się na kremie. Spodziewałam się jakiejś paskudnej marchewki ze sztucznym aromatem brzoskwiniowym... a tu się okazało, że ta wersja jest tak samo smaczna, o ile nawet nie smaczniejsza od czekoladowej! Może i ekstraktu z marchewki i brzoskwini nie ma dużo, to jednak krem jest pyszny. Właśnie nie jest zbyt marchewkowy lub zbyt brzoskwiniowy. Taka kremowa, marchewkowa (jak w ciastach marchewkowych) masa z nutą brzoskwini. Naprawdę smaczne.
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 140 kcal/wafel
Opis taki sam : delikatny wafelek wypiekany z mąki pełnoziarnistej, przekładany kremem brzoskwiniowo-marchewkowym, od góry oblany mleczną czekoladą i posypany płatkami ryżowymi. A konkretnie : mąka pełnoziarnista 27%, olej palmowy, czekolada mleczna 17,1% (...), płatki ryżowe 10,7% (...), cukier, serwatka w proszku, laktoza, błonnik pokarmowy, maltodekstryna, białka mleka, substancje spulchniające (...), składniki mineralne z mleka, emulgator - lecytyna sojowa, tłuszcz mleczny, suszony koncentrat brzoskwini 0,14%, kakao w proszku o obn. zaw. tłuszczu, suszona marchewka w proszku 0,1%, aromaty, barwnik e160c, ekstrakt rozmarynu. Hm, no tak, dużo tej brzoskwini i marchewki, nie ma co, haha. Oczywiście "może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych i orzechów", cokolwiek te "orzechy" by znaczyły, tak jakby arachidowe orzechami nie były. W waflu 2,1 g białka, 15,2 g węglowodanów (6,2 to cukier), 7,5 g tłuszczu (3,6 nasyconego) i 1,9 g błonnika. Wafel ma 28 gram, więc oceńcie sami proporcje. Kalorii 501/100 g - batonik śniadaniowy (zbożowe muszelki podlane mlekiem) Chocapica dla porównania ma 420. Zdecydowanie mogłoby być mniej tłuszczu, skoro ma to być zdrowy produkt, ale cóż, 8% dziennego zapotrzebowania na błonnik ma przyćmić tłuszcz i cukier ;)
Ponownie znany już kwadratowy kształt, przyjemna mleczna czekolada na wierzchu i fajowe chrupki ryżowe na górze, dodające uroku waflowi. O samym waflu pisać nie będę, skupię się na kremie. Spodziewałam się jakiejś paskudnej marchewki ze sztucznym aromatem brzoskwiniowym... a tu się okazało, że ta wersja jest tak samo smaczna, o ile nawet nie smaczniejsza od czekoladowej! Może i ekstraktu z marchewki i brzoskwini nie ma dużo, to jednak krem jest pyszny. Właśnie nie jest zbyt marchewkowy lub zbyt brzoskwiniowy. Taka kremowa, marchewkowa (jak w ciastach marchewkowych) masa z nutą brzoskwini. Naprawdę smaczne.
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 140 kcal/wafel
Jogurt gracja wiśniowy, Muller
Zachęcona tym odkryciem postanowiłam się przekonać czy inne wersje smakowe są równie dobre. Odpuściłam sobie jednak truskawkę (niby nic do niej nie mam, a jednak...) oraz malinę-jeżynę (do której może jednak kiedyś powrócę).
Białka 3%, węglowodanów 14,1%, tłuszczu 3,6%. Zatem białka w porządku, węglowodanów nie aż tak dużo (jak serwuje Fruvita), tłuszczu tyle, ile w klasycznych owocowych jogurtach (i tak dużo mniej niż we Fruvicie duo). Skład : jogurt (mleko, żywe kultury bakterii), wsad owocowy 23% (wiśnie 49%, cukier, syrop g-f, zagęszczony sok buraczany, koncentrat roślinny z winogron, aromat), cukier, śmietana, dekstroza, aromat. Ech. Dużo owoców - ponad 11%. Połączenie cukru i syropu zbędne. Ale sok buraczany i koncentrat z winogron? Tego już nie rozumiem. Czy kolor jogurtu jest aż TAK ważny, by aby był "właściwy" dodaje się barwniki? Dobrze chociaż, że naturalne, a nie jakieś sztuczne lub znajoma koszenila.
Zapach lekko wiśniowy, nie sztuczny, to plus. Konsystencja, po rozmieszaniu - naprawdę kremowa, dość gęsta - zapewne przez śmietanę i brak dodatku wody. Dużo owoców, na które się do chwilę "wpada" - dorodne, wydrylowane wiśnie, pyszne. Smak - jogurtowo-śmietankowy ze słodkimi wiśniami, jakoś tak. Owoce same w sobie co prawda słodkie nie są, ale całość słodkawa już jest - ale nie za słodka!
Ogólnie - miałam bardzo wysokie wymagania, które nie do końca zostały spełnione. Jogurt dobry, smaczny, ale nie ma 6.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 104 kcal/100 g (czyli 156/opak 150 g)
Snickers miniatures, Mars
Próbowałam już Twixa i Bounty, teraz pora na miniaturowego Snickersa. Opakowanie takie jak w przypadku poprzedników, 150 g, 15 sztuk czekoladko-cukierków. Każdy z nich waży więc w przybliżeniu 10 g (opakowanie mówi o 10,3), to jest 1/4 normalnego batona - piszę to, aby dobrze wyobrazić sobie ich wielkość :) Mamy tu 9,1 g białka, 56,2 g węglodowanów (49,6 cukru), 27 g tłuszczu (10,1 to nasycony), błonnika 1,3 g, sodu 0,21 g i 0,53 g soli (na 100 g). Cukier, mleko w proszku, masło kakaowe, masa kakaowa, tłuszcz roślinny, śmietana w proszku, orzechy laskowe, serwatka w proszku, sól, chude mleko w proszku, emulgator (lecytyna), aromat. Gefullte milchschokolade mit feiner candy-creme (12%), karamell (23%) und gerosteten erdnussen (20%). Czekolada, karmel, nadzienie orzechowe (no i same orzechy), jupi.
Tak jak w przypadku Twixa i Bountiego - to po prostu mocno pomniejszona wersja klasycznego, poczciwego i pysznego Snickersa. Jednocześnie całkowicie przewidywalne, a jednak zaskakujące. Na takiej samej zasadzie jak dziewczynki lubią małe kotki i pieski (które wywołują u kobitek okrzyk "oooochhhh") - tak i tutaj mówię ooochh, na taką małą, rozkoszną czekoladkę. Nie tam żadna pralinka, twarda czekolada, to po prostu pycha Snickersik. Smak taki jak oryginał, tylko orzechy wydają się mniejsze, bo jakoś musieli je zapakować do czegoś tak małego. Przyjemnie słodkie, słodko-słony karmel z orzechami, oblany mleczną czekoladą. Niebo :)
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 506 kcal/100 g, zatem w okolicach 52 kcal/sztuka
Tak jak w przypadku Twixa i Bountiego - to po prostu mocno pomniejszona wersja klasycznego, poczciwego i pysznego Snickersa. Jednocześnie całkowicie przewidywalne, a jednak zaskakujące. Na takiej samej zasadzie jak dziewczynki lubią małe kotki i pieski (które wywołują u kobitek okrzyk "oooochhhh") - tak i tutaj mówię ooochh, na taką małą, rozkoszną czekoladkę. Nie tam żadna pralinka, twarda czekolada, to po prostu pycha Snickersik. Smak taki jak oryginał, tylko orzechy wydają się mniejsze, bo jakoś musieli je zapakować do czegoś tak małego. Przyjemnie słodkie, słodko-słony karmel z orzechami, oblany mleczną czekoladą. Niebo :)
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 506 kcal/100 g, zatem w okolicach 52 kcal/sztuka
Jogurt fruvita duo z wiśniami, Biedronka, Bakoma
Po zobaczeniu go w gazetce reklamowej "od razu" pobiegłam do sklepu, żeby to kupić i spróbować. Pech chciał, że nie mieli go na stanie, heh, zatem polowanie musiałam nieco odłożyć (po czym jogurt i tak przeleżał parę dni w lodówce w oczekiwaniu na konsumpcję). Smak truskawkowy i owoców leśnych mniej do mnie przemawiały, wybrałam więc wiśnię. Taka podróbka Fantazji, których to teraz jest na pęczki.
Białko 2,3 g; węglowodany 17 g, tłuszcz 5,5 g. Mleko past., wsad owocowy (wiśnie, cukier, skrobia mod. kukurydziana, zagęstnik karagen, regulator kwasowości kwas cytrynowy, barwnik koszenila i antocjany, aromat), śmietanka, cukier, skrobia mod. kukurydziana, białka mleka, żelatyna wieprzowa, żywe kultury bakterii. 11,2% owoców.
Rozumiem, że do owoców z syropem dodają cukier, ale w części jogurtu naturalnego mogliby go sobie odpuścić. Pamiętam zamierzchłe czasy, kiedy to na rynek wchodziła Fantazja i serwowała prawdziwie naturalny jogurt z mocno zasłodzonymi owocami obok, ale człowiek swobodnie decydował jak dwa kubeczki połączy. Teraz niestety nawet ten niby naturalny jogurt jest jak widać dosładzany, dośmietankowany, zagęszczony zarówno skrobią, jak i żelatyną. Cóż. Tną koszty :(
Zapach po otwarciu : owoce naprawdę mocno wiśniowe, część naturalna bez zapachu jakiegoś szczególnego. Konsystencja owoców trudna do oceny - było kilka porządnych kawałków wiśni, na szczęście, pływały sobie w wiśniowym, słodkim syropie - czyli tak, jak miało być. Jogurt naturalny natomiast wyglądał mi napierw na rzadki, po jego dotknięciu jednak okazał się zwyczajny. Przyglądając się składowi - "kremowość" nadaje dodana śmietanka, która przy okazji ma też niwelować skutki użycia skrobii i żelatyny. Śmietanka powoduje jednak to, iż jogurt jest tłustawy, a ja tego nie lubię. Smak - owocki mocno słodkie, takie jak się spodziewałam; jogurt natomiast udawał naturalny, heh, jakby w nim pominąć śmietankę i zagęstniki, to może nawet byłby smaczny... Słodki nie był, ale all naturel też nie.
Miłym gestem producenta jest pozostawienie wymieszania owoców i jogurtu konsumentowi - można to zrobić w dowolonych proporcjach, od razu, po wyjedzeniu części, można nabierać trochę owoców, zanużać je w jogurcie i w ten sposób skonsumować. Pewną trudność jednak sprawia dokładne wybranie całego syropu z owocami z małego kubeczka, jednak to problem nie tylko tego jogurtu, lecz wszystkich takich.
Ogólnie nie był zły, tylko trochę przesłodzony, no i tłusty. Jednak jako biedronkowa nowość - kwalifikował się do spróbowania.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 127 kcal/100 g (czyli 159/opak. 125 g)
Białko 2,3 g; węglowodany 17 g, tłuszcz 5,5 g. Mleko past., wsad owocowy (wiśnie, cukier, skrobia mod. kukurydziana, zagęstnik karagen, regulator kwasowości kwas cytrynowy, barwnik koszenila i antocjany, aromat), śmietanka, cukier, skrobia mod. kukurydziana, białka mleka, żelatyna wieprzowa, żywe kultury bakterii. 11,2% owoców.
Rozumiem, że do owoców z syropem dodają cukier, ale w części jogurtu naturalnego mogliby go sobie odpuścić. Pamiętam zamierzchłe czasy, kiedy to na rynek wchodziła Fantazja i serwowała prawdziwie naturalny jogurt z mocno zasłodzonymi owocami obok, ale człowiek swobodnie decydował jak dwa kubeczki połączy. Teraz niestety nawet ten niby naturalny jogurt jest jak widać dosładzany, dośmietankowany, zagęszczony zarówno skrobią, jak i żelatyną. Cóż. Tną koszty :(
Zapach po otwarciu : owoce naprawdę mocno wiśniowe, część naturalna bez zapachu jakiegoś szczególnego. Konsystencja owoców trudna do oceny - było kilka porządnych kawałków wiśni, na szczęście, pływały sobie w wiśniowym, słodkim syropie - czyli tak, jak miało być. Jogurt naturalny natomiast wyglądał mi napierw na rzadki, po jego dotknięciu jednak okazał się zwyczajny. Przyglądając się składowi - "kremowość" nadaje dodana śmietanka, która przy okazji ma też niwelować skutki użycia skrobii i żelatyny. Śmietanka powoduje jednak to, iż jogurt jest tłustawy, a ja tego nie lubię. Smak - owocki mocno słodkie, takie jak się spodziewałam; jogurt natomiast udawał naturalny, heh, jakby w nim pominąć śmietankę i zagęstniki, to może nawet byłby smaczny... Słodki nie był, ale all naturel też nie.
Miłym gestem producenta jest pozostawienie wymieszania owoców i jogurtu konsumentowi - można to zrobić w dowolonych proporcjach, od razu, po wyjedzeniu części, można nabierać trochę owoców, zanużać je w jogurcie i w ten sposób skonsumować. Pewną trudność jednak sprawia dokładne wybranie całego syropu z owocami z małego kubeczka, jednak to problem nie tylko tego jogurtu, lecz wszystkich takich.
Ogólnie nie był zły, tylko trochę przesłodzony, no i tłusty. Jednak jako biedronkowa nowość - kwalifikował się do spróbowania.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 127 kcal/100 g (czyli 159/opak. 125 g)
Merci petits winter apfel, Storck
Gdy piszę tą recenzję na dworzu jest w okolicach -13 stopni, zatem zimowa edycja czekoladek Merci z dodatkiem cynamonu jak najbardziej pasuje :) Merci, jak wiadomo, produkuje pyszne podłużne czekoladki w kilkunastu smakach, a jakiś czas temu wprowadziła na rynek również czekolady. Tym razem jednak o czekoladowych cukierkach w limitowanym smaku - mleczne czekoladki z cynamonowo-mlecznym nadzieniem (39,9%), orzechami (4,1%) i kawałkami jabłka (0,9%).
Czekolada zawiera minimum 32% kakao i 20% mleka. Skład do cukier, mleko pełne w proszku (22,3%), tłuszcz roślinny, masło kakaowe, masa kakaowa, serwatka w proszku, orzechy, masło kakao, proszek maślankowy, laktoza, kawałki jabłka, emulgator : lecytyna sojowa, aromat, ekstrakt cynamonu. W 1 czekoladce 6 g - 34 kcal, 0,5 g białka, 2,9 g węglowodanów i 2,3 g tłuszczu (1,3 nasyconego).
Co się nasuwa po otworzeniu opakowania - czekoladki bardzo ładnie zapakowane, w klasyczne śliskie papierki. Nie porażają wielkością (jakby je tak zestawić z Michałkami chociażby), ale to w końcu petits ;) Przyjemny prostokątny kształt, wszystkie takie same. Po odwinięciu papierka węch wyczuwa miły zapach cynamonu i czekolady. Czekoladka jest zbita, przypomina po prostu czekoladkową wersję bombonierki, jeśli chodzi o samą czekoladę mleczną, jak i konsystencję nadzienia. Czekolada jest przyjemnie mleczna, przy takiej zawartości kakao i mleka - nawet musi taka być ;) Nadzienie jest przede wszystkim mocno kremowe, śmietankowe, jednak w przeciwieństwie do zapachu - tylko z nutą cynamonu "z czymś" (jabłkiem). Nietrudno w nim jednak zauważyć kawałków orzechów - gdyż nie są przemielone na pył (jeden mi nawet z czekoladki poniekąd "wypadł" przy gryzieniu, heh). Z ilością jabłek trochę krucho, ale narzekać nie można. Ogólny smak w ustach w miarę słodki, ale bez przesady - tak jak przy klasycznych smakach. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepiać, to można kwestionować tylko wielkość czekoladki - takie jakby pół bombonierkowej, głodomorów i czekolado-żerców zdecydowanie nie zadowoli, koneserzy natomiast będą wniebowzięci. Opakowanie nie jest zbyt duże, 125 g, jedno naprawdę senne popołudnie lub dwie spragnione słodyczy osoby na deser po dobrym obiedzie ;) Ogólnie bardzo na plus.
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 570 kcal/100 g, 34 kcal/czekoladka 6g
Czekolada zawiera minimum 32% kakao i 20% mleka. Skład do cukier, mleko pełne w proszku (22,3%), tłuszcz roślinny, masło kakaowe, masa kakaowa, serwatka w proszku, orzechy, masło kakao, proszek maślankowy, laktoza, kawałki jabłka, emulgator : lecytyna sojowa, aromat, ekstrakt cynamonu. W 1 czekoladce 6 g - 34 kcal, 0,5 g białka, 2,9 g węglowodanów i 2,3 g tłuszczu (1,3 nasyconego).
Co się nasuwa po otworzeniu opakowania - czekoladki bardzo ładnie zapakowane, w klasyczne śliskie papierki. Nie porażają wielkością (jakby je tak zestawić z Michałkami chociażby), ale to w końcu petits ;) Przyjemny prostokątny kształt, wszystkie takie same. Po odwinięciu papierka węch wyczuwa miły zapach cynamonu i czekolady. Czekoladka jest zbita, przypomina po prostu czekoladkową wersję bombonierki, jeśli chodzi o samą czekoladę mleczną, jak i konsystencję nadzienia. Czekolada jest przyjemnie mleczna, przy takiej zawartości kakao i mleka - nawet musi taka być ;) Nadzienie jest przede wszystkim mocno kremowe, śmietankowe, jednak w przeciwieństwie do zapachu - tylko z nutą cynamonu "z czymś" (jabłkiem). Nietrudno w nim jednak zauważyć kawałków orzechów - gdyż nie są przemielone na pył (jeden mi nawet z czekoladki poniekąd "wypadł" przy gryzieniu, heh). Z ilością jabłek trochę krucho, ale narzekać nie można. Ogólny smak w ustach w miarę słodki, ale bez przesady - tak jak przy klasycznych smakach. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepiać, to można kwestionować tylko wielkość czekoladki - takie jakby pół bombonierkowej, głodomorów i czekolado-żerców zdecydowanie nie zadowoli, koneserzy natomiast będą wniebowzięci. Opakowanie nie jest zbyt duże, 125 g, jedno naprawdę senne popołudnie lub dwie spragnione słodyczy osoby na deser po dobrym obiedzie ;) Ogólnie bardzo na plus.
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 570 kcal/100 g, 34 kcal/czekoladka 6g
Jogurt serduszko waniliowy, Zott
Niestrudzenie próbuję innych smaków serduszka. Ot, taki jednolity, tani jogurt w pomniejszonym kubeczku, jako dodatek do czegoś (dobrej kanapki, płatków). Teraz wersja waniliowa, gdyż jogurtów waniliowych nie widuję - raczej tylko wszelkiej maści serki (i te puchate jak Bakuś, i te homogenizowane typu Danio).
Białko 2,9 g, węglowodany 17,2 g, tłuszcz 1,1 g. Skład : mleko, syrop g-f, woda, cukier, skrobia mod., żelatyna wieprzowa, aromat, barwnik - beta karoten, żywe kultury bakterii. Jogurt zatem nawet nie stał obok wanilii...
Zapach po otwarciu lekko waniliowy, ale jakiś taki dziwny. Kolor wg mnie zbyt pomarańczowy, powinien być jaśniejszy, ale to przez ten beta karoten z marchewek. Konsystencja lekko galaretkowata - przez żelatynę, która ścięła dodaną do jogurtu wodę; ale tragedii nie ma. Smak - do wanilii mu naprawdę daleko :( Niby waniliowy, ale jednak jakiś taki dziwny ten smak, naturalnego zupełnie nie przypomina czy chociażby serka Danio waniliowego. Nie wiem czy to wina tego karotenu, który na myśl przywodzi mi smak marchewki, czy co... Przez monstrualną ilość cukru i syropu g-f jogurt nie jest kwaśny, choć do słodyczy mu brakuje. Ogólnie nic specjalnego, ot taki sobie tani waniliowo-podobny jogurt.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 90 kcal/100 g (czyli 112,5/opak 125 g)
Białko 2,9 g, węglowodany 17,2 g, tłuszcz 1,1 g. Skład : mleko, syrop g-f, woda, cukier, skrobia mod., żelatyna wieprzowa, aromat, barwnik - beta karoten, żywe kultury bakterii. Jogurt zatem nawet nie stał obok wanilii...
Zapach po otwarciu lekko waniliowy, ale jakiś taki dziwny. Kolor wg mnie zbyt pomarańczowy, powinien być jaśniejszy, ale to przez ten beta karoten z marchewek. Konsystencja lekko galaretkowata - przez żelatynę, która ścięła dodaną do jogurtu wodę; ale tragedii nie ma. Smak - do wanilii mu naprawdę daleko :( Niby waniliowy, ale jednak jakiś taki dziwny ten smak, naturalnego zupełnie nie przypomina czy chociażby serka Danio waniliowego. Nie wiem czy to wina tego karotenu, który na myśl przywodzi mi smak marchewki, czy co... Przez monstrualną ilość cukru i syropu g-f jogurt nie jest kwaśny, choć do słodyczy mu brakuje. Ogólnie nic specjalnego, ot taki sobie tani waniliowo-podobny jogurt.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 90 kcal/100 g (czyli 112,5/opak 125 g)
Płatki pełnoziarniste z otrębami Sonatina, z rodzynkami i migdałami, Obst
A konkretnie : Płatki pełnoziarniste z otrębami z pysznymi rodzynkami i delikatnymi płatkami migdałów oraz z płatkami osłodzonymi miodem naturalnym. Moje nowe odkrycie, nowość rynkowa.
Obst produkuje takie śmieszne rzeczy. W ofercie są 3 inne smaki : truskawki i czekolada z otrębami (w sumie to truskawki, kokos i płatki oblane czekoladą), czerwone owoce z otrębami (truskawki, żurawina, jagody, czarne porzeczki i płatki osłodzone miodem naturalnym) oraz rodzynki z jabłkami. Dokonałam zakupu również tego drugiego smaku, ale na niego nadejdzie czas... (po prostu nie mogłam się zdecydować, więc wziełam obie paczki - jak typowa kobieta).
Pełnoziarniste, w sensie że zdrowe, ale jednocześnie trochę jak wióry (przez te otręby) - to przychodzi na myśl ;)
Opakowanie 225 g, licząc porcję po 45 g, otrzymujemy 5 porcji, klasyk. Białko 10,9 g, węglowodany 65,9 g (cukry 15,5), tłuszcz 4,6 g (nasycone 0,4), błonnik 8,7 g, sód 0,6 g. Skład : pełnoziarniste płatki pszenne 49,6% (mąka pszenna pełn., cukier, sól, gluten pszenny, ekstrakt słodowy z jęczmienia, etylowanilina), pełnoziarniste płatki pszenne z otrębami w polewie miodowej 24,4% (otręby pszenne 32% z tego, miód 2,2%), rodzynki 17%, płatki migdałów 9%. Wszędobylskie orzeszki arachidowe i inne orzechy - prawdopodobnie obecne :) Zatem mamy do czynienia z produktem ze sporą ilością wszystkiego, heh.
Po otwarciu opakowania czuć zapach pełnoziarnistej mąki z "wiórami" (otręby w sensie) oraz przyjemny zapaszek miodu - jakby zapieczonego z wiórami drewnianymi pozostałymi po przycinaniu płyty :D Zupełnie nie w stronę piernika czy mleka z miodem.
Wielkość/kształt płatków klasyczna, nie zdarzają się giganty (jak we Frutinie od Nestle). Wielkość płatków migdałowych całkiem normalna. Widoczne są również te miodowe płatki - odznaczają się ciemniejszym kolorem. Nieposklejane, całkowicie sypkie, nie lepią palców, mimo że po miodzie możnaby się tego spodziewać, chrupkie, w miarę lekkie (nie to co musli, hihi). Smak - no pełnoziarnisto-otrębowy, sytuację "ratują" płatki migdałów (znowu coś zdrowego) i płatki miodowe - naturalnie słoooodkie, dobre. Całość wybitnie pełnoziarnisto-otrębowa, tzw. zdrowa żywność, więc nie każdy lubi (sięgnąłby wtedy zapewne po wersje truskawka-kokos-czekolada). Mi jednak przypadły do gustu. Dobre do jogurtu/kefiru, jak i myślę że do mleka.
Dbam o to, aby w szafce z produktami śniadaniowymi zawsze było kilka rodzajów płatków/musli - nie tylko w różnych smakach, ale też wersjach : zdrowsze i te troszkę mniej zdrowe - po to tylko, aby mieć duży wybór.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 366 kcal/100 g (zatem całkiem niedużo)
Serek homogenizowany Danio z orzechami laskowymi, Danone
Nowość na rynku, nowy smak, trzeba spróbować. Danone może i ma w swoim asortymencie ciekawsze smaki serków - pełnia orzechów, kokos, musli, chrupiące nasiona i straciatella (nota bene obecnie o wiele gorszą w smaku niż to miało miejsce jeszcze kilka ładnych lat temu - wtedy to straciatella była w wersji "normal", a nie "intenso", a serek można było zjeść dosłownie na 3 machnięcia łyżeczką, był taki smaczny), choć zwykła seria kończy swoją oryginalność na czekoladzie; to bardzo ucieszył moje oko widok nowego smaku orzechów laskowych. Nie ma go na stronie producenta - ciekawe czy to wersja limitowana, czy po prostu aż taka nowość (jak serek homogenizowany waniliowy Gratka, również od Danone - widziałam, jadłam, na www nic o tym nie ma, ba, nie ma informacji o tym nawet w internecie).
Opakowanie klasyczne 140 g (jak na nie-waniliowe Danio), 5,4 g białka, 16,5 g węglowodanów i 3,4 g tłuszczu w 100 g. Skład : twaróg odtłuszczony, wsad orzechowy (woda, cukier, syrop g-f, masa z orzechów laskowych 0,5%, skarmelizowany syrop cukrowy, odtłuszczony proszek kakaowy, aromaty, lecytyna sojowa), śmietanka, cukier, skrobia m., żelatyna wieprzowa. Przerażająco dużo cukru - w postaci cukru i syropu g-f, w dodatku syrop cukrowy. I sporo tłuszczu, jak na moje wymagania, heh.
Po otwarciu opakowania straciłam wszelkie nadzieje na znalezienie kawałka orzecha laskowego w środku (nie czytałam uprzednio składu), dodali przemielone orzechy w minimalnej ilości, trudno, w końcu to wersja classic, nie do chrupania. Kolor wpadający w odcień orzecha laskowego, który wpadł do białego serka - czyli jasny, leciutko brązowy (hura, wreszcie brak koszenili). Jak się okazuje - barwę prócz masy orzechowej, nadaje też proszek kakaowy, którego spotkać się nie spodziewałam :) Zatem barwa naturalna, bez barwników. Zapach - naprawdę orzechy, w dodatku laskowe, a nie jakiekolwiek; jednak z racji charakteru produktu - serek homogenizowany, oraz ilości dodanych orzechów - był wyczuwalny, lecz nie raził, nie był sztuczny. Konsystencja gęsta (był wprost z lodówki, ale jednak...), kremowa, lekko tłustawa nawet. Brak galaretowatości, która czasem w serkach i jogurtach występuje - no ale to Danio, oni galaretowaci nie są. Smak... cóż... kilka pierwszych łyżeczek było jak realna pasta orzechowa rozpuszczona w śmietankowym-kremowym serku homogenizowanym; po pewnym czasie jednak smak powszedniał i nie był już taki wyrazisty. Nie mniej jednak - przez masę orzechową oraz skarmelizowany syrop cukrowy nawet udało im się oddać smak orzechów laskowych, czym jestem mile zaskoczona (chociażby po doświadczeniach z jogurtem o tym smaku). I to naprawdę laskowych, nie włoskich, nie ziemnych, nie żadnych pistacji, tylko pycha orzechy laskowe. W sumie to i dobrze, że nie było kawałków orzechów - całość była jednolita i pyszna. Producent dodał sporo cukru, ale miał w tym powód i interes : serek naturalny jest leciutko kwaskowy (chciał więc to zagłuszyć), ponadto orzechy laskowe są same w sobie lekko gorzkie. Serek nie był jednak za słodki. Wyważenie cukrowe uważam za bardzo udane.
Podsumowując - nowa odsłona Danio bardzo mi smakowała, w końcu coś innego od nudnych smaków (lub nie-nudnych, ale takich, które zdążyły mi się już znudzić np. banan) wanilii, truskawki, brzoskwini. Producenci chyba w końcu zauważyli jak duże mają możliwości, a przy okazji zrobili ukłon w kierunku orzechów :)
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 119 kcal/100 g, 166 kcal/opakowanie 140 g
Orzeszki mix 4 smaki, Benenuts
Opinia nadesłana przez zaprzyjaźnioną osobę :)
Orzeszki ziemne smażone w skorupce w 4 smakach (cebulowe, czosnkowe, paprykowe, solone). Białko 14%, węglowodany 44% (cukry 6,5), tłuszcz 32% (nasycony 9,5), błonnik 3%, sód 1,3%. Porcja to 25 g, opakowanie ma 40. "Mix śródziemnomorski". Skład : orzechy ziemne 45%, skrobia kukurydziana, pszenna i ziemniaczana, olej roślinny, modyfikowana skrobia kukurydziana, cukier, mąka ryżowa, preparat aromatyzujący (proszek z cebuli, przyprawy, ekstrakt z drożdży, aromat, kwas), sól.
Paczka po użyciu niewielkiej dawki siły poddała się i otworzyła przede mną swe wnętrze. Zapach wydobywający się z niego sugerował zawartość aromatu cebuli. Mimo napisu na opakowaniu, że w środku znajdują się orzeszki w panierkach o smaku paprykowym, solonym, czosnkowym i cebulowym mogę po posmakowaniu stwierdzić tylko jedno: na pewno były tam orzeszki o smaku cebulowym. W skutek zbyt mocnego aromatu cebulowego dodanego do jednego ze smaków otrzymano efekt 4 różnych smaków cebuli, na szczęście łagodnych. Pod względem jakości, konsystencji i proporcji orzech-skorupka przypomina Nik-Naki. Całkiem przyjemna przekąska, która nie powinna się wstydzić tego, że jest tak naprawdę cebulową. Wole jednak inne smaki.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 520 kcal/100 g, opakowanie 208 kcal/40 g
Orzeszki ziemne smażone w skorupce w 4 smakach (cebulowe, czosnkowe, paprykowe, solone). Białko 14%, węglowodany 44% (cukry 6,5), tłuszcz 32% (nasycony 9,5), błonnik 3%, sód 1,3%. Porcja to 25 g, opakowanie ma 40. "Mix śródziemnomorski". Skład : orzechy ziemne 45%, skrobia kukurydziana, pszenna i ziemniaczana, olej roślinny, modyfikowana skrobia kukurydziana, cukier, mąka ryżowa, preparat aromatyzujący (proszek z cebuli, przyprawy, ekstrakt z drożdży, aromat, kwas), sól.
Paczka po użyciu niewielkiej dawki siły poddała się i otworzyła przede mną swe wnętrze. Zapach wydobywający się z niego sugerował zawartość aromatu cebuli. Mimo napisu na opakowaniu, że w środku znajdują się orzeszki w panierkach o smaku paprykowym, solonym, czosnkowym i cebulowym mogę po posmakowaniu stwierdzić tylko jedno: na pewno były tam orzeszki o smaku cebulowym. W skutek zbyt mocnego aromatu cebulowego dodanego do jednego ze smaków otrzymano efekt 4 różnych smaków cebuli, na szczęście łagodnych. Pod względem jakości, konsystencji i proporcji orzech-skorupka przypomina Nik-Naki. Całkiem przyjemna przekąska, która nie powinna się wstydzić tego, że jest tak naprawdę cebulową. Wole jednak inne smaki.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 520 kcal/100 g, opakowanie 208 kcal/40 g
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































