Pisałam o wersji premium (rodzynki szlachetne, żurawina suszona, dynia łuskana, chipsy kokosowe). Jest też wersja naturalna (90 g : dynia łuskana, migdały płatki, słonecznik łuskany i rodzynki sułtanki).Mieszanka tropikalna to ananasy kandyzowane, chipsy kokosowe, papaja kandyzowana oraz migdały w płatkach. Ananasy i papaja są z Tajlandii, chipsy kokosowe z Filipin, a migdały z Hiszpanii. Opakowanie ma 80 g.W 100 g : 492,1 kcal, 4,4 g białka, 54,7 g węglowodanów (51,4 cukrów), 27,5 g tłuszczu (18,7 nasyconego) i 4,1 g błonnika. Sporo cukru i sporo tłuszczu nasyconego... Cukier to z owoców, ale skąd ten tłuszcz, skoro nie z owoców i nie z orzechów (one mają nienasycony)? :>Z powodu nieprzetwarzania (nadmiernego) kokosu oraz migdałów - ich fragmenty są naturalnie gorzkawe. Kokos zaserwowany najczęściej w długich płatach - pyszny.Migdały w większości niestety mi się rozpadły, toteż nie mogłam ich porządnie posmakować; wiem jednak, iż są dobre; podane w dość grubych płatkach.Osładzają je słodkie owoce w normalnej wielkości kawałkach, ani nie za małe, ani nie za ogromne. Owoce kandyzowane są tylko z cukrem, łączą więc w sobie swoją naturalną słodycz i słodycz cukru. Nie są za twarde, lecz dla mnie - zbyt słodkie.Czuć w nich zbyt dużo cukru - owoc się rozgryza, rozdziela ujawniając (w mojej ocenie) nadmierną jego ilość w sobie.W ananasie prawie nie znalazłam włókienek (jak przy Bakalland up) właściwych dla tego owocu, jednak i tak jest bardzo smaczny. A papaja? Ostatnio chyba zakochałam się w owocach egzotycznych i bardzo ubolewam, iż zrobili z niej cukrowy ulepek.Ze swojej "porcji" wyczarowałam pyszne drugie śniadanie - małe opakowanie serka homogenizowanego naturalnego 0%, 10 dag wiśni (niestety trafiły mi się kiepskie) i ta mieszanka bakaliowa. Niesłodki serek oraz gorzka nuta smakowa z orzechów stworzyły bardzo smaczną kompozycję, dodatkowo uzupełnioną o niesłodkie wiśnie.Mieszanka sprawdziła się tu idealnie, gdyż posłodziła serek. Kandyzowane owoce nie rozmiękły się, migdały pochrupywały. Dobre, lecz wolałabym mniej zacukrzone owoce kandyzowane. Pozostał mi do spróbowania jeszcze jeden smak mieszanki - naturalny; ale to na kiedyś :>
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 492,1 kcal/100 g, 393,7 kcal/opak. 80 g
Zakupione : Auchan
Cena : 2,49 zł
piątek, 29 lipca 2011
czwartek, 28 lipca 2011
Czekolada Alpen gold : gruszka z czerwoną porzeczką i agrest z czarnym bzem, Alpen gold
Tabliczki 100 g, po 15 kostek. Seria limitowana.
Gruszka z czerwoną porzeczką
Białko 4,4 g, węglowodany 58 g (cukry 55), tłuszcz 29,5 g (nasycony 17), błonnik 1,4 g. Cukier, nadzienie owocowe z gruszki i czerwonej porzeczki (syrop glukozowy, cukier, woda, glicerol, koncentrat soku gruszkowego 1,8%, kwas cytrynowy, maltodekstryna, koncentrat soku z czerwonej porzeczki 0,8%, pektyny, mączka chleba świętojańskiego, cytrynian trisodowy, koncentrat soku z czarnej marchwi, aromat), tłuszcze roślinne, mleko pełne w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, serwatka w proszku, tłuszcz mleczny, śmietanka w proszku 1,2%, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, e 476, maltodekstryna, koncentrat soku z czerwonej porzeczki 0,2%, aromaty. Masa kakaowa w czekoladzie mlecznej min. 25%.
Nie zachęca - tłuszcz roślinny wcześniej od miazgi kakaowej, kakao tylko 25%. Jednak soku owocowego sporo.
Po otworzeniu - mleczna czekolada i przecier owocowów typu gruszka z czymś ciemno-leśnym. 15 kostek.
Czekolada jest mleczna, nie ma jednak tej super błogości. Jest jednak słodka, czuć mleko, dobra, w miarę.
Nadzienie natomiast składa się z dwóch warstw. Syropkowego, nieco płynnego jakby przecieru owocowego na bazie kilograma cukru, z dodatkiem substancji żelującej. Trochę się ciągnie, trochę rozpływa. Pachnie obłędną przetartą gruszką i chyba tą czarną porzeczką... lecz ja pewna jestem tylko gruszki :>
Druga część nadzienia to baza, troszkę jogurtowa w konsystencji. Jest twardsza od przecierowej, trochę mniej twarda od czekolady. Jest ziarnistym, aromatyzowanym ulepkiem.
W smaku - przecierowa część nadzienia jest słodka, ok, ale również nieco kwaskowa, osładza czekoladę (jeśli w czasie jedzenia kostki nie zdążyła jeszcze wydobyć z siebie swojej słodyczy). Baza nadzienia natomiast zupełnie mi się nie spodobała. Jakby ziarnista, ulepkowa. Aromatyzowana, więc nie czysto jogurtowa, co przed jedzeniem mnie ucieszyło, ale w czasie jedzenia zaczęło przeszkadzać. Słodkie, ale ani porządnie gruszkowe ani czarno porzeczkowe, mniej aromatyczne w zestawieniu z przecierem.
Cała czekolada mogłaby być nadziana tylko przecierem :> Wtedy powinni go bardziej ściąć i byłoby super. Zupełnie nie rozumiem czemu producenci na siłę wciskają do czekolad te pseudo-jogurtowe bazy nadzieniowe. To nie jest ani fajne, ani smaczne... E...
Ocena : 4/6
Agrest z czarnym bzem
Gruszka z czerwoną porzeczką
Białko 4,4 g, węglowodany 58 g (cukry 55), tłuszcz 29,5 g (nasycony 17), błonnik 1,4 g. Cukier, nadzienie owocowe z gruszki i czerwonej porzeczki (syrop glukozowy, cukier, woda, glicerol, koncentrat soku gruszkowego 1,8%, kwas cytrynowy, maltodekstryna, koncentrat soku z czerwonej porzeczki 0,8%, pektyny, mączka chleba świętojańskiego, cytrynian trisodowy, koncentrat soku z czarnej marchwi, aromat), tłuszcze roślinne, mleko pełne w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, serwatka w proszku, tłuszcz mleczny, śmietanka w proszku 1,2%, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, e 476, maltodekstryna, koncentrat soku z czerwonej porzeczki 0,2%, aromaty. Masa kakaowa w czekoladzie mlecznej min. 25%.
Nie zachęca - tłuszcz roślinny wcześniej od miazgi kakaowej, kakao tylko 25%. Jednak soku owocowego sporo.
Po otworzeniu - mleczna czekolada i przecier owocowów typu gruszka z czymś ciemno-leśnym. 15 kostek.
Czekolada jest mleczna, nie ma jednak tej super błogości. Jest jednak słodka, czuć mleko, dobra, w miarę.
Nadzienie natomiast składa się z dwóch warstw. Syropkowego, nieco płynnego jakby przecieru owocowego na bazie kilograma cukru, z dodatkiem substancji żelującej. Trochę się ciągnie, trochę rozpływa. Pachnie obłędną przetartą gruszką i chyba tą czarną porzeczką... lecz ja pewna jestem tylko gruszki :>
Druga część nadzienia to baza, troszkę jogurtowa w konsystencji. Jest twardsza od przecierowej, trochę mniej twarda od czekolady. Jest ziarnistym, aromatyzowanym ulepkiem.
W smaku - przecierowa część nadzienia jest słodka, ok, ale również nieco kwaskowa, osładza czekoladę (jeśli w czasie jedzenia kostki nie zdążyła jeszcze wydobyć z siebie swojej słodyczy). Baza nadzienia natomiast zupełnie mi się nie spodobała. Jakby ziarnista, ulepkowa. Aromatyzowana, więc nie czysto jogurtowa, co przed jedzeniem mnie ucieszyło, ale w czasie jedzenia zaczęło przeszkadzać. Słodkie, ale ani porządnie gruszkowe ani czarno porzeczkowe, mniej aromatyczne w zestawieniu z przecierem.
Cała czekolada mogłaby być nadziana tylko przecierem :> Wtedy powinni go bardziej ściąć i byłoby super. Zupełnie nie rozumiem czemu producenci na siłę wciskają do czekolad te pseudo-jogurtowe bazy nadzieniowe. To nie jest ani fajne, ani smaczne... E...
Ocena : 4/6
Agrest z czarnym bzem
Wartości odżywcze takie same. Cukier, nadzienie owocowe z bzu czarnego i agrestu (syrop glukozowy, cukier, woda, glicerol, koncentrat soku z bzu czarnego 1,6%, kwas cytrynowy, maltodekstryna, koncentrat soku agrestowego 0,6%, pektyny, mączka chleba świętojańskiego, cytrynian trisodowy, aromat, koncentrat soku z czarnej marchwi), tłuszcze roślinne, mleko pełne w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, serwatka w proszku, tłuszcz mleczny, śmietanka w proszku 1,3%, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, e 476, aromaty. Masa kakaowa w czekoladzie mlecznej min. 25%. Ponownie tłuszcze roślinne wyżej plus mniej soków.
Przyjemne 15 kostek, ale jakim cudem porcją jest 25 g (1/4), to nie wiem :>
Ten smak przypadł mi do gustu bardziej, choć przyznam, iż miałam co do niego większą obawę. Wiem jak smakuje agrest, czarny bez już trochę mniej - trochę jak bez, trochę jak leśny smak. Agrest jadałam prosto z krzaków, gdy byłam dzieckiem - wujek miał w przydomowym ogródku. Potem były agrestowe galaretki; a w tym sezonie zafundowałam sobie raz i tylko raz michę agrestu na pocieszenie :> Był zbyt kwaśny, niedojrzały, toteż nie kupiłam sobie znowu. Nie miałam pojęcia jak będzie smakowało takie połączenie, jakie zafundował konsumentom Alpen gold.
Czekolada - mleczna, taka jak przy gruszka-porzeczka, nie najwyższych lotów. Nie jest błoga, mleczna, kremowa, rozpuszczająca się słodko i delikatnie, lecz taka po prostu - mleczna czekolada, ot sobie. Wina temperatur, dotykania, nie wiem, ale w trakcie mojego bardzo powolnego jedzenia kostek - troszkę tłuściła mi ręce, tak jakby do głosu dochodziły tłuszcze roślinne i lecytyna.
A'la jogurtowe nadzienie miało taką samą konsystencję, jak przy drugim smaku. Ziarnisty ulepek. Nie chciał się przyjemnie rozpuszczać w ustach, zostawał w nich najdłużej ze wszystkich trzech elementów czekolady, nie był aksamitny.
Przy rozpuszczaniu się rozpadał na mniejsze fragmenty, które usilnie nie chciały się w kremowy i delikatny sposób rozpuścić. Aromatyzowany - smakowy, lecz najmniej smaczny i ciekawy.
Syrop-żel najmilej mnie zaskoczył. Jego konsystencja nie była zbita, nie była to galaretka, ale też nie krem. Zupełnie płynny też nie był (jak czekoladki cherry). W zależności od temperatury jedzenia - lekko się ciągnął i tylko straszył, iż się rozleje - gdy czekolada była mocno schłodzona; natomiast po ogrzaniu się w temperaturze pokojowej - zaczął mieć tendencję do rozciekania się. Jednak - do rzeczy. Jego smak. Kwaskowy! To było dla mnie takie zaskoczenie, że aż nie mogłam uwierzyć. Był najmniej słodki ze wszystkich trzech elementów czekolady, a jedzony osobno - naprawdę dawał wrażenie bycia kwaskowym, tak jak kwaskowy jest agrest. Przez to komponował się z pozostałymi elementami czekolady i tworzył z nimi spójny, wyważony produkt : takiej sobie mlecznej słodkiej czekolady, jogurto-podobnego ulepku i kwaskowego owocowego żelu :>
Lepsza od gruszki-porzeczki, ale nie kupię znowu, bo jogurtowy ulepek mi nie odpowiada.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 515 kcal/100 g
Zakupione : Real
Cena : 2,49 zł
Przyjemne 15 kostek, ale jakim cudem porcją jest 25 g (1/4), to nie wiem :>
Ten smak przypadł mi do gustu bardziej, choć przyznam, iż miałam co do niego większą obawę. Wiem jak smakuje agrest, czarny bez już trochę mniej - trochę jak bez, trochę jak leśny smak. Agrest jadałam prosto z krzaków, gdy byłam dzieckiem - wujek miał w przydomowym ogródku. Potem były agrestowe galaretki; a w tym sezonie zafundowałam sobie raz i tylko raz michę agrestu na pocieszenie :> Był zbyt kwaśny, niedojrzały, toteż nie kupiłam sobie znowu. Nie miałam pojęcia jak będzie smakowało takie połączenie, jakie zafundował konsumentom Alpen gold.
Czekolada - mleczna, taka jak przy gruszka-porzeczka, nie najwyższych lotów. Nie jest błoga, mleczna, kremowa, rozpuszczająca się słodko i delikatnie, lecz taka po prostu - mleczna czekolada, ot sobie. Wina temperatur, dotykania, nie wiem, ale w trakcie mojego bardzo powolnego jedzenia kostek - troszkę tłuściła mi ręce, tak jakby do głosu dochodziły tłuszcze roślinne i lecytyna.
A'la jogurtowe nadzienie miało taką samą konsystencję, jak przy drugim smaku. Ziarnisty ulepek. Nie chciał się przyjemnie rozpuszczać w ustach, zostawał w nich najdłużej ze wszystkich trzech elementów czekolady, nie był aksamitny.
Przy rozpuszczaniu się rozpadał na mniejsze fragmenty, które usilnie nie chciały się w kremowy i delikatny sposób rozpuścić. Aromatyzowany - smakowy, lecz najmniej smaczny i ciekawy.
Syrop-żel najmilej mnie zaskoczył. Jego konsystencja nie była zbita, nie była to galaretka, ale też nie krem. Zupełnie płynny też nie był (jak czekoladki cherry). W zależności od temperatury jedzenia - lekko się ciągnął i tylko straszył, iż się rozleje - gdy czekolada była mocno schłodzona; natomiast po ogrzaniu się w temperaturze pokojowej - zaczął mieć tendencję do rozciekania się. Jednak - do rzeczy. Jego smak. Kwaskowy! To było dla mnie takie zaskoczenie, że aż nie mogłam uwierzyć. Był najmniej słodki ze wszystkich trzech elementów czekolady, a jedzony osobno - naprawdę dawał wrażenie bycia kwaskowym, tak jak kwaskowy jest agrest. Przez to komponował się z pozostałymi elementami czekolady i tworzył z nimi spójny, wyważony produkt : takiej sobie mlecznej słodkiej czekolady, jogurto-podobnego ulepku i kwaskowego owocowego żelu :>
Lepsza od gruszki-porzeczki, ale nie kupię znowu, bo jogurtowy ulepek mi nie odpowiada.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 515 kcal/100 g
Zakupione : Real
Cena : 2,49 zł
Ser topiony do smarowania Gouda smaki : szynka + smażona cebulka, Hochland
Prócz tego z warzywami oraz szczypiorkiem i pomidorem - klik. Pisałam o Mlekovicie cheddar.Opakowanie 140 g, czyli o 10 mniej niż Mlekovita.Woda, ser, masło, odtłuszczone mlekow proszku, szynka 9% (mięso wieprzowe, glukoza, sól, e301, e250), ser gouda 9%, białka mleka, emulgatory e450, 452 i 339, aromat sera, sól, cebula, kwas cytrynowy i e331, sól wędzarnicza, aromaty, beta-karoten, smażona cebula. W 100 g : 253 kcal, białko 10 g, węglowodany 6 g, tłuszcz 21 g. Tego, co powinno być - niewiele powyżej 18%, cebulka na szarym końcu, ale jest sól wędzarnicza, hm.Rzadko kupuję takie sery, jest to z resztą względna nowość na polskim rynku - ładnych parę lat temu czegoś takiego (smakowego) nie widziałam; a może nie zwracałam na to uwagi? Jeśli były, to przepraszam za pisanie nieprawdy. W związku z niewielkim doświadczeniem więc - mogę go tylko porównać do ww. sera od Mlekovity.Opakowanie, jak wspomniałam, o 10 gram lżejsze, lecz to nie problem. Na folii w środku - ciekawe informacje. Ser w miarę jasny, mimo iż dobarwiany. To znaczy miał swój kolorek, nie był jak śmietankowy topiony, lecz mogli go zrobić zdecydowanie ciemniejszego (na szczęście nie zrobili).Zauważyłam w nim kawałeczki, malutkie kawałeczki szynki - gdyż odcinała się kolorystycznie.Pachniał topionym serem i odrobinę szynką z cebulką, lecz zapachy te były na tyle subtelne, iż musiałam prawie wsadzić nos w opakowanie, by je mocniej poczuć. To dla mnie oczywiście też plus, bo nie chciałam jeść "śmierdzącego sera".W smaku był jak żółty ser z dodatkiem szynki i podsmażonej cebulki.W kolejności smaków - ze względu na ich intensywność : przede wszystkim jak topiony, potem jak żółty, a dopiero później cebulkowo-szynkowy. Było czuć aromat smażonej cebulki, nawet odrobinę aromat szynki (lecz mniej niż w normalnych serach topionych z szynką), więc do dżemu coś takiego by nie pasowało, lecz smaki te były na tyle delikatne, iż nie przeszkadzały.Dopiero grubsza warstwa sera na kanapce pozwalała na mocniejsze poczucie dodatków.Smarowany jednak cienko - był dość delikatny, przez co dobry dla osób preferujących łagodniejsze smaki (nie jak Capresi o smaku sosu tzatziki). Ciut słony, ale skoro również o smaku szynki - to powinien być lekko słony.Co było najciekawsze - to konsystencja. Nie ciągnął się jak Mlekovita. Był jak rozwodniony topiony ser. Nie miałam jednoczesnego wrażenia sporej jego gęstości i rozpływania się (obawy, że zaraz mi się rozcieknie), gdyż nie przejawiał takich tendencji. Jego struktura, konsystencja od czasu wyjmowania z pudełka za pomocą noża do czasu konsumpcji na chlebie (a więc leżenia na kanapce przez parę minut) w zasadzie nie zmieniała się. Dodatkowo - łatwo się rozsmarowywał, nie doklejał do noża jak oszalały, nie sklejał wszystkiego po drodze.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 253 kcal/100 g
Zakupione : Piotr i Paweł
Cena : 3,49 zł
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 253 kcal/100 g
Zakupione : Piotr i Paweł
Cena : 3,49 zł
Serek Tutti brzoskwiniowy, Winnica, Biedronka
Jadłam już Tutti o smaku waniliowym. Tym razem producent podał produkt "smakowy", w nieco mniejszej gramaturze (wanilia miała 150 g, brzoskwinia ma 140 g) i wyższej cenie. Oprócz tego jest jeszcze truskawkowy (lecz z powodu braku zamiłowania do tego smaku - wybrałam brzoskwinię). "Smakowe" nie są "o smaku", lecz smakowe :>
Mleko, śmietanka, cukier, brzoskwinie 5,5%, mleko w proszku, syrop g-f, skrobia mod., aromaty, bakterie fermentacji mlekowej. Opakowanie ma 140 g i ma 7,5 g białka, 18,8 g węglowodanów (16,8 cukrów), 7 g tłuszczu (4,6 nasyconego) i 0,24 g błonnika.
5,5% owoców dobrze rokuje. Klasyczne mleko ze śmietanką, mleko w proszku dla efektu/smaku mleczności, skrobia dla zagęszczenia, a cukier i syrop dla posłodzenia (i konsystencji). Cukrów w miarę sporo... dużo też tłuszczu... Może chociaż będzie smaczne :> No i właśnie - brak barwników! Kolor tylko z mleka i owoców :)
Serek nawoził się ze mną chyba trochę za dużo w samochodzie, przez co się rozwarstwił - na wieczku i tuż pod nim zrobił się bardzo gęsty, na powierzchni pływał płyn, a serek sam w sobie nie był tak gęsty jak wersja waniliowa - zwalę to jednak na warunki przechowywania, a nie wadliwość produktu. Lekko błyszczący i aksamitny zarówno w konsystencji, jak i później w smaku.
W kolorze był naturalny - to znaczy nie był barwiony, kolor miał zatem z mleka, śmietanki i fragmentów owoców. Pachniał intensywnie mlecznie z domieszką owocową.
Owoców nie było jednak dużo, były też w mniejszych kawałkach niż w takim Danio. Większość z nich była bardziej "skrzywdzona" (wymiętolona). To nie jest jakiś wielki problem, tak tylko stwierdzam, że to zauważyłam.
Nie oznacza to, że nie trafiały się porządne, jędrne kawałki, bo zdarzały się. Wolałabym jednak w serku jeszcze więcej owoców.
Serek o ile pachniał mocno mlecznie, ale też owocowo, to w smaku mocno owocowy nie był. Wiem, że to "wina" braku aromatów - jeśli pojawiał się owocowy smak, to tylko z aromatu, który przenikł lub stworzył się z owoców. To niby dobrze... Jednak przez to serek nie był intensywny w smaku, a przede wszystkim mleczno-śmietankowy. I dobrze posłodzony - nie był kwaśny, ale też nie był jak deser (słodki jak jogurt deserowy lub jakiś pudding).
Ogólnie smaczny, choć dla mnie - przyzwyczajonej do Danio i aromatów - zbyt mało intensywnie owocowy w smaku.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 120 kcal/100 g, 168 kcal/opak. 140 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,09 zł
Mleko, śmietanka, cukier, brzoskwinie 5,5%, mleko w proszku, syrop g-f, skrobia mod., aromaty, bakterie fermentacji mlekowej. Opakowanie ma 140 g i ma 7,5 g białka, 18,8 g węglowodanów (16,8 cukrów), 7 g tłuszczu (4,6 nasyconego) i 0,24 g błonnika.
5,5% owoców dobrze rokuje. Klasyczne mleko ze śmietanką, mleko w proszku dla efektu/smaku mleczności, skrobia dla zagęszczenia, a cukier i syrop dla posłodzenia (i konsystencji). Cukrów w miarę sporo... dużo też tłuszczu... Może chociaż będzie smaczne :> No i właśnie - brak barwników! Kolor tylko z mleka i owoców :)
Serek nawoził się ze mną chyba trochę za dużo w samochodzie, przez co się rozwarstwił - na wieczku i tuż pod nim zrobił się bardzo gęsty, na powierzchni pływał płyn, a serek sam w sobie nie był tak gęsty jak wersja waniliowa - zwalę to jednak na warunki przechowywania, a nie wadliwość produktu. Lekko błyszczący i aksamitny zarówno w konsystencji, jak i później w smaku.
W kolorze był naturalny - to znaczy nie był barwiony, kolor miał zatem z mleka, śmietanki i fragmentów owoców. Pachniał intensywnie mlecznie z domieszką owocową.
Owoców nie było jednak dużo, były też w mniejszych kawałkach niż w takim Danio. Większość z nich była bardziej "skrzywdzona" (wymiętolona). To nie jest jakiś wielki problem, tak tylko stwierdzam, że to zauważyłam.
Nie oznacza to, że nie trafiały się porządne, jędrne kawałki, bo zdarzały się. Wolałabym jednak w serku jeszcze więcej owoców.
Serek o ile pachniał mocno mlecznie, ale też owocowo, to w smaku mocno owocowy nie był. Wiem, że to "wina" braku aromatów - jeśli pojawiał się owocowy smak, to tylko z aromatu, który przenikł lub stworzył się z owoców. To niby dobrze... Jednak przez to serek nie był intensywny w smaku, a przede wszystkim mleczno-śmietankowy. I dobrze posłodzony - nie był kwaśny, ale też nie był jak deser (słodki jak jogurt deserowy lub jakiś pudding).
Ogólnie smaczny, choć dla mnie - przyzwyczajonej do Danio i aromatów - zbyt mało intensywnie owocowy w smaku.
Ocena : 4/6
Kaloryczność : 120 kcal/100 g, 168 kcal/opak. 140 g
Zakupione : Biedronka
Cena : 1,09 zł
środa, 27 lipca 2011
Kefir deserowy z konfiturą : wiśnia z jabłkiem, Piątnica
Pisałam o wersji ze śliwkową. Mleko pasteryzowane, śmietanka pasteryzowana, konfitura wiśniowo-jabłkowa (wiśnie 17%, jabłka 13%, cukier - pozostałe 70%?), cukier, żywe kultury bakterii.
W 100 g : 3 g białka, 10,7 węglowodanów-cukrów, 5,9 g tłuszczu (4 nasycony). Zostałam upomniana, by nie pisać tych wartości jako %, lecz zawsze jako g, choć w podawaniu na 100 g - jak dla mnie nie stanowi to żadnej różnicy; nie chcę jednak nikomu mieszać i od teraz będę już pisała "poprawnie", czyli w gramach. Kubek 200 g.
Zdecydowanie bardziej moja kompozycja smakowa, niżeli śliwka. Tym razem nie trząsłam kubkiem przed otwarciem, chciałam sprawdzić jaki jest sam kefir i jaka jest sama konfitura.
Kefir jest jasny, nie całkiem biały, ale to już szczegóły :> W zapachu jak najbardziej mleczny. Jego konsystencja jest bardzo gęsta jak na kefir - przypomina słodką śmietanę, lekko "dzieli" się łyżeczką.
Smakuje nieco kwaskowo, jak to kefir, ale przez to, iż jest słodzony przypomina mi słodką śmietanę. Czuć bowiem, że nie jest 0 czy 0,5%, lecz ma w sobie tłuszczyk. Zatem łączy w sobie nabiałowy tłuszczyk, kwaskowość kefiru i słodycz z cukru.
Konfitura znajdująca się na dole opakowania jest rzadka. Szczerze powiedziawszy to myślałam, że będzie bardziej gęsta, ale ok, nie ma pektyny, żelatyny, skrobii itp, opiera się tylko na owocach i cukrze.
W kolorze - wiśnia z domieszką jaśniejszego koloru jabłka. Zawiera w sobie kawałki owoców, lecz o ile umiem rozpoznać wiśnie (których jest nawet sporo...), to jabłka mi jakoś przepadły i nie umiem ich znaleźć w ogóle. Ma w sobie zarówno nieco większe, jak i zupełnie malutkie kawałki owoców. Zdecydowanie rozrzedza kefir przy próbach mieszania. Smakuje tym, z czego się składa - wiśnie i jabłka, z cukrem, jednakże zbyt słodka też nie jest (nie jak dżem wysokosłodzony).
Po zmieszaniu kefir w stosunku do bazy - zdecydowanie sie rozrzedza, mimo to na tle innych kefirów smakowych - pozostaje bardzo gęsty, gdyż nie dałoby się go wypić z kubka - zbyt dużo by w nim zostało; poza tym oblepia ścianki kubeczka i chociażby dlatego należy go jeść łyżeczką.
Konfitura nadaje kefirowi wiśniowy - więc ciemno-czerwony smak; nie jest on jednak bardzo intensywny - przez jabłka oraz brak barwników (co się chwali).
W smaku - nie jest za słodki, gdyż czuć nutę kefirową i troszkę jakby kwaśność owoców. Jest jednak na tyle słodki, że nie odrzuca swoją naturalnością. Jogurt o tym smaku byłby zdecydowanie bardziej słodki (tak mi się wydaje).
Smaczny, chociaż wydawało mi się, iż będzie nieco inny :>
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 108 kcal/100 g, 216 kcal/opak. 200 g
Zakupione : Piotr i Paweł
Cena : 1,59 zł
W 100 g : 3 g białka, 10,7 węglowodanów-cukrów, 5,9 g tłuszczu (4 nasycony). Zostałam upomniana, by nie pisać tych wartości jako %, lecz zawsze jako g, choć w podawaniu na 100 g - jak dla mnie nie stanowi to żadnej różnicy; nie chcę jednak nikomu mieszać i od teraz będę już pisała "poprawnie", czyli w gramach. Kubek 200 g.
Zdecydowanie bardziej moja kompozycja smakowa, niżeli śliwka. Tym razem nie trząsłam kubkiem przed otwarciem, chciałam sprawdzić jaki jest sam kefir i jaka jest sama konfitura.
Kefir jest jasny, nie całkiem biały, ale to już szczegóły :> W zapachu jak najbardziej mleczny. Jego konsystencja jest bardzo gęsta jak na kefir - przypomina słodką śmietanę, lekko "dzieli" się łyżeczką.
Smakuje nieco kwaskowo, jak to kefir, ale przez to, iż jest słodzony przypomina mi słodką śmietanę. Czuć bowiem, że nie jest 0 czy 0,5%, lecz ma w sobie tłuszczyk. Zatem łączy w sobie nabiałowy tłuszczyk, kwaskowość kefiru i słodycz z cukru.
Konfitura znajdująca się na dole opakowania jest rzadka. Szczerze powiedziawszy to myślałam, że będzie bardziej gęsta, ale ok, nie ma pektyny, żelatyny, skrobii itp, opiera się tylko na owocach i cukrze.
W kolorze - wiśnia z domieszką jaśniejszego koloru jabłka. Zawiera w sobie kawałki owoców, lecz o ile umiem rozpoznać wiśnie (których jest nawet sporo...), to jabłka mi jakoś przepadły i nie umiem ich znaleźć w ogóle. Ma w sobie zarówno nieco większe, jak i zupełnie malutkie kawałki owoców. Zdecydowanie rozrzedza kefir przy próbach mieszania. Smakuje tym, z czego się składa - wiśnie i jabłka, z cukrem, jednakże zbyt słodka też nie jest (nie jak dżem wysokosłodzony).
Po zmieszaniu kefir w stosunku do bazy - zdecydowanie sie rozrzedza, mimo to na tle innych kefirów smakowych - pozostaje bardzo gęsty, gdyż nie dałoby się go wypić z kubka - zbyt dużo by w nim zostało; poza tym oblepia ścianki kubeczka i chociażby dlatego należy go jeść łyżeczką.
Konfitura nadaje kefirowi wiśniowy - więc ciemno-czerwony smak; nie jest on jednak bardzo intensywny - przez jabłka oraz brak barwników (co się chwali).
W smaku - nie jest za słodki, gdyż czuć nutę kefirową i troszkę jakby kwaśność owoców. Jest jednak na tyle słodki, że nie odrzuca swoją naturalnością. Jogurt o tym smaku byłby zdecydowanie bardziej słodki (tak mi się wydaje).
Smaczny, chociaż wydawało mi się, iż będzie nieco inny :>
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 108 kcal/100 g, 216 kcal/opak. 200 g
Zakupione : Piotr i Paweł
Cena : 1,59 zł
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























































