czwartek, 2 czerwca 2011

Danio intenso : wanilia premium oraz kokos, Danone

Danone odświeżyło opakowania i wprowadziło kilka zmian. Wśród smaków intenso pojawiła się (wydaje mi się, że jej wcześniej nie było) wanilia premium. Kokos natomiast już był. http://www.danone.pl/produkty/serekdanio/intenso


Wanilia premium

Zainteresowało mnie co takiego innego jest w wersji premium w porównaniu do zwykłej - sproszkowana laska wanilii. Jednak po kolei : twaróg odtłuszczony, wsad waniliowy (woda, cukier, syrop g-f, naturalny aromat waniliowy, sproszkowana laska wanilii, barwniki - ryboflawina i beta-karoten), śmietanka, cukier, skrobia mod., maltodekstryna. Opakowanie 140 g (zatem 10 g mniejsze od waniliowego danio). W porcji zawiera : 7,3 g białka, 23,3 g węglowodanów (21,9 cukrów), 5,1 g tłuszczu (3,3 to nasycony) i 0,1 g błonnika.
To, że zawiera wanilię zobaczyłam dopiero w domu. Bardzo się ucieszyłam, gdyż pamiętam serek Hommi (Bakoma), który bardzo mi smakował właśnie ze względu na prawdziwą wanilię, którą można było wręcz zobaczyć.
To danio pachnie całkiem subtelnie i delikatnie, serkowo-waniliowo, nie jak mocno waniliowe budynie, ale też nie jak waniliowo-podobne produkty. Moim zdaniem ma zbyt ciemny kolor, poprzez beta-karoten. Spokojnie mogliby użyć tylko luteiny. Konsystencja serka nie jest porywająca - wersja premium mogłaby być bardziej gęsta. Otrzymujemy jednak konsystencję typową dla danio - tylko naprawdę mocno schłodzone jest stałe i gędrne, inaczej rozpływa się. Co prawda jest przyjemnie kremowe, właśnie jak taki serek na np. sernik.
A smak? Mimo prawdziwej wanilii i naturalnego aromatu waniliowego czułam jakby mi czegoś brakowało. Gratka jest jakby "bardziej". To wcale nie oznacza, iż było niesmaczne lub nie-waniliowe. Smakowało jak najbardziej wanilią, tyle tylko że subtelną.
Smaczne i warto co jakiś czas takie danio zjeść :)

Ocena : 5/6
Kaloryczność : 121 kcal/100 g, 169 kcal/opak. 140 g


Kokos

Twaróg odtłuszczony, wsad kokosowy (kokos, cukier, syrop g-f, aromat), śmietanka, cukier, skrobia mod., maltodekstryna. W porcji : 7,3 g białka, 23,2 g węglowodanów (19,9 cukru), 5,1 g tłuszczu (3,3 nasyconego), 0,1 g błonnika, 0,31 g sodu.
Serek nie ma w sobie żadnych barwników, prócz tego co mógłby mu nadać kokos, zatem jest w zasadzie biały. Danio, jak to danio, bardzo gęste nie jest, choć jest gładkie i kremowe, a nie galaretkowate (przynajmniej taki plus). Szerokość opakowania oszukuje oczy i daje złudne wrażenie, że serka jest dużo, zatem gdy nabiera się serek łyżeczką i czuje się od razu dno - przychodzi małe rozczarowanie ;)
Serek nie pachnie chemicznie, nie pachnie intensywnie. Gracja Mullera pachniała kokosem bardziej, co nie oznacza jednak, iż była lepsza. Serek jest po prostu serkiem śmietankowym, do którego dodali cząstki, nie wiórki, kokosa. To niby wsad kokosowy - z kokosu, cukru, syropu g-f i aromatu. Sam serek też jest posłodzony, przez co całość jest dobrze słodka (nie jak Bounty, oczywiście), nie czuć żadnej "naturalności" (jak przy produktach naturalnych). W mojej ocenie jest zbyt mało kokosowy.
Przyzwyczajona jestem do produktów z wiórkami kokosowymi, przez co na orzech ten natrafia się częściej niżeli w przypadku zaserwowania go w cząstkach. To jednak było świadome, skoro cała seria intenso jest w ten czy w inny sposób do "prawdziwego poczucia". I zgadza się - obecne były cząstki kokosu, ale przez to że tak długo leżały sobie w serku, przez to że był to w zasadzie wsad kokos+cukier - nie smakowały nader intensywnie. Serek, przez to że śmietankowy i słodki, zniknął dość szybko i pozostał pewien niedosyt. Wanilia premium, a z pewnością wanilia z gruszką smakowały mi odrobinę bardziej. Daje dobrą ocenę za cząstki, a nie wiórki oraz za słodki smak.

Ocena : 5/6
Kaloryczność : 120 kcal/100 g, 168 kcal/opak. 140 g

Zakupione : Real
Cena : 1,85 zł i 1,89 zł

Jogurt Movenpick limonka-mandarynka, Bauer

Inne smaki : truskawka, wiśnia, malina, brzoskwinia-marakuja, jagoda, karmel, truskawka-guawa, mango-wanilia, malina-marakuja, czekolada, mango-liczi, malina-limetka; limitowane : kawa-czekolada, jabłko-cynamon, malina-truskawka-porzeczka; w kraju tylko kilka z nich, a jeszcze mniej było w sklepie :) http://www.moevenpickfinefoods.com/content/finefoods_1/produkte/ch_feinjoghurt.php i http://www.moevenpickfinefoods.com/content/finefoods_1/produkte/eu_feinjoghurt.php
To jak mercedes wśród jogurtów, hehe, importowany :> Nie wiedziałam czemu koło niego tyle zachodu - myślałam, że to po prostu porządny owocowy jogurt, niemiecki, drogi. Oglądałam później jego zdjęcia w internecie - okazało się, że produkt składa się z dwóch części - bazy jogurtowej i warstwy z owocami, leżącej na jogurcie. Nie no, fajnie, ponownie można bawić się w pół na pół łyżeczki albo wszystko wymieszać...
Odstraszają i to zazwyczaj skutecznie wartości odżywcze. O ile białka jest 3%, czyli powiedzmy normalnie, ciut mniej; to węglowodanów jest już odrobinę za dużo : 16,6%... jednak dopiero przeraża ilość tłuszczu : 11,6%! To jak śmietana! I to w końcowym produkcie. Z opakowania można wyczytać, że sam jogurt ma tłuszczu 14%. Ja nawet śmietany 12% nie używam, co dopiero 18 czy 22... A tu jogurt mający 14. Zgroza ;)
"Jogurt śmietankowy z owocami" Skład : jogurt śmietankowy 73% (14% tł.), owoce 14% (limetka-mandarynka, częściowo sok lub koncentrat), cukier 11%, skrobia mod., zagęstniki e 410 i e 440, cytrynian sodu; koncentrat barwiący - marchew. Dystrybutor - Temar, wyprodukowano w Niemczech przez Bauer.
Po otworzeniu jogurt nie był mocno zachęcający - na jaśniutkiej bazie pływał sobie (w sumie to był, a nie pływał, bo był bardzo gęsty) syrop/koncentrat z owocami, a gdzie niegdzie przebijały jasne plamy jogurtu, jak jakaś śmietana. Pachniał mandarynką i śmietanką.
Koncentrat z owocami okazał się nie być przesłodzonym syropem - na dobrą sprawę nie wiem nawet czy miał w sobie dodatkowy cukier. Składał się z cząstek mandarynki (limonki nie zauważyłam) i jej soku, mocno skoncentrowanych i tylko przez to słodkich. Nie był ani syropem z cukrem, ani sosem z sokiem cytrynowym. Smakował mandarynką oraz świeżością limonki - chyba bardziej jej skórki niżeli wnętrza, ale jej aromat był obecny jak najbardziej. Słodki za sprawą samych owoców, tak mi się wydaje. Nie był orzeźwiający ani kwaśny, lecz czuć było, że to nie słodkie np. truskawki, a jednak mandarynka (czyli cytrus, lecz w wersji słodkiej) i limonkowa skórka.
Jeszcze ciekawsza była baza. Sama w sobie naturalna, tyle że słodzona. Tak bardzo gęsta, że spokojnie mogłaby być zamiennikiem 18% śmietany. Kremowa w konsystencji (nie galaretkowata), gładka, lekko błyszcząca, bardzo tłuściutka. W smaku była jak... śmietana, gęsta, posłodzona śmietana. Nie jakaśtam śmietanka jak do kawy, po prostu normalna śmietana :D Wiem, nie była nią, była tylko "śmietankowa", ale producent jak najbardziej mógł nazwać jogurt "śmietaNOWYM" zamiast "śmietaNKOWYM" - a nikt nie zarzuciłby mu kłamstwa. Jedzony wraz z dodatkiem owoców łączył w sobie ogromną śmietanowość bazy z ciekawym koncentratem owocowym.
Nie mogłam się jednak powstrzymać i ze zwykłej ciekawości wymieszałam całość. Dopiero wtedy ukazały się cząstki mandarynki, a jogurt zyskał delikatnie pomarańczową barwę. Wcale mocno się nie rozrzedził, heh, dalej był bardzo gęsty. Po zmieszaniu był coś jak Bon creme choco. Co jednak zauważyłam - po zmieszaniu zniknął aromat limonki, a pozostała sama mandarynka; to było dość ciekawe.
Warto było go kupić, nawet za taką cenę, dla zwykłego poszerzenia horyzontów myślowych. Nie przypuszczałam nigdy, że jogurt może być TAK gęsty i TAK śmietanowy. Ludzie, jak widzicie napis "kremowy" na jogurcie czy "śmietankowy" - to wciąż jest małe prawdopodobieństwo, że dostaniecie coś w takiej konwencji jak Movenpick. Wybór smaków (ogólnie europejskich) jest też pociągający. Karmel, truskawka-guawa, mango-wanilia, malina-marakuja, czekolada, mango-liczi, malina-limetka -> nie widziałam takich jogurtów u nikogo innego, a smaków pitnych nawet nie liczę, bo to zupełnie inny produkt. Nie każdemu będzie odpowiadać taka tłustość i śmietanowość smaku - ale polecam spróbować z czystej ciekawości. Ja bardzo chętnie spróbuję innego smaku, z tych ciekawszych propozycji oczywiście, jak tylko zobaczę w sklepie po akceptowalnej cenie.

Ocena : 5/6
Kaloryczność : 183 kcal/100 g, 274,5 kcal/opak. 150 g
Zakupione : Real
Cena : 3,39 zł

środa, 1 czerwca 2011

Kawa Davidoff cafe grande cuvee fine aroma 100% arabica, Tchibo

100 g, śmieszne opakowanie.
Poprzednia - rich aroma, wydawała się mniej przystępna i bardziej mocna. Ta natomiast jest subtelniejsza w sile, ale aromat ma zdecydowany - na zasadzie porównania normalnej gorzkiej czekolady do takiej z wysoką zawartością kakao (mocno wytrawnej).
Smaczny prezent na dzień dziecka :)

Ocena : w granicach 5/6

Czekolada Milka malinowy krem (raspberry cream), Kraft foods

100 g.
Białko 4,4, węglowodany 58 (cukry 55), tłuszcz 29,5 (nasycony 16,5), błonnik 0,9, sód 0,67. Czekolada mleczna z mleka alpejskiego z nadzieniem mlecznym o smaku malinowym 30% i owocowym nadzieniem malinowym 20%.
Cukier, owocowe nadzienie malinowe (cukier, syrop g-f, przecier malinowy 14%, substancja utrzymująca wilgoć - syrop sorbitolowy, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, substancja żelująca - pektyna amidowana, aromat, barwnik - koszenila), tłuszcz roślinny, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, serwatka w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz mleczny, śmietanka w proszku 1,7%, pasta z orzechów laskowych, emulgator - lecytyna sojowa, aromaty. Masa kakaowa min. 30%.
Mimo iż tłuszcz roślinny w czekoladach milki wybija się przed tłuszcz kakaowy, to jednak w tych czekoladach jest to coś, co powoduje, iż czekolady te bardzo mi smakują. Nie przepadam za nadzieniami na bazie śmietanki, jednakże ta wersja zawiera normalne nadzienie malinowe, jakby żelowe, w ilości 30% całości oraz bazę pod to nadzienie - śmietankowe nadzienie malinowe w ilości 20%. Nadzienie łącznie stanowi zatem 50%.
Czytałam recenzje tej czekolady w sieci i zazwyczaj nie były pozytywne. Mówiono o niej, że jest dość kiepska - smak nie taki, jak do końca powinien i że zdecydowanie za słodka. Kocham maliny i rzeczy malinowe, musiałam więc przekonać się na własnej skórze :)

3 rzędy po 5 kostek = 15 sztuk. 515 kcal w tabliczce. Zatem przypada ok. 35 kcal w 1 kostce.
Nadzienie mleczne poprowadzone jest przez całość czekolady, przez co gdy nie jest schłodzona - bardzo ciężko się ją łamie, w sumie nie da się łamać... ją się "dzieli" :D Natomiast nadzienie owocowe, jakby żel malinowy, pozamykany jest w każdej kostce osobno - jest półpłynny. Po rozdziabaniu kostki samoczynnie nie wycieka, ale w kontakcie z palcami mocno się lepi (nie tylko z palcami, przykleja się do wszystkiego). Po schłodzeniu nadzienie mleczne staje się jeszcze bardziej stałe, konkretne, natomiast żel nie straszy, że zaraz pocieknie, jest bardziej gęsty, a i sama czekolada da się połamać zamiast podzielić.

Otwarciu opakowania towarzyszył mi bardzo przyjemny, intensywnie malinowy zapach. Takich fajnych, cierpkich malin, nie malino-podobnych. Jak z jakiegoś sorbetu na zimno. Nadzienie jest mleczno-żelowe, dwie warstwy, ale obie mają mieć malinowy smak, tyle że mleczne ma być mleczno-malinowe, a żel - jak do lodów czy temu podobnych, już typowo malinowy (woda z cukrem i zagęstnikiem jakimś oraz maliny). Przecier malinowy to aż 14%, zatem czekolada po prostu MUSI malinowa być. Kocham maliny. Jak wypadła więc ta czekolada? Od długiego czasu poszukiwałam produktów, które nie miałyby nadzienia mlecznego-owocowego, a nadzienie typowo żelowe (lecz nie płynne) lub nawet galaretkę. Cóż - tu jest połączenie. Wracając do aromatów.
Czekolada na zewnątrz - to typowa mleczna czekolada milki. Pasta z orzechów laskowych nadaje jej takie charakterystyczne "coś", kremowość, błogość, która przyćmiewa stosowanie tłuszczy również roślinnych. Nadzienie mleczne w istocie jest aromatyzowane maliną. Mleczno-słodkie z aromatem maliny. Aromat jest mniej sztuczny niż w przypadku ich Alpejskiego mleczka, choć nie wydaje się tak prawdziwy jak w zapachu. Żel natomiast jest bardzo słodziutki, taka właśnie mocno gęsta polewa do lodów, gofrów. Dobry, iście malinowy. 
Połączenie słodkiej czekolady, słodkiego mleczno-malinowego nadzienia i żelu cukrowego daje jednak odrobinę zbyt słodką mieszankę. Wydaje się, że czekolady z orzechami laskowymi / migdałami / arachidami / nerkowcami, nawet bakaliami są bardziej wyważone. Jeśli wersja malinowa jest taka słodziutka, to naprawdę boję się próbować smaku toffi...

Ocena : 5/6
Kaloryczność : 515 kcal/tabliczka 100 g, 15 kostek
Zakupione : Carrefour
Cena : 2,79 zł

Delicje paryskie o smaku limonki, Delicpol, Biedronka

 
Poprzednio oceniałam truskawkowe.
Opakowanie 300 g, czyli "podwójne" (2 rządki delicji po 12 szt.).
Na 100 g (1/3 opakowania) : 4 białka, 69,5 węglowodanów (55 cukrów), 6,5 tłuszczu (3,4 nasyconego), 2 błonnika i 0,1 sodu.
"Biszkopty z galaretką o smaku limonki w czekoladzie" :
galaretka 48% (cukier, woda, syrop glukozowy, zagęszczony sok jabłkowy, pektyna, kwas cytrynowy, cytrynian trisodowy, naturalny aromat limonkowy);
biszkopt 37% (mąka pszenna, cukier, jaja, woda, skrobia ziemniaczana i pszenna, glukoza, syrop g-f, emulgatory e471 i e475, olej rzepakowy, substancje spulchniające e500ii i e450i, aromat, sól, beta-karoten);
czekolada 15% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, e 476, aromat).
Biszkopt i czekolada taka sama. Konsystencja galaretki również. Zatem jakie są różnice?
Smak limonki-owocu jest mocno cytrusowy, nie jest to cytryna; pomelo to też coś innego od pomarańczy/cytryny przecież. Są więc dwa wyjścia jak oddać ten smak w słodkościach : postawić na kwaskowość, prawdziwą limonkowość lub bardzo zasłodzić smak i podać limonkę w wersji sugar. Tutaj wybrali raczej (lecz nie przesadnie) tą drugą wersję. Ja ubolewam, ale większość ludzi zapewne będzie zadowolona. Galaretka jest słodka, próbuje być orzeźwiająca. Jedzona osobno nawet smakuje limonkowo, jednak jedzona z całością - ginie, znowu zostaje ciut zasłodzony, tym razem cytrusowy, smak.
Po zjedzeniu kilku sztuk nie robi się tak mdło jak przy truskawkowych - efekt limonki zatem działa. Wydaje mi się jednak, iż można je było zrobić lepiej. Można zjeść, chociaż truskawkowe (a ja przecież nie lubię truskawkowych rzeczy) odrobinę lepsze. Zważywszy jednak na pyszny biszkopt, w porządku czekoladę i jednak dość smaczną galaretkę - warto taki smak spróbować :) Niestety - to limitowana seria; już teraz nie widziałam jej w sklepie.

Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 357 kcal/100 g, 45 kcal/1 szt. (12,5 g)
Zakupione : Biedronka
Cena : 3,49 zł

Drażetki o smaku owocowym Ups, Biedronka

A'la tic taci. Wyprodukowano dla Jeronimo Martins. 16 g. W 100 g : białko 0,12... węglowodany 98,23... tłuszcz 0,10.
5 kolorów. Fioletowe 6 szt, żółte 13 szt., pomarańczowe 3 szt., różowe 5 szt., zielone 10 szt. Łącznie 37, czyli więcej niż tic tac. Pastylki się błyszczą i odstraszają ludzi dorosłych kolorem. W składzie nie mają ani mililitra soku owocowego... Cukier, kwas cytrynowy, skrobia ryżowa, mąka ryżowa, guma arabska, maltodekstryna, aromaty, syrop glukozowy, stearynian magnezu, koszenila, chlorofilina, antacyjany, kurkumina, wosk carnauba.
Smaki owocowe, różne od siebie, choć czasem trudno stwierdzić co to. Pomarańczowe - smakują pomarańczowo, porównywalne do tic taca. Fioletowe - przypominają winogrono - smaczne, bardzo chemiczne, winogrono z liczi od tic tac zdecydowanie smaczniejsze. Zielone miały być chyba jabłkowe? albo jakieś limonkowe? Naprawdę nie wiem. Żółte nie przypominają żadnego smaku. Różowe - coś jak malina. W odbiorze gorsze od tic taców, ale to przecież podróba, poza tym : owocowa, a bez soków owocowych.
W strukturze lekko ziarniste, jak oryginał, ale chyba bardziej hm, chrupkie? Można zjeść, dzieciom spodobają się kolory. Ja więcej nie kupię.

Ocena : 3,5/6
Kaloryczność : 394,3 kcal/100 g; mniej niż 2 kcal/szt. (1,71)
Zakupione : Bied
ronka
Cena : 0,79 zł

Otręby granulowane z czarną porzeczką, Kupiec

130 g. Porcja 20 g, to niby "two tablespoons". Na 100 g : 12,8 g białka, 34 węglowodanów, 8,8 tłuszczu i 31 g błonnika. Hm. Moje "pudełeczko" to 30 g i ok. 5 łyżek do zupy - nie wiem, może mam mniejsze łyżki? Inna kwestia, że ciężko było naraz dużo otrębów przenieść na niej, bo spadały, rozsypywały się.
Na początku paczki - duże, ładne granulki, potem zamieniają się w pył. Otręby, na szczęście granulowane, a nie saute-naturalne, ładnie pachną czarną porzeczką, ale nie jest to intensywny zapach.
Otręby w wersji granulowanej są łatwiejsze w odbiorze od klasycznych otrębów. Oczywiście - smakują jak próchno, jak wiórki drewna, ale przez zgranulowane (a w tym przypadku też smak czarnej porzeczki) - daje się je zjeść z czymś - u mnie akurat był to serek homogenizowany i pokrojone jabłko.
Jak na otręby - w porządku. Płatki lub musli są jednak zdecydowanie smaczniejsze ;)

Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 328 kcal/100 g
Zakupione : Auchan
Cena : 2,48 zł

Serek homogenizowany naturalny MenuB, Mlekovita

Obok suszonej śliwki, jabłka-gruszki i głogu-jeżyny.
Auchan, w którym go kupiłam, zadziwia mnie, że ma go w sprzedaży. Wydaje mi się, że nie widziałam go w Carrefourze czy Realu. Naturalnego wcześniej nie próbowałam, bo byłam rozkochana w Maćkowym 0% (opakowanie 250 g), ale oczywiście go nie było - tylko smakowe (a mi potrzebny był akurat naturalny beztłuszczowy), więc musiałam się jakoś ratować. 
Na wierzchu zebrało się trochę "wody" (vel. serwatki), to normalne.
Serek nie był taki galaretkowaty jak ten od Maćkowego 0%, był bardziej homo-homogenizowany (styl wszelkich twarożków typu własnie Menu B, Danio). Nie był leisty, ale wpadał właśnie w twarożek (co widać na zdjęciu), ale starczyło go lekko dotknąć i już był zupełnie gładki. Nie był kwaśny, był po prostu bardzo naturalny.
Smaczny, sycący, gęsty, naturalny; w dodatku beztłuszczowy - co się chwali. Szkoda, że nie jest trochę tańszy.

Ocena : 5/6
Kaloryczność : 49 kcal/opak. 130 g
Zakupione : Auchan
Cena : 1,68 zł