Batoniki te przechodziły przemiany, stanęło na wersji czekoladowej, kawowej i malina/truskawka? (były jeszcze chyba żurawinowe? i orzechowe?). Od dłuższego czasu zalegały mi w szafce, nadeszła pora się nimi zająć. Skoro nie pałam miłością do smaku kawy, musi być on naprawdę dobrze podany, by mi smakował. I tak jest właśnie z tym batonikiem.
Białko 7,1%, węglowodany 68,9%, tłuszcz 11,5%. Wielkość 25 g. "Baton zbożowy o smaku kawy z mlekiem." Syrop g-f, płatki owsiane 23%, polewa tłuszczowa 20% (cukier, tłuszcz palmowy, odtłuszczone mleko w proszku, laktoza, lecytyna sojowa), ekstrudat ryżowo-pszenny (...), płatki kukurydziane (...), płatki pszenne (...), maltodekstryna, olej palmowy, aromat kawowy, lecytyna sojowa, sól. Niebardzo dietetyczny jak widać :)
Batonik duży nie jest i trudno się nim najeść, stanowi bardziej właśnie przekąskę, dodatek. Od spodu podlany jest polewą, domniemam o smaku mlecznym, skoro aromat kawy zamknięty jest w zlepku płatków. Polewę widać również po bokach, nie jest ona jednak gruba - jest dodatkiem, uzupełnia smak. Jak każdy batonik zbożowy - również i Smako nie ma bardzo zbitej konsystencji, w palcach łatwo się rozdziela, zalepiając wszystko po drodze, heh. Pachnie zbożami, sztucznym mlekiem i delikatnie kawą. Składa się, jak podałam, z kilku różnych rodzajów płatków, które można rozróżnić po przyjrzeniu się - to plus, że jest ich kilka rodzajów (a minus, że tą tak mocno zlepione cukrowymi rzeczami). Smakuje słodkimi płatkami zbożowymi, głownie chrupiącymi (na tyle, na ile mogą chrupać z taką warstwą cukru i syropu na sobie) i kawą, a polewa nadaje smak mleczny, choć sama w sobie jakaś wybitna nie jest. Nie zawiera w sobie smaku płatków prażonych/pieczonych, który to nasuwa mi się, gdy jem batoniki Nestle Fitness (tam też skład zbożowy jest inny). Nie umiem określić czy smak "kawy z mlekiem" odpowiada macchiato czy latte, wiem tylko iż skupia w sobie trzy smaki : mleko, kawa i cukier.
Pomijając zatem niewielką gramaturę (ale przeciętną dla wszystkich tego typu batonów) i lepką konsystencję - bardzo dobry.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 102 kcal/szt. 25 g
czwartek, 7 kwietnia 2011
Płatki owsiane Nesvita o smaku muffinki, z mlekiem i rodzynkami, Nestle
Z serii limitowanej, jako "nowość" w styczniu/lutym, ja kupiłam jeszcze przed Bożym Narodzeniem ;)
Białko 10,5%, węglowodany 69% (cukry 20,5), tłuszcz 7,1% (nasycony 2,3), błonnik 6%, sól 0,05%. Skład : płatki owsiane 68%, cukier, mleko pełne w proszku 9,4%, rodzynki 6%, aromaty, sól.
Po zalaniu i odczekaniu paru minut (pod przykryciem).Po wymieszaniu.
Przechodząc do sedna : o ile rodzynek kilka było, nie były nawet takie złe; o ile był smak mleczny (sztuczny) z mleka w proszku; to smaku muffinki się tam nie doszukałam, a bardzo się starałam. Albo mam inne wyobrażenie o muffince, albo Nesvicie coś nie wyszło. Płatki były po prostu słodkie (nie tak jak cukier, ale jako posiłek po prostu słodkie były), co było uzupełnione dodatkowo przez słodkie rodzynki. Może nie takie słodziutkie jak smak sernikowy, ale jednak. Od sernikowego zdecydowanie mniej mi smakowały.
Kochane Nestle, nie wystarczy płatków posłodzić, dodać mleka w proszku, rodzynek i bliżej nieokreślonych aromatów, by uzyskać smak muffinki; postarajcie się mocniej ;)
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 197 kcal/opak. 50 g
Białko 10,5%, węglowodany 69% (cukry 20,5), tłuszcz 7,1% (nasycony 2,3), błonnik 6%, sól 0,05%. Skład : płatki owsiane 68%, cukier, mleko pełne w proszku 9,4%, rodzynki 6%, aromaty, sól.
Po zalaniu i odczekaniu paru minut (pod przykryciem).Po wymieszaniu.
Przechodząc do sedna : o ile rodzynek kilka było, nie były nawet takie złe; o ile był smak mleczny (sztuczny) z mleka w proszku; to smaku muffinki się tam nie doszukałam, a bardzo się starałam. Albo mam inne wyobrażenie o muffince, albo Nesvicie coś nie wyszło. Płatki były po prostu słodkie (nie tak jak cukier, ale jako posiłek po prostu słodkie były), co było uzupełnione dodatkowo przez słodkie rodzynki. Może nie takie słodziutkie jak smak sernikowy, ale jednak. Od sernikowego zdecydowanie mniej mi smakowały.
Kochane Nestle, nie wystarczy płatków posłodzić, dodać mleka w proszku, rodzynek i bliżej nieokreślonych aromatów, by uzyskać smak muffinki; postarajcie się mocniej ;)
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 197 kcal/opak. 50 g
Serek wiejski polski, lekki ze szczypiorkiem Mlekovita, Biedronka
Białko 9,9%, węglowodany 2,7%, tłuszcz 2,5%. Opakowanie 200 g. Ziarno twarogowe, śmietanka pasteryzowana, wsad szczypiorkowy (szczypior 3,8%, skrobia mod. kukurydziana e1422, syrop g-f, aromat), sól. Proponowana porcja - 50 g (1/4 opakowania - dobre sobie...).
Mlekovita produkuje pod swoją marką serek wiejski, również lekki 3% (opakowania chyba 150 g), jednak przez współpracę z Biedronką zrobili też serek lekki ze szczypiorkiem. Nie widziałam do tej pory, choć zapewne istnieją, serków smakowych lekkich - szczypiorkowych, a serki typu brzoskwinia/truskawki/ananas pomijam, gdyż są słodkie, a opisuję przecież wytrawny ;) Mlekovita proponuje też większe opakowanie (tu akurat jest sporo serków normalnych po 200 g, ale ponownie nie lekkich-smakowych).
Będąc przywiązana do Piątnicy, oryginalnej Mlekovity lub Łowicza (w wiersjach lekkich, naturalnych) - odrobinę bałam się spróbować wytworu dla Biedronki, w dodatku smakowego. Niepotrzebnie. Kupiłam ten serek już jakiś czas temu, teraz było drugie podejście.
W zapachu twarogowo-szczypiorkowy, ale łez nie wyduszał z oczu. Zawierał nieco za dużo śmietanki w stosunku do twarożku (porównując do Piątnicy), ale starczyło go porządnie wymieszać, by stał się normalniejszy.
Szczypiorek w ilości 3,8% nie przeważał ani na oko, ani w smaku. Było go czuć, ale przez długotrwałe siedzenie w słono-słodkiej śmietance stracił większość swojego smaku - nie było mu blisko ani do świeżego (wyciskającego łzy), ani do suszonego (zasuszony wiór, który jednak ma swój urok). Nie jestem przekonana czy producent naprawdę musiał dodawać skrobię i syrop g-f, przecież wersja naturalna obywa się bez tych dodatków. Może w ten sposób chciał jeszcze mocniej zbić ilość tłuszczu (i tym samym kilokalorii) - zastępując część ziarna twarogowego śmietanką ze skrobią? Nie wiem. Muszę jednak przyznać, że w ten sposób dobrane do siebie składniki (w takich proporcjach) stworzyły bardzo smaczny serek. Nie powiedziałabym, że był słodkawy (od syropu), ale miał w smaku dodatkowe coś porównując do serka naturalnego ze świeżym szczypiorkiem (nie dodaję wtedy żadnego cukru ani skrobii, naturalnie). Ziarna serka typowo dla Mlekovity/Piątnicy lekko sprężyste, ale rozpadające się pod naciskiem, zatem nie gumowe; smaczne.
Serek wiejski jest czymś, co trzeba lubić. Ja sama odkryłam taki produkt dopiero nieco ponad rok temu, wcześniej nie miałam pojęcia, iż jest coś takiego - znałam tylko zwykły biały twaróg i rozrabiałam go ze śmietaną/kefirem/jogurtem naturalnym (wiedziałam też o istnieniu twarogów kremowych, sernikowych, również takich już ze śmietanką). Jedząc serek wiejski pierwszy raz w życiu - nie posmakował mi, ale za drugim razem byłam już do niego przekonana. Jest idealny (po odsączeniu) do kanapek (na chlebie lub waflach ryżowych) lub sam w sobie jako sposób na zapełnienie głodnego żołądka - lekki, pożywny (dużo białka), sycący (bardziej od jogurtu). Konkludując - Mlekovita zrobiła dobry produkt. Atutem jest też jego cena w Biedronce - niższa od Piątnicy w zwykłym sklepie, a dostaje się więcej serka, w dodatku smakowego.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 73 kcal/100 g, 146 kcal/opak. 200 g (Piątnica ma 81, Łowicz i Milandia 83)
Mlekovita produkuje pod swoją marką serek wiejski, również lekki 3% (opakowania chyba 150 g), jednak przez współpracę z Biedronką zrobili też serek lekki ze szczypiorkiem. Nie widziałam do tej pory, choć zapewne istnieją, serków smakowych lekkich - szczypiorkowych, a serki typu brzoskwinia/truskawki/ananas pomijam, gdyż są słodkie, a opisuję przecież wytrawny ;) Mlekovita proponuje też większe opakowanie (tu akurat jest sporo serków normalnych po 200 g, ale ponownie nie lekkich-smakowych).
Będąc przywiązana do Piątnicy, oryginalnej Mlekovity lub Łowicza (w wiersjach lekkich, naturalnych) - odrobinę bałam się spróbować wytworu dla Biedronki, w dodatku smakowego. Niepotrzebnie. Kupiłam ten serek już jakiś czas temu, teraz było drugie podejście.
W zapachu twarogowo-szczypiorkowy, ale łez nie wyduszał z oczu. Zawierał nieco za dużo śmietanki w stosunku do twarożku (porównując do Piątnicy), ale starczyło go porządnie wymieszać, by stał się normalniejszy.
Szczypiorek w ilości 3,8% nie przeważał ani na oko, ani w smaku. Było go czuć, ale przez długotrwałe siedzenie w słono-słodkiej śmietance stracił większość swojego smaku - nie było mu blisko ani do świeżego (wyciskającego łzy), ani do suszonego (zasuszony wiór, który jednak ma swój urok). Nie jestem przekonana czy producent naprawdę musiał dodawać skrobię i syrop g-f, przecież wersja naturalna obywa się bez tych dodatków. Może w ten sposób chciał jeszcze mocniej zbić ilość tłuszczu (i tym samym kilokalorii) - zastępując część ziarna twarogowego śmietanką ze skrobią? Nie wiem. Muszę jednak przyznać, że w ten sposób dobrane do siebie składniki (w takich proporcjach) stworzyły bardzo smaczny serek. Nie powiedziałabym, że był słodkawy (od syropu), ale miał w smaku dodatkowe coś porównując do serka naturalnego ze świeżym szczypiorkiem (nie dodaję wtedy żadnego cukru ani skrobii, naturalnie). Ziarna serka typowo dla Mlekovity/Piątnicy lekko sprężyste, ale rozpadające się pod naciskiem, zatem nie gumowe; smaczne.
Serek wiejski jest czymś, co trzeba lubić. Ja sama odkryłam taki produkt dopiero nieco ponad rok temu, wcześniej nie miałam pojęcia, iż jest coś takiego - znałam tylko zwykły biały twaróg i rozrabiałam go ze śmietaną/kefirem/jogurtem naturalnym (wiedziałam też o istnieniu twarogów kremowych, sernikowych, również takich już ze śmietanką). Jedząc serek wiejski pierwszy raz w życiu - nie posmakował mi, ale za drugim razem byłam już do niego przekonana. Jest idealny (po odsączeniu) do kanapek (na chlebie lub waflach ryżowych) lub sam w sobie jako sposób na zapełnienie głodnego żołądka - lekki, pożywny (dużo białka), sycący (bardziej od jogurtu). Konkludując - Mlekovita zrobiła dobry produkt. Atutem jest też jego cena w Biedronce - niższa od Piątnicy w zwykłym sklepie, a dostaje się więcej serka, w dodatku smakowego.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 73 kcal/100 g, 146 kcal/opak. 200 g (Piątnica ma 81, Łowicz i Milandia 83)
środa, 6 kwietnia 2011
Pianka z galaretką w czekoladzie Duet, Mieszko
Przekopując szuflady - natrafiłam na takie coś. Z kolekcji Mieszka. Ni to ptasie mleczko, ni to galaretka w czekoladzie. Napis głosi "wyrób w czekoladzie". Środek składa się z dwóch warstw : białej pianki a'la ptasie mleczko oraz owocowej galaretki.
Cukier, syrop glukozowy, czekolada 20% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz roślinny, tłuszcz mleczny, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, aromat), zagęszczony sok owocowy, kwas cytrynowy, substancja żelująca agar, białko jaja kurzego w proszku, aromaty, barwniki - antocyjany, kurkumina. Masa kakaowa w czekoladzie min. 40%. Orzechy arachidowe i mleko - wiadomo.
Galaretki w czekoladzie lub ptasie mleczko generalnie mocno nie pachną - trochę to czekoladą, trochę cukrem, może sokiem owocowym. Duet pachniał lekko czekoladą oraz wieloma innymi zapachami, których nie umiałam zidentyfikować.
Na obrazku widać, iż warstwa pianki jest nieco grubsza od galaretki, a czekolada nie jest mocno gruba. To może od czekolady - przyjemnie krucha; mimo iż zawierała w sobie tłuszcze roślinne i to przed tłuszczem kakaowym, była dość smaczna, jak na tego typu czekoladę oczywiście; nie była mocno słodka (gorzka nie była, ale do słodyczy Milki dużo jej brakowało). Pianka nijak miała się do ptasiego mleczka Wedla czy alpejskiego mleczka Milki - pianka była o wiele mniej puszysta, lekko żelowa właśnie, delikatnie kwaskowa, chyba miała imitować smak śmietankowy? Generalnie z pianką dość kiepsko - pianki smakowe Mieszko produkował ciut lepsze. A galaretka? Problem polegał na tym, iż była wielosmakowa - malina, jagoda? i cytryna - misz-masz. Nie dało się zidentyfikować konkretnego smaku, była po prostu owocowa, kwaskowo-owocowa, w miarę niesłodka; była też dość gęsta/zbita/twarda - znów sporo jej brakowało do galaretek z mieszanki krakowskiej Wawla. Plus taki, że sok owocowy nadawał jej porządny aromat, miała więc dość intensywny smak.
O ile mojej mamie smakowała najbardziej z puli : galaretki Solo, pianki i Duet; to mi smakowała całkiem przeciętnie. Mam wrażenie, iż producent nie przyłożył się porządnie do jej zrobienia. Zajadać się nią nie będę. Jednak żeby nie było - bardzo zła też nie była :)
Ocena : 4/6
Kaloryczność : not known, 70 kcal/sztuka ?
O ile mojej mamie smakowała najbardziej z puli : galaretki Solo, pianki i Duet; to mi smakowała całkiem przeciętnie. Mam wrażenie, iż producent nie przyłożył się porządnie do jej zrobienia. Zajadać się nią nie będę. Jednak żeby nie było - bardzo zła też nie była :)
Ocena : 4/6
Kaloryczność : not known, 70 kcal/sztuka ?
wtorek, 5 kwietnia 2011
Jogurt kremowy z kawałkami czekolady Bon Creme choco pomarańczowy, Biedronka, Bakoma
Są trzy wersje smakowe, jest jeszcze wiśniowy - do oceny później i banan, jednak w moim sklepie go nie było, toteż nie mogłam go zakupić.
Jakie było moje oczekiwanie? Kremowy - czyli w miarę gęsty jogurt, śmietankowy, z kawałeczkami/drobinkami owocowymi i wiórkami czekoladowymi jak w stracciatelli. Co się okazało?
Białko 2,3%, węglowodany 14,7% (cukry 13,5), tłuszcz 9,4% (nasycony 5,6), błonnik 0,1%, sód 0,03%. Pomarańcze 6%, czekolada 1,8%. Mleko pasteryzowane, śmietanka pasteryzowana, wsad pomarańczowo-czekoladowy (pomarańcze, cukier, kawałki czekolady, syrop g-f, aromaty, barwniki - koncentrat z krokosza barwierskiego i koncentrat z marchwii), cukier, białka mleka, zagęstnik skrobia kukurydziana mod. Zawiera żywe bakterie jogurtowe. Opakowanie 150 g.
W zapachu - aromat pomarańczy i gorzkiej czekolady. W kolorze - jogurt lekko pomarańczowy, powiedziałabym iż odrobinę za kolorowy, ale to wina barwników. Bardzo duże wiórki czekolady. Bardzo kremowa, gęsta konsystencja. Gęstszy od Gracji Mullera (on akurat "kremowy" nie jest). Jednak gęstość zawdzięcza nie żelatynie/karagenowi, a jedynie skrobi i obecności śmietanki. W smaku - niebo na ziemi. Bez problemu można było odnaleźć fragmenty pomarańczy - prawdziwej, a nie soku pomarańczowego; i te ogromne wiórki pysznej czekolady, która nie dodawała słodyczy (nie zasładzała), gdyż wydaje mi się, iż była gorzka. Wszystkie aromaty bardzo dobrze ze sobą połączone - ani nie zjada się pomarańczy w mleku, ani typowej stracciatelli. Nie mogłam się oderwać od kubeczka. Jedyne zastrzeżenie mam do zawartości tłuszczu - nie jest to zbyt zdrowe.
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 153 kcal/100 g, 230 kcal/opak. 150 g
Jakie było moje oczekiwanie? Kremowy - czyli w miarę gęsty jogurt, śmietankowy, z kawałeczkami/drobinkami owocowymi i wiórkami czekoladowymi jak w stracciatelli. Co się okazało?
Białko 2,3%, węglowodany 14,7% (cukry 13,5), tłuszcz 9,4% (nasycony 5,6), błonnik 0,1%, sód 0,03%. Pomarańcze 6%, czekolada 1,8%. Mleko pasteryzowane, śmietanka pasteryzowana, wsad pomarańczowo-czekoladowy (pomarańcze, cukier, kawałki czekolady, syrop g-f, aromaty, barwniki - koncentrat z krokosza barwierskiego i koncentrat z marchwii), cukier, białka mleka, zagęstnik skrobia kukurydziana mod. Zawiera żywe bakterie jogurtowe. Opakowanie 150 g.
W zapachu - aromat pomarańczy i gorzkiej czekolady. W kolorze - jogurt lekko pomarańczowy, powiedziałabym iż odrobinę za kolorowy, ale to wina barwników. Bardzo duże wiórki czekolady. Bardzo kremowa, gęsta konsystencja. Gęstszy od Gracji Mullera (on akurat "kremowy" nie jest). Jednak gęstość zawdzięcza nie żelatynie/karagenowi, a jedynie skrobi i obecności śmietanki. W smaku - niebo na ziemi. Bez problemu można było odnaleźć fragmenty pomarańczy - prawdziwej, a nie soku pomarańczowego; i te ogromne wiórki pysznej czekolady, która nie dodawała słodyczy (nie zasładzała), gdyż wydaje mi się, iż była gorzka. Wszystkie aromaty bardzo dobrze ze sobą połączone - ani nie zjada się pomarańczy w mleku, ani typowej stracciatelli. Nie mogłam się oderwać od kubeczka. Jedyne zastrzeżenie mam do zawartości tłuszczu - nie jest to zbyt zdrowe.
Ocena : 5,5/6
Kaloryczność : 153 kcal/100 g, 230 kcal/opak. 150 g
Musli Vitelle wiosenne przebudzenie, Goody, Lidl
Jedna z czterech wersji, zgapili po Lubelli. Sypkie musli z dodatkami.
Białko 8,1%, węglowodany 69% (cukry 27,6), tłuszcz 5,2% (nasycone 0,9), błonnik 6,8%, sód 0,2%. Mieszanina płatków zbożowych z chipsami bananowymi, granulatem wiśni i maliny oraz kawałkami truskawek liofilizowanych. Płatki zbożowe 80% (owsiane, kukurydziane, cukier, syrop g-f, ekstrudat ryżowy, żytnie, olej palmowy, lecytyna sojowa, aromat. Chipsy bananowe 10%, granulat o smaku wiśni 4,6% (zagęszczony przecier jabłkowy i wiśniowy, syrop g-f, cukier, substancja utrzymująca wilgoć glicerol, błonnik pszenny, kwas jabłkowy, tłuszcz roślinny, substancja żelująca pektyna, koncentraty roślinne - marchew, jagoda, czarna porzeczka i czarna marchew), granulat o smaku maliny 4,4% (syrop g-f, zagęszczony przecier jabłkowy i malinowy, cukier, glicerol, błonnik pszenny, olej roślinny, koncentraty roślinne - marchwiowy, jagodowy, czarna porzeczka, pektyna, aromat), kawałki truskawek liofilizowanych 1%.
Na płatki składają się cztery podstawowe składniki : owsiane - najwięcej, kukurydziane - bardzo lekkie (niestety oblepione syropem/cukrem), ekstrudat ryżowy - zabawne, leciutkie kuleczki i żytnie - pstrokate, ciemniejsze. Smakują tak, jak mają smakować. Taka ich mieszanina dobrze smakuje. Są sypkie, nie posklejane, ale bawiąc się "w musli" paluchami - można się odrobinkę zatłuścić.
Chipsów bananowych jest ponoć 10%. Jednak nie wyglądają zbyt atrakcyjnie. Jakby były przesmażane w starym tłuszczu conajmniej dwukrotnie. W smaku na szczęście przypominają banany, posłodzone banany; chrupią. Truskawek jest bardzo mało - ów 1%, ich kawałki nie są ogromne, ale trafiły mi się też dwie większe sztuki. Smakują normalnie, jak wysuszone truskawki. Natomiast granulat o smaku wiśni i maliny... nie różni się między sobą kolorem i ciężko stwierdzić które jest które. To nieco nieregularna, mała kosteczka z zamkniętym w sobie aromatem przecieru owocowego i cukru. Zdecydowanie mogli dać po prostu suszone owoce. Jest twardy, lekko gumowy. Broni się tym właśnie, iż jest mocno aromatyczny za sprawą przecierów. Wybierając granulat z musli i jedząc go osobno, po kosteczce, można na siłę rozpoznać smaki, lecz nie dałabym sobie ręki uciąć czy to była akurat malina czy wiśnia. Malina jest chyba nieco bardziej kwaskowa od wiśni.
Dla mnie odrobinę za słodkie.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 369 kcal/100 g, 184 kcal/saszetka 50 g
Dla mnie odrobinę za słodkie.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 369 kcal/100 g, 184 kcal/saszetka 50 g
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Kaszka z sosem jabłkowo-cynamonowym Delicata, Biedronka, Bacha
Miałam dziś stworzyć recenzję Manny porannej malinowej, jednak nieprzyjemnie mnie zaskoczyła - mimo ważności do 14.04 (dziś jest 4.04) - po otworzeniu pudełeczka, okazało się, iż jest spleśniała. Być może opakowanie było nieszczelne, cóż. Zatem musiałam improwizować i złapałam za kaszkę z Biedronki. Dostępne w niej Serduszko-kaszka mi nie smakowało, jednak Delicata jest produkowana na takiej samej zasadzie jak almetto-podobny serek przez Piątnicę czy serek wiejski przez Mlekovitę. Kaszka Delicata produkowana jest przez Bachę, to ci od Smakiji. Miałam więc szansę sprawdzić czy jest różnica z wersją oryginalną, w tym samym smaku (który udało mi się kiedyś zjeść).
Białko 2,8%, węglowodany 19,4% - dużo (cukry 14,6), tłuszcz 4,8% (nasycony 2,9), błonnik 0,4%, sód 0,04%. 104 g kaszki i 26 g sosu w osobnym kubeczku. Mleko pełne, sos jabłkowy 20% (jabłka 8%, syrop g-f, skrobia kukurydziana mod., zagęstniki - pektyna, karagen, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, cynamon 0,04%, aromat), śmietanka, cukier, kaszka manna pszenicy 6%. Zatem sporo sosu, nawet dużo owoców, "tylko" 2 zagęstniki w sosie.
Znana oku forma opakowania - dwa oddzielne kubeczki, cudownie utrudniające wymieszanie kaszki i sosu, gdyż nie da się wszystkiego wyjąć łyżeczką (tu przewagę mają kaszki z wsadem na dnie opakowania, ale to kwestia gustu). Kaszka jasna, mleczna, naturalna, skoro z mleka, śmietanki, cukru i kaszy - bez dodatków. Sos również nie ma sztucznych, ani nawet naturalnych, barwników, to się chwali. Kaszka w zapachu jest mleczna. Takaż jest również w smaku - bardzo mleczna, o wiele bardziej od innych :) nawet chyba od samej mlecznej Smakiji. Mniej gęsta od Manny porannej, ale na korzyść dla miłej ziarnistości i mleczności. Ku memu zdziwieniu - nie jest prawie wcale "żelatynowata", jak Smakija. To aż dziwne, by jeden producent swój produkt tak zepsuł, a produkując dla dyskontowej sieci zrobił coś tak fajnego. Jednak żeby nie było za fajnie - kwestia sosu. Ma w sobie nieco za dużo chemii, rekompensuje to przyjemnym zapachem - jabłek z szarlotki. Jednak deklarowane 8% jabłek jest w bardzo małych kawałkach - i do tego mam właśnie swoje "ale". Sos ze względu na specyfikę - jabłka z cynamonem - nie może być kwaśnawy jak wiśnia, to zrozumiałe, jest zatem dość słodki. Po zmieszaniu z kaszką słodycz ucieka i zostaje po prostu syropowy sos jabłko-cynamon. Cynamon jest odczuwalny w smaku, nie jest go jednak za dużo, nadaje ton, nie przeszkadza.
Bardzo dobry produkt. Skuszę się na inne smaki.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 132 kcal/100 g, 172 kcal/opak. 130 g
Białko 2,8%, węglowodany 19,4% - dużo (cukry 14,6), tłuszcz 4,8% (nasycony 2,9), błonnik 0,4%, sód 0,04%. 104 g kaszki i 26 g sosu w osobnym kubeczku. Mleko pełne, sos jabłkowy 20% (jabłka 8%, syrop g-f, skrobia kukurydziana mod., zagęstniki - pektyna, karagen, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, cynamon 0,04%, aromat), śmietanka, cukier, kaszka manna pszenicy 6%. Zatem sporo sosu, nawet dużo owoców, "tylko" 2 zagęstniki w sosie.
Znana oku forma opakowania - dwa oddzielne kubeczki, cudownie utrudniające wymieszanie kaszki i sosu, gdyż nie da się wszystkiego wyjąć łyżeczką (tu przewagę mają kaszki z wsadem na dnie opakowania, ale to kwestia gustu). Kaszka jasna, mleczna, naturalna, skoro z mleka, śmietanki, cukru i kaszy - bez dodatków. Sos również nie ma sztucznych, ani nawet naturalnych, barwników, to się chwali. Kaszka w zapachu jest mleczna. Takaż jest również w smaku - bardzo mleczna, o wiele bardziej od innych :) nawet chyba od samej mlecznej Smakiji. Mniej gęsta od Manny porannej, ale na korzyść dla miłej ziarnistości i mleczności. Ku memu zdziwieniu - nie jest prawie wcale "żelatynowata", jak Smakija. To aż dziwne, by jeden producent swój produkt tak zepsuł, a produkując dla dyskontowej sieci zrobił coś tak fajnego. Jednak żeby nie było za fajnie - kwestia sosu. Ma w sobie nieco za dużo chemii, rekompensuje to przyjemnym zapachem - jabłek z szarlotki. Jednak deklarowane 8% jabłek jest w bardzo małych kawałkach - i do tego mam właśnie swoje "ale". Sos ze względu na specyfikę - jabłka z cynamonem - nie może być kwaśnawy jak wiśnia, to zrozumiałe, jest zatem dość słodki. Po zmieszaniu z kaszką słodycz ucieka i zostaje po prostu syropowy sos jabłko-cynamon. Cynamon jest odczuwalny w smaku, nie jest go jednak za dużo, nadaje ton, nie przeszkadza.
Bardzo dobry produkt. Skuszę się na inne smaki.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 132 kcal/100 g, 172 kcal/opak. 130 g
niedziela, 3 kwietnia 2011
Kaszka mleczna Smakija light, Bacha
Opisując wersje smakowe (wiśnia, truskawka) pominęłam smak podstawowy : mleczny, czyli kaszka bez dodatków.
Białko 3,5%, węglowodany 16,2% (cukry 11,6), tłuszcz 0,9% (nasycony 0,6), błonnik 0,2%, sód 0,04%. I mocno skomplikowany skład : mleko częściowo odtłuszczone 85%, kaszka manna z pszenicy 7%, cukier (wnioskuję, iż ok. 8%, licząc procenty). Opakowanie 130 g.
Wspominałam przy ocenach innych kaszek, iż Smakija wydaje mi się jakaś taka żelkowata. Składniki ma normalne, powiedziałabym że domowe, mimo to przypomina wielkiego gluta, żelkę. Odstaje od opakowania, spada z łyżeczki. Po prostu nie jest przyjemnie kremowa jak Manna poranna. Taka gorsza, w mojej ocenie, jakość jest zaskoczeniem, gdyż Smakija nie dość, że jest droższa - ok. 30 gr, to ma jeszcze mniejsze opakowanie, przez to różnica jest jeszcze większa.
Wersja mleczna jest nawiązaniem do wersji śmietankowej nie-light. Mi nie przypomina kaszy zrobionej na wodzie (spotkałam się z takimi opiniami), zastrzeżenia mam takie jak powyżej. Dobre jest to, iż nie zasładza, jest mniej słodka od Manny porannej, może być więc dodatkiem do wytrawnych kanapek bez gwałtownej zmiany smaku. Jej mleczność w przypadku tego wariantu smakowego nie jest może porywająca, jednak nie jest niesmaczna. W konsystencji rzadsza od koleżanek z sosami owocowymi, co ma swoje uzasadnienie (gdyż tamte po wymieszaniu stają się takie same jak ta). Bez większych zachwytów. Dobre to, że nie ma prawie wcale tłuszczu, ma tylko sporo zwykłego cukru. Do spróbowania.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 88 kcal/100 g, 114 kcal/opak. 130 g
Białko 3,5%, węglowodany 16,2% (cukry 11,6), tłuszcz 0,9% (nasycony 0,6), błonnik 0,2%, sód 0,04%. I mocno skomplikowany skład : mleko częściowo odtłuszczone 85%, kaszka manna z pszenicy 7%, cukier (wnioskuję, iż ok. 8%, licząc procenty). Opakowanie 130 g.
Wspominałam przy ocenach innych kaszek, iż Smakija wydaje mi się jakaś taka żelkowata. Składniki ma normalne, powiedziałabym że domowe, mimo to przypomina wielkiego gluta, żelkę. Odstaje od opakowania, spada z łyżeczki. Po prostu nie jest przyjemnie kremowa jak Manna poranna. Taka gorsza, w mojej ocenie, jakość jest zaskoczeniem, gdyż Smakija nie dość, że jest droższa - ok. 30 gr, to ma jeszcze mniejsze opakowanie, przez to różnica jest jeszcze większa.
Wersja mleczna jest nawiązaniem do wersji śmietankowej nie-light. Mi nie przypomina kaszy zrobionej na wodzie (spotkałam się z takimi opiniami), zastrzeżenia mam takie jak powyżej. Dobre jest to, iż nie zasładza, jest mniej słodka od Manny porannej, może być więc dodatkiem do wytrawnych kanapek bez gwałtownej zmiany smaku. Jej mleczność w przypadku tego wariantu smakowego nie jest może porywająca, jednak nie jest niesmaczna. W konsystencji rzadsza od koleżanek z sosami owocowymi, co ma swoje uzasadnienie (gdyż tamte po wymieszaniu stają się takie same jak ta). Bez większych zachwytów. Dobre to, że nie ma prawie wcale tłuszczu, ma tylko sporo zwykłego cukru. Do spróbowania.
Ocena : 4,5/6
Kaloryczność : 88 kcal/100 g, 114 kcal/opak. 130 g
sobota, 2 kwietnia 2011
Jogurt bananowy z czekoladowymi płatkami kukurydzianymi, Choco flakes, Muller mix
Skład : mleko pełne 3,8% tłuszczu, żywe kultury bakterii, czekoladowe płatki kukurydziane (czekolada pełna 70% [...], płatki kukurydziane [...], substancja glazurująca guma arabska), cukier, puree bananowe, syrop g-f, aromat. Zawartość tłuszczu : 5,1%. Brak informacji o wartościach odżywczych, a ilość tłuszczu wyczytałam z innych wersji językowych. 5,1% - dużo. 135 g jogurtu + 15 g płatków.
Jogurt niesłodki, nie bardzo gęsty. Na początku jego smak skojarzył mi się z shakiem bananowym, gdyż smak bananów był bardzo podobny. Później jednak stał się bardziej kwaśnawy, w stronę jogurtu naturalnego (ale nie taki jak naturalny, hehe). Jednak bananowy był, temu zaprzeczyć nie mogę.
Płatki natomiast... 15 g, ale jednak dość sporo. Całe oblane czekoladą, mleczną, pełną. Mocno słodkie, choć nie czułam się jakbym jadła kostkę cukru. Kukurydziana baza przyjemnie chrupała, jednak większość to była jednak czekolada i to ona dominowała. W odróżnieniu od wiśniowego ze zbożowymi krążkami oblanymi czekoladą - tu niesłodkość jogurtu i słodkość płatków uzupełniła się nawzajem i zniosła, tworząc wyśredniony, mleczno-bananowo-czekoladowo-kukurydziany smak.
Dobre, choć jogurt mógłby być bardziej bananowy i odrobinę słodszy, a płatki nieco mniej słodkie.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : nw, zakładam iż w okolicy 140-145 kcal/100 g
Ocena : 5/6
Kaloryczność : nw, zakładam iż w okolicy 140-145 kcal/100 g
piątek, 1 kwietnia 2011
Ryż na mleku Riso wiśniowy, Muller
Białko 3%, węglowodany 18,8%, tłuszcz 2,2%. Skład : mleko pełne, maślanka, woda, cukier, wiśnie 6,8%. ryż 6,7%, desktroza, jajko, sól spożywcza, substancje zagęszczające mączka chleba świętojańskiego, guma guar i karagen, aromat, barwnik kwas karminowy.
Skład więc podobny do jabłkowego, tylko że z dodatkiem wiśni. Wiśni odrobina więcej niż samego ryżu, na same % ogólnie nawet sporo. Jabłek było więcej, nie ma soku wiśniowego, jest też barwnik.
Sam ryż taki, jak przy poporzednich smakach. Pachniał lekko wiśniowo, gdyż zdążył się przegryźć z wsadem wiśniowym z dołu opakowania. Kolor naturalny. Konsystencja puddingowa - bez zmian.
Wsad natomiast intensywnie czerwony/wiśniowy. Znajdowały się w nim również duże kawałki wiśni, drylowanych, były też malutkie kawałki. Sos, w którym się znajdowały spowodował delikatne rozrzedzenie deseru po wymieszaniu. Był zatem taki, jak smak jabłkowy (przypominam iż czekoladowy i karmelowy były mocniej puddingowe). Wiśnie były słodkie, choć toną cukru nie zasypane. Po zmieszaniu ryż zyskał ładny, czerwonawy kolor, a w smaku nie był za słodki, nie chciałam więc krzyczeć "cuuuukkiieer". Smaczny, ale nie idealny.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 107 kcal/100 g, 187,25 kcal/opak. 175 g
Skład więc podobny do jabłkowego, tylko że z dodatkiem wiśni. Wiśni odrobina więcej niż samego ryżu, na same % ogólnie nawet sporo. Jabłek było więcej, nie ma soku wiśniowego, jest też barwnik.
Sam ryż taki, jak przy poporzednich smakach. Pachniał lekko wiśniowo, gdyż zdążył się przegryźć z wsadem wiśniowym z dołu opakowania. Kolor naturalny. Konsystencja puddingowa - bez zmian.
Wsad natomiast intensywnie czerwony/wiśniowy. Znajdowały się w nim również duże kawałki wiśni, drylowanych, były też malutkie kawałki. Sos, w którym się znajdowały spowodował delikatne rozrzedzenie deseru po wymieszaniu. Był zatem taki, jak smak jabłkowy (przypominam iż czekoladowy i karmelowy były mocniej puddingowe). Wiśnie były słodkie, choć toną cukru nie zasypane. Po zmieszaniu ryż zyskał ładny, czerwonawy kolor, a w smaku nie był za słodki, nie chciałam więc krzyczeć "cuuuukkiieer". Smaczny, ale nie idealny.
Ocena : 5/6
Kaloryczność : 107 kcal/100 g, 187,25 kcal/opak. 175 g
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































